Norweska grupa Sykofant nie przestaje zadziwiać. Tym, którzy śledzą losy tego zespołu – tytułem wstępu przypomnę: wielokrotnie prezentowaliśmy muzykę tego kwartetu w audycji Mały Leksykon Wielkich Zespołów, a także pisaliśmy o nim na naszych małoleksykonowych łamach – recenzje debiutanckiej płyty„Sykofant” (2024) oraz EP-ki „Red Sun” (2025) – nie trzeba więc nic więcej dodawać, ale niewtajemniczonym oraz tym, którzy z tą formacją spotykają się po raz pierwszy powiem, że słowo „sykofant” wywodzi się ze starożytnego greckiego określenia osoby, która rozpowszechnia plotki lub stara się maksymalizować korzyści osobiste kosztem innych.
Grupę tworzą: Emil Moen (gitary, śpiew), Per Semb (gitary), Melvin Treider (perkusja) i Sindre Haugen (gitara basowa). Po udanym debiucie i jeszcze bardziej elektryzującej zeszłorocznej EP-ce uraczyli nas właśnie nową porcją swojej muzyki. Sykofant po roku względnej medialnej ciszy powraca z „Leaves” - drugą i ostatnią EP-ką, która dopełnia ambitny, dwuczęściowym projekt zapoczątkowanym na „Red Sun”.
O ile na wydanej przed rokiem EP-ce Sykofant eksplorował raczej surowe brzmieniowe tekstury, to „Leaves” przenosi uwagę słuchacza w stronę zadumy, refleksji i dźwiękowej transformacji. Ten składający się z trzech utworów materiał rozszerza stylistyczny wszechświat grupy Sykofant o szerszą paletę emocjonalnych brzmień i dźwięków, łącząc skomplikowane rytmy, dynamiczne kontrasty i bogate, wielowarstwowe aranżacje. Oferuje przy tym więcej elementów akustycznych niż eksperymentatorskich, które można było usłyszeć na poprzednich wydawnictwach. Ten fakt uzmysławia słuchaczowi, że Sykofant to prawdziwi mistrzowie w opowiadaniu historii ubranych w długiej muzyczne formy i dopracowane pod każdym względem kompozycje. Na szczególne wyróżnienie zasługuje kompozycja „Heart Of Woods” – ostatnia z trzech wypełniających program EP-ki „Leaves”. Nie ukrywam, że szybko stała się moim muzyczym faworytem początku 2026 roku. Ze swoimi 16 minutami mieści w sobie tyle przestrzeni i wspaniałych muzycznych pomysłów, że można by nimi obdzielić cały pełnowymiarowy album. Poprzedzona jest on dwoma krótszym utworami - „Roots And Canopy” i „Mycelium March” – które stanowią doskonałe wprowadzenie w klimat tego magicznego nagrania. Tak, zdecydowanie polecam uważne wsłuchanie się w każdą frazę tej wyjątkowej kompozycji: „Heart Of The Woods” to mój zdecydowany „przebój” stycznia 2026 roku!
Choć zamiłowanie zespołu do brzmień vintage i analogowych faktur wcale nie zniknęło, ale nowy materiał wprowadza bardziej płynną, bezpośrednią energię – równoważąc skomplikowane aranżacje nowo odkrytą melodyjnością i akustycznością w organicznym, można by rzec, że w oldschoolowym, rozumieniu. Charakterystyczna dla zespołu estetyka charakterystyczna dla wczesnych lat 70. jest wciąż obecna, a teraz do ich surowego, a przy tym jakże wspaniale prezentującego się, brzmienia wprowadza dodatkową warstwę głębi, przestrzeni i niczym nieograniczonej muzycznej wolności.
Na koniec jeszcze jedna informacja. Chyba najważniejsza: razem obie EP-ki - „Red Sun” oraz „Leaves” - tworzą spójną, narracyjną całość, która ukazuje się na jednej płycie. Połączone, składające się w sumie z sześciu utworów („Ashes”, „Red Sun” i „Embers” znanych z „Red Sun” plus trzy wymienione wyżej kompozycje), wydawnictwo jest też dostępne na winylu i CD (sprzedaż ruszyła 23 stycznia). To fizyczne wydanie abumu prezentuje grupę Sykofant w jej pierwotnym założeniu: jako ujednolicone doświadczenie zaprojektowane z myślą o sympatykach ambitnego prog rocka w stylu vintage podlanego delikatną nutką przyjemnej psychodelii.
