Kiedy wziąłem do ręki pierwszą płytę zespołu Piglets DDeep Forest „DDeep In Time”, natychmiast zwróciłem uwagę na urzekające opisy utworów, np. „Chcesz wiedzieć, jak działa elektrownia jądrowa śpiewająco? Wystarczy posłuchać piosenki „My Energy Transformation”” albo „Jakie paliwo jądrowe jest potrzebne do procesu jądrowego? Dowiesz się po wysłuchaniu „More Nuclear Fuel””. Jest też taki: „Piosenki „Nuclear Startup” oraz „Nuclear Fission Process” wprowadzą Cię w klimat reaktora jądrowego…”. No i może jeszcze jeden fragment: „Jeśli chcesz zapamiętać nazwę naszego zespołu oraz tytuł płyty, posłuchaj bajkowego „Bonusa”, natomiast „Intro” opowie, jak główny bohater z naszej pierwszej płyty „Mały Kwark Energii” spotyka naszego Prosiaczka :)”.
Na okładce prosiaczek w lesie, a na nocnym niebie kosmiczne niuanse. Jest jeszcze napis „space rock”. Ważny trop, choć nie popełnimy błędu, kiedy podczas słuchania, myśli nasze skierowywać będziemy także ku słowu „progressive”. To, co do tej pory napisałem, zobaczyć i wyczytać można, trzymając w ręku jeden z 1000 wydanych egzemplarzy pierwszego albumu Piglets DDeep Forest. Są numerowane ręcznie. Mój składa się z trzech cyfr - 219. Podobno to numer anielski… Jednak nie o tej znakomitej zresztą, wydanej w 2024 roku płycie tu mowa, lecz o najnowszej, drugiej, która ukazała się 8 marca 2026 roku. Poprzednia liczyła 10 utworów o zasadniczo tradycyjnej długości (najkrótszy, „Intro”, to zaledwie minuta, najdłuższy „I’ll Keep You Warm” ma minut 7 i sekund 30). Tymczasem album „DDeep In Soul” składa się tylko 7 fragmentów, ale podczas kiedy dwa z nich liczą mocno ponad 6 minut wszystkie pozostałe już od 10 minut wzwyż. Najdłuższy, „Nostalgia”, 14 minut i 6 sekund. Całość to ponad 76 fascynujących minut muzyki. Płyta poza pierwszym utworem „Spotkamy się” jest instrumentalna, ale kluczowym instrumentem pozostaje i tak ludzki głos, bowiem utwory od drugiego do siódmego zdobi wokaliza w wykonaniu Moniki Paluch-Ferszt. Muzykę skomponował i całość zaaranżował Adam „Multi” Paluch – grający na basie, klawiszach (a w utworze „Meanwhile In Space” także na gitarach). Zespołu dopełniają Sławek „Sowa” Puchała (cajon, perkusjonalia) oraz nieobecni na pierwszej płycie gitarzyści Michał Kamiński i Tomasz Smolski. W stosunku do debiutanckiego składu zabrakło wprawdzie gitary Kamila Roloffa. On sam jednak wziął wraz z zespołem, tak jak poprzednio, współodpowiedzialność za produkcję płyty.
Adam jest inżynierem, któremu „nie udało” się oderwać się od grania muzyki, a Monika z pewnością „śpiewająco” obroniła doktorat z fizyki. Debiutancki album zespołu, który współtworzą, co zaznaczyłem krótką charakterystyką ujmujących opisów utworów, jest mocnym akcentem i wspaniałym przypomnieniem o dobrodziejstwie spotkania nauk i sztuk. Te wzajemnie się potrzebują, a ze sobą splecione osiągają olśniewającą głębię i pełnię. Dziś to spotkanie możliwe jest i potrzebne bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. Krótko mówiąc, dzięki tekstom właśnie, mamy, słuchając pierwszej płyty Piglets DDeep Forest, do czynienia z „science rockiem”. Napisała je Monika i są wspaniale edukacyjnym walorem wydawnictwa.
Powróćmy jednak do drugiej, właśnie wydanej płyty. Dźwięki „DDeep In Soul” zdają się wyrastać z czasów rockowej epoki analogu. Rzecz w kwestiach mentalnych, w tym, co w głowie i co z głowy przez serca trafia do palców dotykających instrumentów lub z ust przychodzi. Słowa do utworu „Spotkamy się”, otwierającego album (zarazem promującego go w postaci singlowej) to, wraz z emocjonalnym wykonaniem, głęboko poruszający tren. Kompozycja ta raz jeszcze już jedynie z wokalizą umieszczona została w zestawie pod indeksem szóstym. Utwór, co sami muzycy deklarują, powstał „jako terapia, po śmierci bliskich, członków naszego zespołu”. Jest nasycony poczuciem utraty związanej z żalem rozstania, ale i nadzieją „na ponowne spotkanie, gdzieś kiedyś...”. Drugi na płycie, „Ogrzeję Cię”, to, jak czytamy w komentarzu twórców, nowa muzyczna interpretacja dokonana przez nowych członków zespołu piosenki: „I'll Keep You Warm” z płyty pierwszej. Tu znów gitarowej feerii dźwięków towarzyszy wokaliza, będąca niczym miłosne wołanie. I tu zatrzymajmy się na moment. To, co rożni obie płyty, wynika także z obecności na „Deep In Soul” Michała i Tomasza. Album jest bowiem zdecydowanie bardziej gitarowy. Gitary stanowią tu istotny nurt narracji, w którą wpleciony zostaje głos Moniki, tworząc aurę niespiesznej rozmowy. Dla niej to pozostałe instrumenty stanowią ornament, pełniąc też rolę strażników rytmu. Zebrawszy wszystko w całość, artyści dźwiękiem malują krajobraz przecinany nurtem bezsłownej rzeki. A zatem płyńmy dalej…
Trzecim na płycie jest utwór „Up&Down”. Przynosi nieco łagodnego oddechu. Kompozycja następna „Arabski” uwodzi orientalnym zapachem i barwą dzięki głosowi Moniki oraz transem dialogujących ze sobą instrumentów. Utworem piątym, „Nostalgia”, wracamy do dźwięków i uczuć naznaczonych melancholią, od której zresztą wcześniejsze utwory nie oddalały zanadto. Minęło ponad 50 minut muzyki, która wciąż czaruje życzliwą obecnością i jest jak gościnna łódź na spokojnym akwenie pogodzenia z życiem. Następna na płycie, wspomniana, instrumentalna wersja „Spotkamy się” to przypomnienie, że ból wybrzmiewać może także kojąco, bo każde z uczuć, jakie tylko przychodzi wszystkim zainspirowanym słuchaniem znajdzie tu schronienie, także to najbardziej osobiste i ukryte. Płytę zamyka „Meanwhile In Space”, który przekracza dotychczasową konwencję. Autor kompozycji, Adam, gra nieomal sam na wszystkich instrumentach. Jedynie „Sowa” wspomaga go kijem deszczowym. Słuchamy dźwiękowej kosmicznej opowieści, która – jak zapowiadają artyści – zabiera nas już w aurę trzeciej płyty przygotowywanej na rok 2027, a zatem jest obietnicą…
Jeżeli w przypadku pierwszej płyty Piglets DDeep Forest, słowami kluczowymi były „space” i „progressive”, to w wypadku albumu „DDeep In Soul” dodałbym jeszcze rzeczowniki: „psychedelia” i „trans”. W kojarzącym się z psychodelią duchu została zresztą przez Radka Rucińskiego opracowana grafika płyty. Autor podkreśla, że zespół dał mu absolutnie wolną rękę w interpretacji muzyki, a całość powstała metodą tradycyjną, bez użycia AI. Jakież to charakterystyczne i cenne dziś zastrzeżenie… Psychodeliczne barwy muzyki są także obecne na debiutanckiej odsłonie twórczości Piglets DDeep Forest. Tu pojawia się jeszcze wspomniana transowość, rozległość utworów oraz ich instrumentalny charakter. Jamie James w książce „Muzyka sfer” napisał: „Na całej przestrzeni dziejów greckiej tradycji muzyce całkiem dosłownie przypisywano moc łagodzenia dzikości serca”. Słuchając płyty „DDeep In Soul”, myślę sobie: niech trwa we mnie ta starogrecka intuicja…
