Argovia - Primal Repetition

Rysiek Puciato

Jeśli mam być szczery, to właściwie wszystko zaczęło się od takiej informacji: „Kolumbijski kwartet Argovia, jeden z najbardziej charakterystycznych zespołów latynoamerykańskiego rocka progresywnego, zaprezentował dziś swój nowy singiel „Ebb & Flow”, który jest dostępny na wszystkich platformach. Utwór jest trzecią zapowiedzią nadchodzącego albumu zespołu, „Primal Repetition”, który ukaże się w tym roku. Na płycie znalazł się specjalny utwór nagrany we współpracy z Rossem Jenningsem, wokalistą Haken”. Potem znalazłem taką prasową notatkę dotyczącż muzyki tej grupy: „(…) Głos Guillén (Ani Guillén – wokalistka i gitarzystka zespołu – przy. RP) na każdym kroku odrzuca ten szablon (o tym „szablonie” jeszcze będzie mowa – przyp RP). Jej inspiracje – The Gathering, Porcupine Tree, Riverside, Vola – to zespoły, w których wokal funkcjonuje jako obecność w strukturze dźwięku, a nie eksponat umieszczony ponad nią. Najbliższym europejskim odpowiednikiem jest Anneke van Giersbergen w jej najbardziej introspektywnej odsłonie: konfesyjnej, stonowanej, wpisanej w emocjonalny przekaz utworu, a nie w jego powierzchnowności”. To była już dostateczna przesłanka do tego, by posłuchać co tam „upichcił” zespół z dalekiej Kolumbii. Bo przecież jak to? – Porcupine Tree, Vola… no i Riverside? Oczywiście postać Rossa Jenningsa (Haken), który niczym duch wyskakuje ostatnio z niemal każdej muzycznej „lodówki”, dodaje całości pewnej pikanterii, a jego słowa jeszcze bardziej zaciekawiają: „(…) „Głęboko związałem się z tą konkretną piosenką („Ebb & Flow” – przyp. RP) i jestem bardzo zadowolony z rezultatu. Argovia zasługuje na więcej uwagi niż otrzymuje obecnie. Uważam, że to świetna piosenka, z naprawdę głębokim tekstem i mam nadzieję, że spodoba wam się ta druga strona mnie, połączenie mojego głosu z głosem Ani”. Oczywiście tych wzajemnych uprzejmości i zachwytów jest o wiele więcej. O zespole Haken wspomniana Ani (Ani Guillén) – mówi tak: „(…) Haken to jeden z najważniejszych zespołów w gatunku progressive i jeden z naszych ulubionych. Ross to jeden z moich muzycznych idoli. Współpraca z nim to spełnienie marzeń, a on jest niesamowitym wokalistą. Chcieliśmy rzucić sobie wyzwanie i pokazać, że jesteśmy zespołem zdolnym do osiągnięcia takiego poziomu i zbudowania czegoś większego, niż kiedykolwiek sobie wyobrażaliśmy”.

Swoją debiutancką EP-kę „Lost Letters” zespół Argovia wydał w 2014 roku, swój pierwszy pełnometrażowy album „Distant Present” w 2017. Kolejna płyta długogrająca ukazała się w roku 2024 i nosiła tytuł „Who We Are”, a teraz grupa wraca z najnowszym albumem nagranym w składzie: Carlos Arminio (klawisze, wokal), Ani Guillén (wokal, gitara), Mauricio Sanabria (perkusja) i Nicolás Paredes (bas). Gościnnie w nagraniach udział wzięli: Ross Jennings (Haken), Juan Carlos Marín (wokal w utworze „Alas de Sal”) i Juan Francisco Arminio (harmonijka).

Wracajmy jednak do muzyki. Można się z tym zgodzić lub nie, ale w latach dziewięćdziesiątych wykształcił się swoisty model zespołu progresywnego (neoprogresywnego) z wokalistkami w roli głównej. Zazwyczaj była to osoba z wykształceniem operowym, choć owo wykształcenie należy rozumieć bardzo szeroko. Najlepiej gdy była to sopranistka, której głos powinien górować nad warstwą instrumentalną, która z kolei czerpie całymi garściami z rocka, muzyki filmowej, przekształcając dźwięki w symfoniczne aranżacje mniej lub bardziej epatujące mocną barwą, wokalnym unisono i muzycznym patetyzmem. Oczywiście temu wszystkiemu towarzyszyła bogata instrumentalizacja: misterne syntezatory, długie, ekwilibrystyczne sola gitar, wplecione elementy elektroniki i rytm, który zaprasza do charakterystycznego „machania głową”. I przyznają Państwo, że często tak było i w dalszym ciągu jest.

A skoro zespół Argovia zrywa z takim obrazem, to tym bardziej należy się przyjrzeć ich najnowszemu wydawnictwu pt. „Primal Repetition”, które ukazało się 10 kwietnia tego roku i zawiera aż jedenaście kompozycji.

Zacznijmy od wspomnianego trzeciego singla z tego wydawnictwa – „Ebb & Flow”: „(…) We are fighting for our lives / Bring your battle-cry / We’re broken / Open wounds were never meant to heal / Never meant to scar / We’re broken / Open” (Walczymy o życie / Wznieś swój okrzyk bojowy / Jesteśmy złamani / Otwarte rany nigdy nie zagoją / A miały nie pozostawiać blizn / Jesteśmy złamani / Otwórz się) – to słowa z refrenowej części tej kompozycji. To tekst utworu, który rozpoczyna się niespiesznie, delikatnie, elektronicznie choć w „metalowo-podobnej” aranżacji. I rzeczywiście wokalny duet Jenningsa i Guillén brzmi miękko i poruszająco. Całość w częściach instrumentalnych brzmi ostrzej, ale zachowuje dynamiczny balans pomiędzy metalowymi zapędami, a melodyjnością, tworząc udaną kompozycję, która mija zbyt szybko pozostawiając za sobą niedosyt.

Cofnijmy się do drugiego z singli zapowiadających ten album – „Mountains”: „(…) Dived into your song / Found myself alone again / Waited for so long / To embrace the analog tears” (Zanurzyłam się w twojej piosence / Znowu znalazłam się sama / Czekałam tak długo / Aby objąć analogowe łzy) – to pierwsza zwrotka tego bardzo dynamicznego utworu zbudowanego z wielu warstw syntezatorów i wzmocnionego mocnymi akordami gitary. Nie ma tu operowych wycieczek wokalnych, ani sążnistych symfonicznych aranży. Jest natomiast zwartość kompozycyjna i wypracowana jednorodność przekazu ciekawie podążająca rockową drogą.

Co dalej…? Idźmy do pierwszego singla, od którego wiadomość o nowym wydawnictwie poszła w świat. „Where Do We Go” – to pierwszy singiel i ostatni utwór z płyty:„(…) I want to know / Where do we go / Where do we go / The sky is it full? / Does it smile on me? / When it rains / Your soul / Does it dance / When you think of me? / Don’t lie” (Chcę wiedzieć / Dokąd pójdziemy / Dokąd pójdziemy / Czy niebo jest pełne? / Czy uśmiecha się do mnie? / Kiedy pada deszcz / Twoja dusza / Czy tańczy / Kiedy o mnie myślisz? / Nie kłam) – mocne podsumowanie, także od strony muzycznej. Gęste gitary momentami krążące na granicy „rozstrojenia” i podkreślona linia perkusji nadająca tej kompozycji nieco dramatycznego wydźwięku. Linia wokalna nie wykracza jednak poza granicę niepotrzebnego patetyzmu i rzeczywiście wkomponowana jest w strukturę budowanej historii.

To raptem trzy oficjalne single, które promowały album „Primal Repetition”. Proszę się nie zatrzymywać… „Crossroads” zaciekawia finezyjną grą gitary i niemal balladowym rytmem z akcentem na słowo „niemal”, bowiem koniec tej kompozycji to pokaz wzrastającego napięcia i eksplozja emocji, „Age Of Wonder” łasi się popowym rytmem, zaprasza do krainy łagodnych brzmień i delikatnych melodii, „Spark” przez cztery i pół minuty kroczy rockowym szlakiem, akcentując rytm i tylko momentami podkreślając łagodny przekaz bardzo neoprogresywnym kołysaniem. „Unstoppable”, z jego bardzo poważnym i zrównoważonym rytmem, buduje dramatyzm w oparciu o pojedyncze akordy gitary wzmocnione podobną grą klawiszy. A to dopiero siedem z jedenastu utworów. Resztę pozostawiam Państwu: „The Same River” (tytuł jakby skądś znany) otwiera z tzw. mocnym przytupem album, „Lethean Light” to także pokaz mocy pomieszany z bardzo delikatnie brzmiącym wokalem Ani, a „Isol_AI_tion” (pisownia oryginalna – przyp. RP) – emanuje elektroniką, chłodem układów scalonych i procesorowym sterowaniem.

Na specjalną uwagę zasługuje jedyny utwór zaśpiewany w języku hiszpańskim – „Alas de Sal” z gościnnym udziałem wokalisty ukrywającego się pod pseudonimem Boca de Serpiente (Juan Carlos Marín). Ten wokalny duet brzmi niezwykle ciekawie w połączeniu z iście progmetalową aranżacją. W tym przypadku zespół pokazuje metalowy pazur umiejętnie mieszając go z łagodniejszymi wstawkami.

Wokalnie mamy tu do czynienia ze stopieniem się melodii i linii wokalnej, bez żadnego „operowo-podobnego” zadęcia. Wokale (w tym te wykonywane w duecie) brzmią miękko i bez zbytecznej, „przesterowanej” dramaturgii. Muzycznie album trzyma wysoki poziom. nie rażąc niepotrzebnymi eksperymentami. I tak może nieco kolokwialnie na koniec można by powiedzieć: ładnie grają w tej Bogocie, no ładnie. Proszę się przekonać. Zainteresowanych odsyłam tutaj.

MLWZ album na 15-lecie Festiwal Rocka progresywnego w Toruniu: znamy wykonawców Mostly Autumn Weekend 2026 Zespół Rush wystąpi w Krakowie Airbag w Polsce na trzech koncertach w listopadzie 2026 Red Box na trzech koncertach w Polsce