Riis, Bjørn - Lifandi EP

Tomasz Dudkowski

Bjørn Riis to niezwykle pracowity człowiek. Oprócz tworzenia i nagrywania płyt z grupą Airbag często udziela się w projektach innych artystów, czego przykładem są kolaboracje m.in. z włoskim muzykiem Marco Ragnim czy tegoroczny krążek anglo-skandynawskiej formacji Galasphere 347 "The Syntax Of Things". Równolegle od 2014 roku systematycznie oddaje do rąk fanów wydawnictwa firmowane własnym imieniem i nazwiskiem. Do tej pory ukazało się pięć długogrających płyt studyjnych i dwa minialbumy. 29 maja, za sprawą wytwórni Karisma Records, jego solowa dyskografia wzbogaci się o pierwsze wydawnictwo koncertowe, a dokładniej EP-kę, która ukaże się na płycie kompaktowej oraz na fioletowo-czarnym marmurkowym winylu.

Nosi ona tytuł „Lifandi”, co w języku staronordyckim oznacza „żywy” i dedykowana jest Ace'owi Frehleyowi, gitarzyście znanemu z grupy Kiss, jednemu z muzycznych idoli Bjørna, o którego śmierci wiadomość przyszła dokładnie w dniu rejestracji materiału wypełniającego omawiane wydawnictwo. Miało to miejsce w holenderskim Helmond, 17 października ubiegłego roku (Frehley zmarł dzień wcześniej). Na scenie Bjørnowi, który śpiewa i gra na gitarze, towarzyszyli Simen Valldal Johannessen na klawiszach oraz Øystein Sootholtet na basie z grupy Oak, którzy wspomagają na koncertach także Airbag (ich grę można usłyszeć na albumie „Dysphoria. Live In The Netherlands” wydanym pod koniec ubiegłego roku) a także, znany z formacji Pymlico, Arild Brøter na perkusji (jemu z kolei zdarzało się zastępować Henrika Fossuma, gdy ten nie mógł wystąpić z powodów zdrowotnych).

Jak na minialbum przystało, nie jest on zbytnio długi, trwa 29 minut (choć zdarzają się artyści, których pełnowymiarowe wydawnictwa mają podobną długość) i zawiera cztery ścieżki. Krążek rozpoczyna kompozycja „Gone”, która w studyjnej wersji promowała ubiegłoroczną płytę „Fimbulvinter”, a teraz w odrobinę bardziej surowym brzmieniu zwiastowała opisywany album. Drugą ścieżkę wypełnia instrumentalne nagranie „Getaway” z płyty „Forever Comes To An End” (2017), które w stosunku do studyjnego pierwowzoru zostało pozbawione łagodnego wstępu, od razu atakując słuchacza mocniejszym rytmem. Stronę B otwiera utwór, który oryginalnie zamykał wspomniane wydawnictwo sprzed dziewięciu lat – „Where Are You Now”. On, ze wszystkich zamieszczonych pozycji na „Lifandi”, przeszedł największą metamorfozę stając się akustyczną balladą, którą wypełniają dźwięki pianina, gitary akustycznej i głos Bjørna oraz delikatny podkład basowo-perkusyjny. Trochę szkoda, że nie można w tej wersji usłyszeć cudnego sola lidera, które tak pięknie wypełnia przestrzeń w wersji studyjnej, ale i tak nadal nie można odmówić kompozycji niezaprzeczalnego piękna. Wydawnictwo kończy tytułowe nagranie z „Fimbulvinter” skrzące się brzmieniami nasuwającymi skojarzenia głównie z twórczością Stevena Wilsona oraz Pink Floyd, choć tu zabrakło tak ewidentnego nawiązania do „Echoes” w cichszym fragmencie zastępując je wyrafinowanym łagodnym popisem panów z zespołu Oak.

I to tyle. Cztery utwory - dwa instrumentalne i dwa ze śpiewem, dwa z najnowszego albumu „Filmbulvinter” i dwa z… drugiej solowej płyty „Forever Comes To An End”. No i w końcu drugi koncertowy album nagrany w Holandii, na którym występuje Bjørn. Widać, że zarówno on jak i koledzy z Airbag darzą wielką sympatię ten kraj i mieszkających tam fanów.

To nie jest zwykłe odegranie znanych numerów, ale nasycone surową energią, jaka może zapewnić tylko koncert, wykonanie brzmiące niezwykle bogato, wzniośle i jednocześnie ciepło, w czym duża zasługa Vegarda Kleftåsa Sleipnesa odpowiadającego za miks i mastering. Szkoda, że Bjørn nie zdecydował się na wydanie bardziej obszernego zapisu swojego występu, który obejmował fragmenty wszystkich pełnometrażowych albumów solowych oraz po jednym nagraniu z EP-ki „A Fleeting Glimpse” i krążka Airbag „The Greatest Show On Earth”. Niemniej „Lifandi” to bardzo interesujący prezent dla fanów sympatycznego norweskiego brodacza i jednocześnie hołd dla jednego z jego idoli.

Jak wspomniałem na wstępie, Bjørn to niezwykle aktywny muzyk. Aktualnie zaszył się w studiu z Asle Tostrupem i Henrikiem Berganem Fossumem, by zarejestrować szósty studyjny krążek Airbag. Być może, choć pewności nie ma, jego fragmenty usłyszymy na trzech listopadowych koncertach grupy w Polsce.

MLWZ album na 15-lecie Festiwal Rocka progresywnego w Toruniu: znamy wykonawców Mostly Autumn Weekend 2026 Zespół Rush wystąpi w Krakowie Airbag w Polsce na trzech koncertach w listopadzie 2026 Red Box na trzech koncertach w Polsce