W ubiegłym roku minęło 20 lat odkąd niemiecka grupa RPWL podzieliła się ze światem albumem „World Through My Eyes”. Z tej okazji ukazała się jego specjalna zremiksowana wersja wydana na dwóch płytach winylowych oraz na zestawie zawierającym płytę kompaktową i krążek Blu-ray. na którym znaleźć można m.in. miks w formacie Dolby Atmos. Oprócz tego zespół wyruszył w ponad dwutygodniową trasę koncertową, na której prezentował w całości materiał z tego, przełomowego w swej historii, wydawnictwa. Występy były rejestrowane, więc można było być pewnym, że niebawem doczekamy się kolejnego (jeśli dobrze liczę już dziesiątego) albumu live w dyskografii zespołu. I rzeczywiście – 1 maja do sklepów trafił zestaw składający się z dwóch płyt kompaktowych lub dwóch krążków winylowych zatytułowany, mało wyszukanie, „World Through My Eyes Live”.
Przez lata w grupie nastąpiło wiele roszad w składzie, jednak niezmiennie na jej czele stoją muzycy, których pierwsze litery nazwisk zamykają nazwę formacji, czyli Kalle Wallner (gitary, chórki) oraz Yogi Lang (śpiew, instrumenty klawiszowe). Oprócz nich aktualną odsłonę RPWL uzupełniają perkusista Marc Turiaux oraz basista Markus Grützner. Na potrzeby prezentacji scenicznej zespół rozrasta się do siedmiu osób, gdyż podstawowy kwartet wspomagają klawiszowiec Butsch Keys oraz wokalistki Caroline von Brünken i Carmen Tannich.
I właśnie wykonywane przez te dwie panie harmonie wokalne sprawiają, że dobrze znane utwory brzmią nieco inaczej, bardziej pełnie, przez co otrzymujemy coś więcej niż odegranie studyjnego materiału na żywo. „World Through My Eyes” w takiej aranżacji nabrał nowych barw, a właśnie utwory z tego albumu, w kolejności jaką znamy z wersji oryginalnej, wypełniają pierwszy dysk edycji na dwóch krążkach CD oraz większość wydania winylowego. Mamy zatem, poprzedzony charakterystycznym orientalnym intro, utwór „Sleep”, po którym ze sceny wybrzmiewa prawdziwie rockowy „Start The Fire”. Następnie słyszymy cudowną balladę „Everything Was Not Enough”, gdzie głosy Yogiego, Kalle, Caroline i Carmen wspaniale wypełniają przestrzeń, a przez chwilę obie wokalistki odgrywają główną rolę. Największy przebój niemieckiej formacji, czyli „Roses” zazwyczaj wybrzmiewa w finale występów. Tu zaprezentowany został jako czwarty, tradycyjnie z udziałem publiczności, która wydatnie wspomagała Langa wykonującego partię wokalną oryginalnie śpiewaną przez Raya Wilsona. Co dalej? Oczywiście słyszymy kolejną balladę „3 Lights”, której tekst został zainspirowany powrotami Yogiego do domu po sesjach do albumu. Po niej muzycy wykonują porywający cover „Sea-Nature” z repertuaru Steve’a Hillage’a, a w nastrojowym „Day On My Pillow” możemy usłyszeć cytat z „I Know What I Like (In Your Wardrobe)” Genesis. W tytułowym nagraniu ponownie wybrzmiewają orientalne ornamenty, a całość emanuje pewną dostojnością. „Wasted Land” wprowadza więcej dynamiki do zestawu, a kolejny podniosły song – „Bound to Reach the End” - wspaniale zwieńcza tę część koncertu.
Zaznaczę, że edycja winylowa zawiera wyłącznie koncertową rejestrację utworów ze świętującego jubileusz albumu, natomiast płyty kompaktowe (oraz wersja cyfrowa) wypełnia materiał z całej setlisty, która wykonywana była każdego wieczoru.
I tak, drugi dysk kompaktowy rozpoczyna, najstarsza w zestawie, mocno floydowska pieśń „Hole In The Sky” z debiutanckiej płyty „God Has Failed” (2000). Resztę wypełniają po dwa utwory z płyt „Tales From Outer Space” (2019 – wybrzmiewające po sobie „A New World” i „What I Really Need”), „Crime Scene” (2023 – „Victim Of Desire” i „King Of The World”) i wreszcie, już na bis, z „Beyond Man And Time” (2012 – mocno dynamiczne „Unchain The Earth” i „The Shadow”, które dosłownie porwały publiczność. Duża w tym zasługa wokalistek, które wraz z Langiem i Wallnerem budowały nieziemskie harmonie).
Jest jeszcze jedno nagranie, które wybrzmiało tuż przed bisami. Mowa tu o cudownym utworze „New Stars Are Born”, który powstał podczas sesji do „World Through My Eyes”, ale ze względu na ograniczoną pojemność płyty kompaktowej ostatecznie na niej się nie znalazł. Premierę miał (jako bonus) na pierwszym koncertowym krążku grupy – „Start The Fire” (2005), a na oryginalnym albumie znalazło się dla niego miejsce dopiero w ubiegłym roku przy okazji, wspomnianego we wstępie, wydania jubileuszowego. Tam znalazł się w repertuarze krążka Blu-ray oraz na edycji winylowej, którą kończył. Podobnie jest i tu – zamyka on drugą płytę winylową, jednak w wersji „live”.
Tym razem zespół zrezygnował z rejestracji wizualnej, a tym samym możemy cieszyć się wyłącznie zapisem audio. Czy to źle? Skąd! Obcowanie z samą warstwą foniczną pobudza wyobraźnię, a w moim przypadku przywołuje wspomnienia z październikowego wieczoru w krakowskim klubie „Zaścianek”.
Trasa rocznicowa będzie kontynuowana w maju na czterech koncertach (trzech w Niemczech i jednym w Holandii). We wrześniu natomiast grupa wystąpi trzykrotnie z towarzyszeniem Freisinger Symphonieorchester w rodzinnym Freising. Mimo, iż jak wspomniałem na wstępie, w dyskografii bawarskiego zespołu nie brakuje wydawnictw koncertowych, to z chęcią usłyszałbym jak muzycy prezentują się w orkiestrowym anturażu. Jednak najbardziej czekam na nowe studyjne nagrania, wszak od wydania albumu „Crime Scene” minęły już trzy lata. A tymczasem cieszę się z jubileuszowego krążka „live”, który udowadnia po raz kolejny, że RPWL to świetna koncertowa maszyna. Polecam!
