mlwz - edunitsky - banner - facet

Major Parkinson - Valesa Chapter II: Viva The Apocalypse!

Olga Walkiewicz

Bergen, drugie co do wielkości miasto Norwegii, potrafi swoim urokiem pokonać każdego. Nawet w czasie srogiej zimy ma w sobie niepowtarzalny czar pieśni nuconych przez północne wiatry buszujące po skalistych fiordach, gdzie niebiański lazur odbija się w toni, a fale wbijają swoje ostre szpony w nadbrzeża. Bergen pachnie wilgotną bryzą i gorącymi cynamonkami, zaprasza turystów marcepanową fasadą chmur. Domy o barwnych elewacjach, wąskie, strome uliczki, góra Floyen, odgłos syren statków wpływających do portu jest esencją tego, co niesamowite i tajemnicze. Pory roku mijają tu wolniej, a dni cementują ludzkie uczucia i siłę charakteru. Lecz nawet tutaj wyobraźnia tworzy muzykę i to nie tylko tę zrodzoną przez mroźne płuca wichru. Od wieków dźwięki pozwalały ludziom wyrazić swoje myśli, ubrać w sztukę codzienność, pokolorować kolejne kartki z kalendarza. Współczesne Bergen potrafi uwolnić ze swoich objęć każdy wymiar artyzmu. Tu powstały takie zespoły jak: Borknagar, Datarock czy Audrey Horne. Tu narodził się Major Parkinson.

13 marca tego roku miała miejsce premiera szóstej płyty studyjnej zespołu „Valesa - Chapter II: Viva The Apocalypse!”. Jest ona kontynuacją poprzedniego albumu „Valesa - Chapter I: Velvet Prison” z 2022. Dlaczego musiały upłynąć aż cztery lata od tego czasu? Z pewnością zaważyły problemy zdrowotne lidera zespołu. Całe szczęści ma to już za sobą i z pełna werwą wkroczył w Anno Domini 2026. Czas przybliżyć postacie członków zespołu: Jon Ivar Kollbotn (główny wokal, instrumenty klawiszowe), Lars Christian Bjorknes (instrumenty klawiszowe i perkusyjne, chórki), Eivind Gammersvik (bas, instrumenty perkusyjne i klawiszowe), Sondre Veland (perkusja, instrumenty perkusyjne) i Oystein Bech - Eriksen (gitara). Do udziału w nagraniach zaproszono potężne grono gości: Sondre Skollevoll (gitara, chórki), Peri Winkle (Claudia Cox - wokal, skrzypce), Halie (HannahEmilie Wright Grung – wokal), The Barba Sisters (Romi & Paola Barba – Apocalypse Choir), William Grov Skramsett (trąbka), Morten Norheim (saksofon), Iver Sandoy (instrumenty perkusyjne) i Lady Moth.

Nowy album został nagrany w maju 2025r. w Degaton Studios. Za stronę graficzną odpowiada Michael Nigro i Martin Kvamme, natomiast autorem warstwy lirycznej jest Jon Ivan Kollbotn.

Podróż, w którą zabiera nas Major Parkinson rozpoczyna się tajemniczo. „Elevator Pitch” skanuje słuchacza, odbiera mu duszę we wrotach do innego świata, do miejsca gdzie rządzi kłamstwo i pieniądze, a ludzie noszą na twarzach maski. Czas wejść do królestwa, w którym tak łatwo zaginąć…

„Showbiz”- coś opętanego i szalonego jest w tych dźwiękach i słowach, we frazach zcementowanych z lęku, mroku, ognia, wibracji, krzyku i modlitwy. Wersy i muzyka zmieniają chaos w chwile odkupienia. Show business, obłąkana miłość, ból znieczulony tramadolem, opary strachu, droga przed siebie, w dół i do góry, windą na szafot, do raju i do piekła…

„Show me the killer!. Free drinks for everyone! Put your record on! Come join the celebration! Smile for the camera! My twinkle little star, you show them what you’re made of! Shave your head! Arma-Get it on! Come join the revolution!...”.

Miara upływającego czasu jest rodzaj szaleństwa, który drzemie w muzyce, zakamarkach ulic osrebrzonych wschodzącym księżycem. Tu nie ma miejsca na wątpliwości, każdy dźwięk rodzi niepokój, olśnienie i powoduje przyspieszenie tętna. Głos Jona Ivara oscyluje pomiędzy szeptem i krzykiem, drży niczym metalowe ostrze i rozrywa ciszę. Wspaniały klawiszowy fundament, soczyste chórki i elektroniczne frazy budują ciekawy, tajemniczy pejzaż, w którym można utonąć i zrodzić się ba nowo.

„Superdad” to rytmiczna, pełna blasku kompozycja. Miękki baryton Kollbotna mierzy się z głosem Halie (Hannah Emilie Wright Grung), który barwą przypomina wokal Grace Jones. Kubańska rytmika miesza się z modernistycznym stylem i wspaniałymi solówkami gitary. To utwór pełen kontrastów i tanecznych motywów. Trąbka jest wodzirejem, a teksty pełne niedomówień. Ukazuje koszmar współczesnego świata kształtowanego przez social media, internet, filmy spreparowane przez AI i całą masę absurdu, jaki sprzedaje się ludziom jako prawdę.

„5 cents a’ misery, bring it up with The Lord. A dime for powerty, peasants do what they’re told. Goodbye democracy, trade it in for a Ford. Collective history, have you seen the price of gold?” .

„Father Superior” jest niczym ostrze zwrócone na zachód, ubrane w girlandy kwiatów i wstążek. Słowa jednak, potrafią ciąć głębiej niż miecz z hartowanej stali. Dotykają spraw niezwykle ważnych, wojen, rasizmu, zanieczyszczenia naturalnego środowiska człowieka. Oskarżenie kierowane jest w stronę Stanów Zjednoczonych Ameryki:

„Flavor Aid of grapes and cyanide. Father superior1 Praise The lord in fields of genocide. Father Superior! And every nightmare comes from ambition, every utopia dies in America. And every delusion comes from a vision. Every utopia dies in America.”.

Wokal wiodący należy do Halie. Sekcja dęta zachwyca w każdej frazie, nadaje całości niepowtarzalnej iluminacji.

„Viva The Apocalypse!” osadza na fundamencie soczystych brzmień orkiestry okraszonej trąbką i saksofonem - emocje ukute wokalem, szalonym brzmieniem chórków i energią smagającą przestrzeń niczym ogniste bicze. I jest w tym utworze bezmiar szaleństwa. To utwór tytułowy - esencja fantazji i muzycznych improwizacji zespołu Major Parkinson. Jest to jednocześnie utwór promujący album na singlu.

„The Doctor In Command” jest kompozycją niezwykle melodyjną. Wokal napędza muzykę i inicjuje ukryte moce. Klawisze falują energią, sekcja rytmiczna spaja się finezją trąbki i saksofonu. Wokal wyzwala ukryty ogień. Świat widziany przez pryzmat niestabilnej rzeczywistości przyprawia o drżenie serca. Nic nie jest przewidywalne, a wszystko wokół nas zmienia się w błyskawicznym tempie.

„Karma Supernova” nie zwalnia, emanuje zwariowanym rytmem. Pulsacyjny riff gitary i klawiszowe improwizacje płyną wartkim nurtem, wspaniale się uzupełniają z umieszczoną na drugim planie sekcją rytmiczna. Tę bystro umykającą rzekę dźwięków rozcina swoim ostrzem głos Jona Ivara. Jest błyskawicą ognia, złowrogim szeptem boga chaosu, krzykiem nieumarłych - wyznawców cyfrowej religii płonących na stosie baterii.

„Eye for an eye for an iPhone, for Bluetooth, tooth for a tooth. Eat your bagel with pitchfork. Here’s your napalm and confetti. Eyes on the prize, little Macky! You’re a winner and the winner takes it all. Hear the trumpets and the beats and bars of Goldman saxsophones. Don’t go. Go Macky, go Macky on me. Don’t go. Go Macky, go Macky on me. La Nation, le Roi, egalite…”.

„Maybelline” ukazuje świat widziany przez senne opary używek, w którym nic nie jest prawdziwe. Wszystko jest plastikowym wytworem chorej wyobraźni. Tak łatwo zostać gwiazdą billboardów. Czym bliżej słońca, tym szybciej można spłonąć. Złotoskrzydłe wróżki zamieniają się w oślizgłe larwy strachu. Na końcu jest tylko pustka i mrok.      

„Maybelline girl in a plasticine world. Never spoken, never heard. Is it true that the world keeps on spinning forever? Maybelline girl in a novocaine world. Never broken, never hurt. Is it true that the lights keep on beaming forever? Maybelline girl on a billboard by the church. You’re the champion of the world! In silence the poor keep on dreaming forever”.

„Maybelline” to słodko-gorzka historia o dziewczynie i realiach świata pełnego pokus, które mogą zabić. Utwór otwiera pełen miękkości głos Peri Winkle. Pod tym pseudonimem ukrywa się wokalistka i skrzypaczka Claudia Cox. Towarzyszy jej oczywiście mistrz ceremonii w osobie Jona Ivara Kollbotna. Muzyka stanowi tło do teatralnych kreacji obojga wokalistów, narastającego dramatyzmu i pełnego ekspresji finału, jakim jest ostatnia kompozycja na płycie.

„Kiss Me Now” to prawdziwa euforia uczuć, zmysłowość zatopiona w kawałku bursztynu. Niesamowity duet Peri z Jonem buduje aurę erotyzmu.

„Kiss me now, my moonlight shadow. Kiss me now before we die. Chances that we missed are lost forever. Cristal castle, wistful heathen. Kiss me on my blistered eye. Everytime we touch we turn to sorrow. The world is on fire, and you look so beautiful. You’re one in a milion… Now everything’s changing, and you are my hero”.

Wspaniała kompozycja. Kawałek błękitnego nieba pośród cieni i mroku. Bo miłość zawsze zwycięża. Warto w to wierzyć, gdyż żyjemy w szalonych, niepewnych czasach.

Po raz kolejny zespół Major Parkinson nie zawiódł moich oczekiwań. „Valesa Chapter II: Viva The Apocalypse!” jest niezwykle udanym albumem i na swój sposób niepowtarzalnym.

W chwili gdy piszę te słowa, w Bergen pada rzęsisty deszcz, a wiatr otula miasto wilgotnym całunem. Zmierzch zakrada się w kruche uliczki, smaga chłodem ptaki kulące się pod dachami. Niedługo jednak nadejdzie wiosna i skradnie słońcu uśmiech. Dlatego niech muzyka zespołu zalśni niczym szalony diament. Nie tylko w dalekiej Norwegii, także w naszych domach - jak cudowny i ciepły pocałunek.

MLWZ album na 15-lecie Festiwal Rocka progresywnego w Toruniu: znamy wykonawców Mostly Autumn Weekend 2026 Zespół Rush wystąpi w Krakowie Airbag w Polsce na trzech koncertach w listopadzie 2026 Red Box na trzech koncertach w Polsce