20 marca ukazuje się nowy album mistrzów muzycznej ekstrawagancji - norweskiej grupy Tusmørke. Cztery utwory o średniej długości (od 4 do 6 minut) wypełniające stronę A winylowej płyty powstały w listopadzie 2022 roku z okazji obchodów przesilenia zimowego – tzw. Badstuforening. To ważne w kulturze nordyckiej święto, które skłania do refleksji nad relacją między nocą a dniem: czy dzień wyłania się z ciemności poprzedniej nocy, czy też noc podąża za nim i pochłania światło dnia? Ale też prowokuje do pytań natury bardziej ogólnej: czy uciekamy przed przeszłością, czy też gonimy za przyszłością?
Jak zawsze w przypadku Tusmørke mamy do czynienia z muzyką nieoczywistą i niełatwą w odbiorze. Koncepcja albumu skupia się wokół tematów związanych z naturą, mitologią oraz wzajemnym oddziaływaniem światła i ciemności, ze szczególnym uwzględnieniem nordyckiego przesilenia i zmartwychwstania Baldura - to w mitologii nordyckiej bóg światła, wiosny, dobra i piękna, syn Odyna i Frigg. Jego podstępna śmierć uznawana jest za zwiastun Ragnaröku.
Stronę B winylowego krążka stanowi jedna, trwająca ponad 20 minut kompozycja „Lidskjalv”. Jej początki sięgają jeszcze lat 90., kiedy to zarejestrowno jej pierwsze demo. W międzyczasie powstało wiele wersji tego utworu, ale dla potrzeb płyty „Balderdom” nagrano go w profesjonalnym studiu po raz pierwszy i po raz pierwszy jest on teraz publikowany na oficjalnym wydawnictwie zespołu.
W suicie „Lidskjalv” zespół Tusmørke opowiada o upływie czasu i jego oddziaływaniu na przyszłość, która każdego dnia staje się nową teraźniejszością. Utwór mówi o tym, że historia powtarza się i zatacza kręgi jak toczące się koło. Po śmierci zimy życie odradza się na nowo po to, by wraz z końcem słonecznej pory roku ponownie zanurzyć się w otchłań niebytu. Ale to nie wszystko: jest też obietnica, że każdy świt przyniesie Lepszy Dzień. Z popiołów i zgliszczy wyłania się Lepsze Miejsce. I w tym upatrywana jest prawdziwa idea postępu.
Myślę, że podobnie jest też z muzyką. Nie tylko grupy Tusmørke zresztą. Historie zataczające kręgi, sięganie po doświadczenia z przeszłości, ale i odważne, wizjonerskie pomysły kreujące przyszłość to sedno bycia wykonawcą progresywnym. Każdy nowy album to ulepszenie poprzedniego, eksploracja nowego terytorium i zupełnie inna perspektywa. Czy norwescy muzycy z grupy Tusmørke ją odnaleźli? Na to pytanie niech każdy odpowie sobie sam po uważnym, najlepiej kilkukrotnym, wysłuchaniu płyty „Balderdom”. Nie jest to zadanie łatwe, i niewątpliwie trzeba przy tym uzbroić się w cierpliwość, gdyż osobliwa muzyka norweskiego zespołu oraz harmonie wokalne w wykonaniu Krizli i Benediktatora (oraz okazjonalnie przez chórek Oslo Badstukor) to charakterystyczne, by nie powiedzieć: osobliwe, połączenia rocka progresywnego i nordyckiego folku z atmosferą retro rocka.
Nie jest to album dla wszystkich. Raczej wyłącznie dla ortodoksyjnych koneserów nordyckiego (prog/folk) rocka.
