Ryszard Kramarski co jakiś czas wydaje albumy kompilacyjne zbierające zarówno te najbardziej znane nagrania, jak i te, które ukazały się poza głównymi wydawnictwami. Mają one jedną wspólną cechę: ich nakład jest ograniczony i są to tzw. jednorazowe tłoczenia, bez wznowień, zatem w większości są już niedostępne. Właśnie do naszych rąk trafia wyjątkowy zestaw „The Collector” będący (jak można się domyślić czytając podtytuł – „The Best Of Rarities 2004 – 2017”) kompilacją tych mniej znanych nagrań, które pojawiły się na maksisinglach, czy wcześniejszych wydawnictwach z millenijnymi rarytasami. Jednych i drugich trochę się już nazbierało. W 2007 roku ukazał się zestaw „7 Years – novelities, raities and the best...”. 4 lata później otrzymaliśmy krążek “White Crow”. 2014 rok przyniósł premierę wydawnictwa „In The World Of Fantasy?... and other rarities”, a w kolejnym ukazała się kompilacja „Time Vehicle” i wreszcie w 2020 roku otrzymaliśmy krążek o wszystko mówiącym tytule „Rarities”. Do tego dochodzą płyty „Three Brothers Epilogue” (2008), “The Last Three Songs” (2018) i “…and now you have all” (2019). Dwie ostatnie były częścią boksów wydanych z okazji, odpowiednio, dwudziestolecia wydawnictwa Lynx Music i dwudziestolecia działalności Millenium. Dlaczego o nich wspominam? Ano dlatego, że okładki tych krążków znajdują się wewnątrz digipacka, a utwory wcześniej wydane właśnie na nich znalazły się w repertuarze omawianego krążka.
Jako, że zestaw obejmuje lata 2004 – 2017, to zawiera on nagrania, w których wokalistą jest Łukasz Gałęziowski. Oprócz niego można tu usłyszeć ścieżki zarejestrowane przez perkusistów Tomasza Paśko i Grzegorza Bauera, basistę Krzysztofa Wyrwę, gitarzystę Piotra Płonkę oraz oczywiście klawiszowca (grającego także na gitarze akustycznej) Ryszarda Kramarskiego. Pojawiają się także goście: wokalistki Karolina Leszko i Sabina Godula oraz były członek grupy – saksofonista Dariusz Rybka.
Wydawnictwo zaczyna się od suity „Epilogue” będącej podsumowaniem historii braci Sunders – Daniela z płyty „Vocanda” (2000), Adriana z „Interdead” (2005) i Johna z „Numbers And The Big Dream Of Mr Sunders” (2008). Jako drugi otrzymujemy tytułowy song z kompilacji na 15-lecie grupy – „Time Vehicle”, a następnie, także tytułowy z płyty „White Crow”. Kompozycja „I Would Like To Say You Something” pojawiła się pierwotnie na płycie „Vocanda”, jednak ta wersja miała swoją premierę na jubileuszowej składance, która ukazał się z okazji… 15-lecia Małego Leksykonu Wielkich Zespołów. „Comercial Song”, podobnie jak „Tick Tock Corporate Clock” i „Colours Of My Life part II” to utwory, które zostały nagrane podczas sesji do albumu „44 Minutes” (2018) i ostatecznie trafiły na minialbum „The Last Three Songs”, które były ostatnimi nagranymi z Łukaszem przed jego (pierwszym) odejściem z grupy. Ballada „Plastic World” po raz pierwszy ukazała się na nośniku fizycznym na kompilacji „White Crow”, natomiast najstarsza w tym zestawie piękna akustyczna kompozycja „Sky” (z 2003 roku) oraz utwory „Born To Hate”, „Where’s My Way” i „Monotony” po raz pierwszy zagościły na zestawie „7 Years – novelities, rarities and the best...”. Podobnie rzecz ma się z kompozycją tytułową (zamykającą zestaw „The Collector”) z tego wydawnictwa, do którego mam wielki sentyment, gdyż właśnie od niego zacząłem obcowanie z twórczością krakowskiego bandu.
Album „The Collector (The Best Of Rarities 2004 – 2017)” ukazuje się na płycie kompaktowej umieszczonej w digipacku z okładką wymyśloną (i zrealizowaną przy pomocy sztucznej inteligencji) przez Ryszarda Kramarskiego. Na niej widzimy fana znajdującego się na pustyni słuchającego płyty winylowej, a za nim widzimy porozrzucane… kompakty Millenium wymienione wcześniej. Wewnątrz okładki postać oddala się pozostawiając nośniki za sobą. Historia została zamknięta…
Tym razem Ryszard nie przygotował żadnego premierowego utworu, a wszystkie wymienione wyżej nagrania wcześniej można znaleźć na wydawnictwach „White Crow” i „Rarities”. Niemniej jest to bardzo ciekawa kompilacja zawierająca utwory, które w wielu przypadkach z powodzeniem mogłyby się znaleźć na regularnych albumach grupy. Całości słucha się naprawdę doskonale. Zresztą lider zespołu pragnie, by „The Collector” traktować jako stałą studyjną pozycję w dyskografii zespołu. I ma rację, bo to bardzo ciekawe podsumowanie okresu, gdy w zespole za mikrofonem stał Łukasz Gałęziowski.
