Age Of Aquarius - Moon Dog And Other Stories

Rysiek Puciato

Na stronie internetowej zespołu Age Of Aquarius można przeczytać następującą informację: „(…) Kiedyś mieliśmy dwójkę Wodników, którzy podjęli wyzwanie wniesienia czegoś nowego, ale teraz czasy się zmieniły. Nadal oryginalni i świetni, ale inni. Na instrumentach mamy Holendra Petera Coxa (m.in. Forest Field, Earthshine). Na dwóch pierwszych albumach wokalistką żeńską była Nakoma Z, urodzona i wychowana w Anglii, ale od dawna mieszkająca w USA. Na trzecim albumie („Moon Dog and Other Stories”) rolę głównej wokalistki przejęła Takoda Ray. Jej pseudonim sceniczny został zaczerpnięty z języka Lakota i oznacza przyjaciela wszystkich. Oddaje to zarówno jej ciepłą osobowość, jak i nieustraszoną kreatywność. Wychowana na mieszance alternatywnego rocka i popu, Takoda emanuje mistycznym, a jednocześnie bezpośrednim brzmieniem. Naturalnie pasuje do śmiałego połączenia kosmicznych opowieści i misternego pisania piosenek przez zespół”. I wcale to nie jest żadna przechwałka. Brzmienie zespołu Age Of Aquarius na najnowszym krążku „Moon Dog And Other Stories” jest pełne mocy i melodii. Można by określić to wydawnictwo jako swoistą hybrydę pomiędzy rockiem, muzyką alternatywną, progresywną i AOR. A jeśli to za mało, to trzeba dodać, że głos Takody Ray brzmi soczyście, mocno i… delikatnie w tym samym momencie.

Age Of Aquarius to obecnie dwuosobowy projekt Petera Coxa i Takody Ray. Peter gra na wszystkich instrumentach, a Takoda udziela się wokalnie. To ich pierwsze wspólne dzieło, choć dyskografia zespołu składa się z trzech płyt: „Dawn Of The Age Of Aquarius” (2017), „…Out There…” (2021 i najnowszej „Moon Dog And Other Stories”, która ujrzała światło dzienne 18 lutego 2026 roku. Do nagrania najnowszego albumu zostali zaproszeni także perkusista Bart Fleuren i skrywający się pod pseudonimem „G” gitarzysta.

I proszę się nie obawiać, że zespół, jak mogłaby sugerować jego nazwa i tytuły kolejnych albumów, podąża drogami psychodelii lub innymi kosmicznymi ścieżkami muzycznymi. Nic takiego. Co prawda teksty piosenek na tym albumie poruszają różne tematy i fantazje dotyczące najważniejszego z „kosmicznych” pytań: czy jesteśmy sami w tym wszechświecie…?, ale muzycznie to wspaniała i wybuchowa mieszanka stadionowego rocka pomieszanego, jak wspomniałem, z alternatywą i progresywnymi pasażami. A nad tym wszystkim unosi się niczym kosmiczny statek nad niezmierzonymi przestrzeniami kosmosu linia wokalna, której nie powstydziłyby się najlepsze wokalistki progmetalowe. Z jedną, aczkolwiek ważną, różnicą: to bardzo melodyjny wokal.

I niech nie zmyli Państwa liryczny początek pierwszej kompozycji „Aerial Phenomenon”. Choć gitara akustyczna tworzy od pierwszego dźwięku balladową atmosferę, a głos Takody brzmi niczym Florence Welch (Florence + the Machine), to kolejne minuty tej kompozycji zabierają słuchacza we wspaniałą muzyczna podróż ścieżkami dobrego gitarowego rocka.

„Ancient Astronauts” idzie podobną drogą. Delikatny wstęp, balladowe rozmarzenie, pasażowe syntezatory i pianino, orkiestracja i… proszę dać się ponieść tej muzycznej fali, proszę poddać się jej biegowi… Proszę po prostu płynąć.

Z pewnością, o ile nie z serialu telewizyjnego, to może z książek, pamiętają Państwo historię miasta Roswell. Tak, czarownice, kosmici, słowem sprawy „ponadnaturalne”. To także treść trzeciego utworu z płyty – „What Happened in Roswell”. Utworu o lekko metalowym zabarwieniu i progmetalowej prowieniencji. Jakby było mało historii niesamowitych, to proszę zwrócić uwagę na kompozycję „Extra Terrestrial Hypothesis”. Tym razem duet wokalny opowiada o… „historiach nie z tej Ziemi”. Ponownie mamy do czynienia ze wspaniałym wokalem i bombastyczną aranżacją zręcznie przemieszaną z delikatnym solo gitary.

Tytułowy utwór „Moon Dog” rozpoczyna nieco orientalna gra syntezatorów i ciężka linia basu. Jest ciężej, mroczniej i bardziej patetycznie. Jak w wielu utworach symfonicznego metalu. Jednak ta prawie pięciominutowa instrumentalna kompozycja z wieloma improwizacyjnymi momentami przykuwa uwagę. Poszukiwacze wspaniałych solówek gitarowych powinni zwrócić uwagę na utwór „Cover Up” z jego patetyczno-gitarowym początkiem i, ponownie, bardzo melodyjną, choć mocną, linią wokalną.

I jeżeli poprzedni, niemal dziewięciominutowy utwór, charakteryzował się melodyjną ostrością, to kompozycja „Talking To A Telepath” zręcznie wykorzystuje elektronikę, by stworzyć ciepłą piosenkę mówiącą o chęci poznania przyszłości, o potrzebie telepatycznego połączenia ze wszystkimi, z każdym, z Tobą też, drogi słuchaczu…

I proszę się przyznać samemu sobie: gdyby podróże w czasie były możliwe, ile można by zmienić/poprawić/udoskonalić… „The Time Traveller” to ósma kompozycja z płyty. To kolejna „ballada”, to kolejny melodyjny i kołyszący utwór. Aranżacyjnie znany, strukturalnie typowy, ale wpasowujący się w ten „kosmiczno-rockowy” album.

Przedostatnia kompozycja na płycie - „Sceptical Inquiry (Beam Me Up)” rezygnuje z progmetalowych dźwięków. To typowa rockowa kompozycja. Przyjemna, porywająca i nieskomplikowana. To ten rockowo-alternatywny element na albumie.

I wreszcie na koniec mamy utwór „Ghost Rocket”. Przypomina on, że „mocno” i „rockowo” może też znaczyć „melodyjnie”. Może też znaczyć „energetycznie” i „żywiołowo”. Może znaczyć „porywająco”...

Proszę tylko nie słuchać tego krążka w samochodzie, ani w żadnym środku komunikacji zbiorowej. W pierwszym przypadku grozi to mandatem za nadmierna szybkość i zagrożeniem z powodu śliskich obecnie nawierzchni. W drugim przypadku może doprowadzić do żywiołowego wybuchu uśmiechu, radości i nadmiernego potrząsania głową, co z kolei może stać się czymś niezrozumiałym przez pozostałych uczestników korzystających z przejazdu.

MLWZ album na 15-lecie Festiwal Rocka progresywnego w Toruniu: znamy wykonawców Mostly Autumn Weekend 2026 Zespół Rush wystąpi w Krakowie Airbag w Polsce na trzech koncertach w listopadzie 2026 Red Box na trzech koncertach w Polsce