Alpha Lighting System - Dualitas

Rysiek Puciato

Z pewnością znacie Państwo lub słyszeliście niejednokrotnie przysłowie: „podróże kształcą”. Niezależnie od tego czy się z taką tezą zgadzacie czy nie, chciałbym zaprosić Was wszystkich w krótką muzyczną podróż do Meksyku. Nie będzie to niestety czas wylegiwania się na plaży lub zwiedzania starych zabytków z epoki Majów. Będzie to raptem trzydziestopięciominutowa muzyczna podróż w krainę rocka progresywnego, jazz rocka i elementów metalu wraz z zespołem Alpha Lighting System, który w 2025 roku swoją piątą płytę długogrającą pt. „Dualitas” („Dwoistość”).

Na stronie internetowej zespołu znajdujemy takie wytłumaczenie tytułu tego wydawnictwa: „(…) Dualitas to podróż od światła do ciemności, inspirowana koncepcjami dualizmu i równowagi”. Ze swojej strony dodałbym jeszcze dwie ważne cechy tego albumu, którą wiążą się z tytułem: aranżacyjna perfekcja i podskórna, niczym nieskrępowana, improwizacja oraz dualizm językowy. Dwa z pięciu utworów na płycie (pierwszy i ostatni) są zaśpiewane po angielsku, pozostałe zaś (środkowe) po hiszpańsku. Dziwny zabieg? Z pewnością, ale pokazujący zarazem, że siła przekazu jest niezależna od języka, a od emocji i wrażeń, które niosą poszczególne kompozycje.

„The City Of Light” – to dziesięciominutowy jazzrockowy utwór, który z pewnością przyciągnie uwagę każdego fana muzyki zrównoważonej i wyrafinowanej. Wyraźne wpływy jazzu, wspaniała gra klawiszy i… perfekcja wykonawcza, którą słychać już od samego perkusyjnego początku. Sam utwór składa się z dwóch części: „Dzień” i „Noc”. I jeżeli „Dzień” jest dobrym przykładem jazz rocka, to „Noc”, która zaczyna się po ponad minutowym wyciszającym się solo fortepianu, to bardzo stonowana opowieść o ambientowym zabarwieniu. Bo nocą: „(…) wszystko jest jednym, a jedno jest wszystkim i wszystko, co kochamy, pozostaje”. No i jest jeszcze końcowe solo gitary… Bardzo dobrze brzmi ta opowieść o spacerze po mieście.

„Astro” – wkracza na rockowe tory zachowując delikatną formę i wyrafinowany rys aranżacyjny. Tutaj rock łączy się z tym, co zawsze jakoś wydobywa się z płyt zespołów z Ameryki Środkowej: żywą i pulsującą energią. Każdy z instrumentów ma tu swoje miejsce i okazję do „pokazania się”, tworząc energetyczną całość.

„Salto de fe” („Skok wiary”) - porusza swoją delikatnością i balladowością. Jakby nieco marillionowska gitara na początku ewoluuje w bardziej rozbudowaną formę. Powraca jazzrockowa gitara basowa, która ma swoją minutę na grę… solową. Pojawiają się chórki i leniwy, delikatny pochód klawiszy przerywany mocniejszymi akordami gitar, które po odegraniu swojej roli ustępują miejsca jazzowemu fortepianowi. Proszę założyć słuchawki na uszy – jakby słychać więcej, wszystko jest bardziej tajemnicze i wciągające. Osiem minut delikatności i intensywności gwarantowane.

„Sombras” („Cienie”) – jeżeli poprzedni utwór rozpoczynał się delikatnie, tak w tym od razu mocne akordy gitary wskazują na moc niesionych treści. Utwór jest dedykowany ofiarom masakry na placu Trzech Kultur w mieście Tlatelolco w 1968 roku. I mimo gitarowego, lecz zrównoważonego początku, gdy w trzeciej minucie słyszmy progmetalową gitarę, kompozycja nabiera charakteru gniewnego muzycznego hołdu i zarazem jest skotłowanym ujściem dla emocji związanych z opisywanym faktem historycznym. A końcowe dzwony kościelne są punktem kulminacyjnym tej smutnej opowieści.

„Dancing On An Earthquake” („Taniec podczas trzęsienia ziemi”) nie jest jakąś zamykającą kodą. To bardzo nietypowy, w porównaniu z poprzednimi, utwór. Nietypowe metrum, początkowy aranż pasujący raczej do zespołów grających mroczniejsze odmiany rocka lub idących w stronę bardziej eksperymentalnych dźwięków. Tutaj tytułowa dwoistość to muzyczny mrok i dźwiękowy eksperyment z przebijającymi się spokojnymi nutami. Podkreślona linia basu toczy niewymuszony dialog z klawiszami. To bardzo eksperymentalna całość przypominająca momentami dokonania Porcupine Tree. To utwór inny, ale dobrze pokazujący profesjonalizm muzyczny zespołu. Całość jest dobrze zaplanowana, perfekcyjnie zaaranżowana i odegrana, choć… sam utwór niekoniecznie może się podobać.

Zespół Alpha Lighting System tworzą: Alam ‘Blarewolf’ Hernández – wokal, fortepian, syntezatory; Joshua San Martín – gitary; Jorge 'Jaco' Jácome – bas i Juan Gabriel Hernández – perkusja. Mam cichą nadzieję, że potraktują Państwo tę grupę i ten album jako ciekawostkę na muzycznej mapie tego roku. Mamy w naszym kraju dość dobrą styczność z zespołami z kręgu jazz rocka. Wystarczy wspomnieć o SBB. Może więc warto posłuchać jak dają sobie radę z podobną muzyką gdzieś tam daleko w świecie? Przecież… podróże kształcą.

MLWZ album na 15-lecie Festiwal Rocka progresywnego w Toruniu: znamy wykonawców Mostly Autumn Weekend 2026 Zespół Rush wystąpi w Krakowie Airbag w Polsce na trzech koncertach w listopadzie 2026 Red Box na trzech koncertach w Polsce