Purple Skies to undergroundowy zespół z Bergen w Norwegii, założony w 2017 roku i debiutujący w tych dniach albumem zatytułowanym „A Million Years” (Apollon Records). Przedstawia na nim 9 utworów wywodzących się stylistycznie z ciężkiego rocka późnych lat 60. i 70. oraz mrocznego doomu. Purple Skies oferuje przesiąknięty fuzzem rock, który płynnie lawiruje między miażdżącymi riffami, a klasycznymi, często nakierunkowanymi na modelowy hard rock, melodiami. Ta muzyka czerpie też inspirację ze stoner rocka, proto doomu i vintage'owego heavy rocka.
Henrik Solheim (gitara) i Marius Aasen Moe (gitara i wokal) założyli swój zespół w zimnej piwnicy starego rodzinnego domu i początkowo próbowali grania czystego doomu, ale z czasem brzmienie ich formacji ewoluowało w coś szerszego i bardziej dynamicznego. Po latach zmian personalnych (do Purple Skies dołączyli Robert Johansen i Jøran Mjelde, uzupełniając skład i urzeczywistniając długofalową wizję pełnowymiarowego albumu) zespół okrzepł na tyle, że zgromadził materiał, który teraz wypełnia program debiutanckiej płyty. To album dopracowany, wyrazisty i – jak na debiutantów - brzmiący zaskakująco dojrzale. Finalny produkt odzwierciedla lata ewolucji i kunszt poszczególnych członków zespołu, a ciężkie, doomowe korzenie pozostają ważnym elementem przewijającymi się w ich muzyce.
Nie mając początkowo zbyt wygórowanych ambicji zespół młodych Norwegów podczas sesji nagraniowej postawił sobie za cel stworzenie brzmienia, które będzie ponadczasowe, a jednocześnie wpisujące się w dzisiejszą scenę rockową. Album został nagrany w studiu Polyfon w Bergen pod czujnym okiem producenta Leifa Herlanda, a godziny nagrań stały się niezwykle inspirujące - nie tylko ukształtowały one ogólne brzmienie zespołu, ale także na tyle zainspirowały norweskich muzyków, że zadziwiająco łatwo poprowadziły zespół do osiągnięcia najlepszych wykonań skomponowanych przez siebie utworów.
Gdy będziecie słuchać płyty „A Million Years” zwróćcie uwagę na wokal Mariusa, zarówno w samej melodyce, jak i stylistyce, aby uchwycić esencję gatunku, w którym specjalizuje się zespół Purple Skies. Słuchając tak udanych utworów, jak „Mr. Fear”, „Quiet Flowers”, „Red Road” (to chyba najlepszy utwór na płycie), tytułowego „A Million Years” czy nawet instrumentalnego intro „Haven”, najkrócej i najbardziej precyzyjnie można go określić jako umiejętne połączenie stylu retro i nowoczesnej ekspresji z korzeniami sięgającymi aż do starych, dobrych brzmień spod znaku Black Sabbath czy też gwiazd spod znaku okultystycznego rocka - szwedzkiej grupy Witchcraft. W każdym razie, uważam, że grupie Purple Skies z powodzeniem udało się uchwycić istotę ciężkiego, melodyjnego i szczerze zagranego rocka z młodzieńczą mocą i ekspresją oraz zaskakującą, jak na debiutantów, precyzją.
Może nie jest to coś, co progrockowe tygrysy kochają najbardziej, ale posłuchać warto. Bo Purple Skies naprawdę potrafią nieźle grać.
