mlwz - edunitsky - baner - motyl

Rico Schett – Fair Trade

Tomasz Dudkowski

Wytwórnia Lynx Music oprócz wydawania płyt znanych od lat wykonawców dość często przedstawia słuchaczom krążki artystów debiutujących na muzycznej scenie. I właśnie o takim mam przyjemność napisać w niniejszym tekście. Nosi on tytuł „Fair Trade” i jest firmowany nazwą Rico Schett. Kto się za nią ukrywa? To zasadniczo duet, który tworzą t dot est (Szymon Aleksander Piotrowski), który oprócz tego, że jest producentem, to także gra na perkusji, gitarze, instrumentach klawiszowych i basie oraz artysta ukrywający się pod pseudonimem Rico Schett, od którego wzięła się nazwa projektu. On odpowiada za warstwę liryczną, śpiew, partie gitar, organów, syntezatorów i basu oraz jest głównym kompozytorem (w jednym utworze współtworzy muzykę z Szymonem, a w drugim oddał całkowicie pole kompanowi). Na płycie możemy usłyszeć gości, ale o nich w dalszej części. Formacja rozpoczęła swoją twórczość od trzech balladowych utworów nagranych w 2025 roku, by wkrótce przerodzić się w pełnoalbumowy projekt, co zbiegło się w czasie z powrotem Szymona z Austrii do Krakowa. Całość zyskała formę progresywnego storytellingu i została zarejestrowana w Kotłownia Studio, Weekendova Studio, studiu Aleksandra Margasińskiego oraz Psychosound Studio, zmiksowana i wyprodukowana przez Szymona, a ostateczny szlif podczas masteringu nadał Tom Waltz w swoim nowojorskim studiu.

Album trwa 44 minut i jest podzielony na 11 ścieżek składających się na opowieść o ego, emocjach i stracie. Rozpoczyna się od pełnego zadumy utworu „Make A Wish (Shooting Stars)”, w którym rządzą organy, subtelna gitara i głos Rico, który śpiewa tekst o jednostkach, których przerośnięte ego prowadzi do unicestwiania wszystkiego i wszystkich dookoła. Pojawia się tu motyw spadających gwiazd, który powraca także w dalszej części wydawnictwa. Zazwyczaj jest on uznawany za symbol nadchodzącego szczęścia, niemniej w tym przypadku można go traktować bardziej dosłownie, jako obraz siejących zniszczenie rakiet nadciągających z nieba i przynoszących zagładę:

“We thought we might give the world a chance/ We hushed our pride - while others let their egos rise - minding the gap between us and them/ But then the sound would keep us all awake and you could see the fear in my eyes

Make a wish to our hopes, while shooting stars one-by-one cross the skies

Make a wish for the two and for all of us/ While you can see the eyes you can trust

I'll make a wish/ When I see the first shooting star/ Before it turns the world to dust”.

Kolejne dwa nagrania – “Parrot In My Cage” i “ A Holy Day” są zdecydowanie bardziej dynamiczne. W pierwszym wyróżnia się przeszywający, brudny motyw klawiszowy z intrygującym solem oraz miejscami przetworzony, złowieszczy głos. Drugi natomiast przykuwa uwagę mocniejszym rytmem i syntezatorowym motywem, od którego nie sposób się uwolnić. No i to tu pojawia się dwóch gości - serwujący wspaniałą partię organów Józef Babuła oraz grający na basie Aleksander Margasiński. Te dwa utwory mają w sobie coś z ducha Depeche Mode czy Clan Of Xymox.

Z kolei przy „Home (Upon The Waves)” przenosimy się w świat dźwięków mogących przywodzić twórczość The Waterboys. Wpływ na to ma partia gitary akustycznej oraz głos Rico, od pierwszego przesłuchania kojarzący mi się z wokalem Mike’a Scotta. Warto także zwrócić uwagę na interesujące zbudowane chórki, w którym Rico towarzyszą wspomniani wcześniej Józef i Aleksander.

W „Together We Fall” słyszymy ostatniego z gości, Piotra Bolanowskiego, którego gra na pianinie w połączeniu z wyważoną perkusją, na której Szymon gra szczotkami, ulotną gitarą i wysmakowanym basem oraz śpiewem w stylu Nicka Cave’a stwarza odrobinę jazzowy klimat.

W nagraniu tytułowym większą rolę odgrywa gitara i bardziej lekka linia melodyczna, gdzie słowa traktują o balansie w dawaniu i braniu w związku. Warto także zwrócić uwagę na przestrzenne tła stworzone na gitarze oraz nastrojowej partii solowej granej na niej.

Jednym z najbardziej przejmujących fragmentów wydawnictwa jest pieśń „Over The Moon”. Tu rządzi spokojny rytm, delikatna gitara, zaś dominującą rolę odgrywają organy. Jednak najważniejszy jest tekst zainspirowany prawdziwą historią gwałtu na Zachodnim Brzegu Jordanu. Jedyną „winą” napadniętej kobiety było to, że była Palestynką. To nie jest piosenka ani przeciwko ani popierająca symbole czy narody. Jedynymi wrogami do pokonania w tym świecie są przemoc i polityka. Zwłaszcza jeśli jedno wyzwala i napędza drugie:

“(He said) Ain't no one here, no one is waiting there/ Her legs were brighter than the air by a shade/ And then he spoke in tongues telling a primal tale/ one thousand and one night in reverse

His song was reaching high above/ to join the thunder, tell the light about a thousand roofs and just one star

And then he walked into the room/ under the star/ and over the moon

And then he walked into the darkened room/ Under the star of David/ Over the Crescent Moon”.

Z kolei w “Defenceless (we are)” klimat wydaje się bardziej lekki, z wyrazistą gitarą, subtelnymi klawiszowymi smaczkami i z tekstem o zagubieniu w świecie i zapadającym w pamięć refrenem:

Where the high is low/ And the low will tear you apart/ We are clueless - we are faithless/ Defenceless we are

Znalazło się tu także miejsce na krótkich solowych popisów, zarówno na gitarze jak i klawiszach.

Dwa kolejne nagrania czarują bardziej delikatnym nastrojem – jazzujące „Quicksilver” z cudowną współpracą organy – gitara oraz „One World To Collide” (tu wyjątkowo autorem muzyki jest Szymon), w którym powraca motyw spadających gwiazd, z dominującą rolą pianina i głosu Rico (niczym w nagraniu rozpoczynającym album), którym towarzyszy wysmakowana sekcja rytmiczna. Oba opowiadają o tym, że nasz świat zmierza ku katastrofie, jednak drugi z nich daje jakąś nadzieję:

“From the window where we used to play/ I saw my heart running/ running away/ But if I stop now and turn my heartbeat back/ Within the space/ you shaped with cold despair/ I'll see the sun rising up/ I'll see the coming day

And when the dawn/ turns down the deepest shade/ you'll see me as one last world/ to collide with - standing again/ Withstanding again

Breathing the air”.

Na finał otrzymujemy pieśń „Confessions (Do you feel alright?)”, w której zasadniczo słyszymy tylko organy, syntezator i głos lidera (znów mocno kojarzący się liderem The Waterboys), ponownie śpiewający o kondycji ludzkości, jeszcze raz dając nadzieję, że możemy się otrząsnąć i postawić na najważniejsze uczucie – miłość:

“And we were all a living metaphor/ A cosmic ape self-absorbed/ We hid in tribes and smelled the paradox: We built our houses out of mud

And you said: Right/ Do you feel alright?/ It's not the first time you observe the game

And I said: right,/ I do, I feel alright!/ There is no rule my heart could change.

But you were right,/ I didn't feel alright/ I had no cure for the broken soul

And I said: Right,/ I hope you'll feel alright/ I then I felt that crazy thing called

Love”.

W książeczce wypełnionej zdjęciami autorstwa Marty Łosiewicz, Mai Berdel, Marka Krempy i Mateusza Bobka znajdują się teksty do kilku utworów. Pełny zestaw liryków przygotowany jest do publikacji, a towarzyszyć mu będzie gorzki wiersz o jakże wymownym tytule „The Fall Of An Empire”.

Debiutancki krążek formacji Rico Schett przynosi niespełna trzy kwadranse naprawdę intrygującej muzyki, w którym wysmakowanym podkładom towarzyszą intrygujące teksty traktujące o poważnych tematach. Jednym z nich jest wojna i jej okrucieństwo, co niestety w trakcie pisania niniejszego tekstu stało się jeszcze bardziej aktualnym tematem.

To nie jest może zbiór utworów, które chwytają za serce od pierwszego przesłuchania. Pozostawiają jednak w nim trwały ślad, z każdym odtworzeniem coraz mocniej zapadając w pamięć. „Fair Trade” to ze wszech miar udany album, o którym warto pamiętać przy wyborze ulubionych wydawnictw 2026 roku. Myślę, że przynajmniej w kategorii „Debiut” ma szanse na wysokie miejsce. W pełni na nie zasługuje.

Polecam!

MLWZ album na 15-lecie Festiwal Rocka progresywnego w Toruniu: znamy wykonawców Mostly Autumn Weekend 2026 Zespół Rush wystąpi w Krakowie Airbag w Polsce na trzech koncertach w listopadzie 2026 Red Box na trzech koncertach w Polsce