mlwz - edunitsky - banner - facet

HeKz – Qisma

Olga Walkiewicz

Qisma to słowo pochodzące z języka arabskiego oznaczające los lub przeznaczenie. Dla części z nas może być pojęciem abstrakcyjnym, dla innych ma potężną moc natury lub symbolizuje wolę boską. Nikt jednak nie zna przyszłości, bo życie to labirynt i można w nim błądzić bez końca.

„Qisma” to tytuł najnowszego albumu brytyjskiego zespołu HeKz, którego premiera miała miejsce 3 kwietnia 2026r. To już ich piąte wydawnictwo studyjne, po „Tabula Rasa” z 2012, „Caerus” z 2014, „Invicta” z 2018 i „Terra Nova” z 2023 roku. Każdy z tych krążków był niezwykle udany, lecz dopiero o ostatnim lider formacji Matt Young powiedział, że „stanowi wizytówkę brzmienia zespołu”.

Artystyczne wizje Matta Younga sięgają dzieciństwa, gdyż muzyka była zawsze jego towarzyszem. Na ulicach Bedfordshire młodość była niewinna i cudownie szalona. Nie było w niej gniewu, gorzkiego buntu i bólu dorastania pozbawionego czułości. Była szkolna ława, grono przyjaciół i kochająca rodzina. W Bedfordshire wiosna tętniła soczystą zielenią, a jesień układała kobierce ze złocistych liści. Młodość nie jest jednak cudowna sielanką. Nawet dla tych najbardziej wytrwałych i ambitnych, stanowi kolczaste zarośla, przez które trzeba się przedzierać z ogromną siłą i mieć w sobie więcej uporu niż buntu. Do takich ludzi należał zawsze Matt. Jego empatia w stosunku do otaczających go ludzi, pozytywne nastawienie do życia spojone były niespożytą energią i mocą ożywiania marzeń. Taki był zawsze.

Nie byłoby HeKz bez Matta. Korzenie zespołu sięgają 2003 roku. Pierwsze wcielenie formacji nazwano The Dropouts. Młodzi muzycy poznali się w szkolnym autobusie, w drodze do Gimnazjum Arnolda. Pierwszy skład stanowiło czterech przyjaciół: Chris Hederick (perkusja), Adam Billington (gitara), James Wilson (gitara) i Matt (bas i wokal). Postanowili zmienić nazwę grupy na Hex, lecz okazało się, że już istnieje taki zespół, wobec czego ostatecznie przekształcono ją na HeKz. Taki szyld przetrwał do dziś, lecz z pierwotnego line-upu pozostał tylko Young. Przez te lata przewinęło się przez szeregi zespołu wielu muzyków, łącznie z bratem Matta, Dannym, perkusistą Nickiem Bryantem, Tomem Smithem, Alem Beveridge, Moyano el Buffalo czy Markiem Bogertem. Obecny skład (od 2024 roku) to czworo muzyków: Matt Young (wokal, bas), Tolis Zavaliaris (gitara), Lucia La Rezza (skrzypce) i James Wise (perkusja).

Najnowszy album zespołu HeKz opowiada historię osadzoną w technokratycznym mieście Kybagrad. Bohater tej opowieści zostaje wybrany jako obiekt testowy w eksperymentalnej procedurze znanej jako MindStream. Scenariusz prowadzi przez fikcyjną krainę pełną anarchii i przemocy, niebezpiecznych wizji i tajemnic.

Kompozytorem wszystkich utworów i autorem warstwy lirycznej jest Matt Young. Za miks i mastering odpowiada John Mitchell. Materiał nagrano w Outhouse Studios w Wielkiej Brytanii.

Ta szalona historia rozpoczyna się instrumentalnym utworem „The Gates of Kybagrad”. Monumentalne brzmienie otwiera niczym wielki, złocisty klucz bramy niezwykłego miasta. Za nimi lśnią nieskazitelną bielą potężne mury, strzeliste wieże świątyń, jaśnieją w blasku słońca kolumny i rzeźbione portale. Muzyka tężeje mistyczna aurą, unosi skrzydła orłów w niebieskich przestrzeniach, przenika swoją mocą enigmę przyszłości.

Tytułowa „Qisma” to energia w czystej postaci. Żywiołowy wokal Matta podbija tempo i doskonale współgra z lotnym dźwiękiem skrzypiec i pracą sekcji rytmicznej. Muzyka mknie niczym bolid Formuły1. Solówka gitarowa wybucha ogniem piekielnym. Tolis Zavariadis potrafi zmiażdżyć swoim riffem. Jest doskonałym gitarzystą.

„The Future Is Here” ma w sobie teatralny szyk, dostojny nastrój i kroplę mroku. Słodyczy dodaje smyczek Lucii, która potrafi nim sprawić cuda. Dźwięk skrzypiec maluje pejzaż wzmocniony delikatną dawką duchowości. Głos Matta emanuje sceniczną narracją. Orkiestracje są wyważone, delikatnie wplecione pomiędzy wokal i pracę poszczególnych instrumentów.

„Defiance” nabiera wyrazistości wraz ze stopniowaną ekspresją wdrażaną przez poszczególnych muzyków. Trzeba to wyraźnie powiedzieć, że ten album nie ma chwil w których słuchacz mógłby się nudzić. Tu ciągle coś się dzieje, niczym w pierwszej części „Matrixa”. Gitary torują ścieżkę pośród twardego gruntu wznoszonego przez sekcję rytmiczną, Lucia La Rezza koi niebiosa błogostanem skrzypiec, głos Matta balansuje pomiędzy światami.

„Captured” ma w sobie więcej spokoju i dialog wokalny Young kontra Young. Wysokie rejestry jego głosu uderzają w mroczne przestrzenie barytonu. Wspaniałe są chórki, smyczki i gitara Tolisa łkająca w wibrującej przestrzeni.

„Venom” uruchamia elektrony na wszystkich orbitach atomu. Elektryzuje powietrze, olśniewa orientalnym blaskiem. To jeden z najciekawszych utworów na płycie. Pokłady ciepła mieszają się z twardym jak diament lodem.

Tętniącym sercem albumu są dwa najdłuższe utwory: „The Great Out There” trwający prawie dwadzieścia cztery minuty oraz nieco krótszy „Overlord”. Pierwszy z nich aż skrzy się progresywna zmiennością. Ten szalony kalejdoskop wprowadza bogactwo dynamiki, epickich narracji, fascynujących wolt linii gitar i smyczków. Pomimo tej różnorodności, każdy takt jest głęboko przemyślany i wycelowany w muzyczny scenariusz z precyzją snajpera.

„The Road Home” zwalnia, okryty jest woalem nostalgii i minorowych, chłodnych odcieni. Przepiękny dialog gitary ze skrzypcami przechodzi w spokojny wokal Matta i akompaniament gitary akustycznej. Bębny wybijają rytm w tle, delikatnie, eterycznie… Refren ma w sobie sporą porcję lekkości i kojącej harmonii.

„Break The Spell” eksploruje cięższe pokłady muzyczne. Riffy są szorstkie i zawikłane. Linia basu i bębny budują imponującą, mocarną konstrukcję. Przeciwwagą do niej jest głos Matta szalejący w wysokich rejestrach, przypominając chwilami Bruce’a Dickinsona.

Wspomniana już wcześniej długa kompozycja „Overlord” sprawia, że serce gwałtowne przyspiesza, wstrzymujemy oddech i słuchamy z zachwytem. Jest tu esencja mroku i dzikości skoncentrowanej w epopei opowiadanej przez skrzypce i gitarę. Kraina chaosu otwiera swoje mistyczne podwoje. Matt przechodzi sam siebie w wokalnych wojażach, a gitarowe solówki pląsają niczym ognie piekielne. „Overlord” ma złożoną budowę. Składa się z kilku kontrastujących ze sobą części. Każdą frazę wzmocniono progresywną ramką, ozdobiono misternie dobranym zestawem detali.

„Virtual Utopia” brzmi balladowo. Subtelności tego utworu generują skrzypce i wokal. Jest to jednak tylko złudzenie. Muzyka podrywa się niczym potężny jastrząb, szybuje, przybiera na sile. Jest płynnym złotem i ogniem. Ewoluuje, zmienia się, szybuje lotem zwinnej jaskółki. Znakomita orkiestracja, niebotyczny wokal i gitary.

Zakończenie jest efektowne i pełne patosu. „A Leap Of Faith” podsumowuje historię opowiedzianą na albumie. Nie brakuje tej kompozycji dynamiki i „królewskich błękitów”. Lubię taki majestatyczny epilog. Napisy końcowe wyhaftowano złotą czcionką na gronostajowym futrze. Muzyczne wrota do nieba zatrzasnęły się przy blasku barwnych fajerwerków. Muszę przyznać, że to piękne zakończenie.

„Qisma” to niezwykle udana płyta. Po raz kolejny Matt Young udowodnił ogromny potencjał - swój i muzyków, którzy współtworzą zespół HeKz. A trzeba przyznać, że po albumie „Terra Nova”, poprzeczka była ustawiona bardzo wysoko. Nie pozostaje nic innego, tylko pogratulować grupie wspaniałego krążka i oddać się pięknu zawartej na nim muzyki.

MLWZ album na 15-lecie Festiwal Rocka progresywnego w Toruniu: znamy wykonawców Mostly Autumn Weekend 2026 Zespół Rush wystąpi w Krakowie Airbag w Polsce na trzech koncertach w listopadzie 2026 Red Box na trzech koncertach w Polsce