mlwz - edunitsky - banner - prog rock

Panunzi, Stefano - Caravaggio

Olga Walkiewicz

Michelangelo Merisi da Caravaggio zawsze fascynował niepowtarzalnym stylem i realizmem, z jakim oddawał wygląd postaci - pozbawionych wyidealizowanego piękna, prawdziwych do bólu i jednocześnie oryginalnych. Jego obrazy emanowały perfekcyjnym kunsztem podkreślonym ostrym światłocieniem i głębokimi barwami. Nie bez powodu został nazwany reformatorem malarstwa europejskiego przełomu XVI i XVII wieku.

Caravaggio, jego dzieła i życie inspirowały wielu artystów. Tym razem padł jego ofiarą Stefano Panunzi – znakomity pianista i kompozytor, muzyk o ogromnym potencjale i wrażliwości. Ten pochodzący z Rzymu artysta, ma za sobą lata doświadczeń jako twórca muzyki klasycznej, artrockowej i filmowej. Jego dzieła są uosobieniem plastycznego piękna, zmysłowym esejem dźwiękowej poezji i barwną mozaiką nastroju. Pierwszy album „Timelines” ukazał się w 2005, a jego kontynuacja - „A Rose” w 2009 roku. Kolejne płyty studyjne pojawiły się kolejno w 2021 („Beyond the Illusion”) i 2023 roku („Ages from the Sea”).

Każdy krążek wiązał się z ogromem zaproszonych, znanych muzyków. Na najnowszym albumie jest ich tylu, że aż trudno zliczyć. Ale warto spróbować: David Torn (gitara), Grice (wokal), Theo Travis (flet i saksofon altowy), Tim Bowness (wokal), Markus Reuter (gitara), Colin Edwin (bas), Nicola Alesini (saksofon), Saro Cosentino (gitara), Fabio Trentini (bas), Luca Calabrese (trąbka), Giacomo Anselmi (gitara), Fabio Frascuini (bas), 05Ric (bas, gitara), Alessandro Borgio Caratti (wokal, gitara), Alessandro Inolti (perkusja), Elisabetta Todrani (wokal, gitara), Donato Cedrone (wiolonczela), Michael Bearpark (gitara), Emanuele Bruno (klawisze), Marco Fuliano (perkusja), Maria Peters (wokal) oraz Nicola Lori (gitara, bas). Imponująca lista gości. Sami wirtuozi swojej profesji.

Czas zająć się samą muzyką, a jest ona niepowtarzalna. Album zawiera 155 minut muzyki - całkiem pokaźny zbiór dwudziestu czterech kompozycji. Trudno napisać o każdym utworze z osobna. Warto natomiast skupić się na ich niepodważalnych walorach. Klawiszowe freski nanoszone na pastelowe tło, potrafią inspirować i zachwycać. Mnóstwo tu alegorii do ukrytych treści, nonszalancji przekazu i myśli skondensowanych w muzycznych wojażach po kartach historii. Opisywanie dźwiękiem losów Caravaggia wymaga niebywałego talentu i precyzji. To jak wędrówka po galerii pełnej arcydzieł. Ażeby to zrobić, trzeba być najlepszym, gdyż piękna nie można kastrować słabym poziomem artyzmu.

Stefano maluje muzyczne krajobrazy pastelowymi barwami, ze spokojem, uczuciem i delikatnością. Przenika na drugą stronę lustra, za którym roi się od tajemnic otaczających Caravaggia. Klasyczna gitara, pajęczyna subtelności i wokal wiążący wszystko w apetyczną całość. Tak zaczyna się pierwszy CD wydawnictwa, utworem nazwanym zwyczajnie - „Caravaggio”. Jeżeli jednak ktoś sądzi, że czekają nas tu tylko namiętne, pociągłe dźwięki, to się myli. „I No Longer Know Who You Are” rozwija się emanując dynamiką i energią.

Powrót do aury naświetlonej delikatnością mamy już w następnej kompozycji „Hidden Ties”. W tym utworze zaśpiewał gościnnie Tim Bowness. Są tu niesłychanie efektowne, sprzężone ze sobą partie fletu, saksofonu i gitary.

Trzeba przyznać, że album Stefano Panuzzi to bardzo długi materiał muzyczny. Nie sposób jednak zagłębić się w życie tak ciekawego artysty jak Caravaggio i opowiedzieć je w dwóch słowach. A było ono niezmiernie burzliwe, pełne szalonych eskapad, skrajnych emocji i grozy. Niejednokrotnie balansował na granicy prawa, prowadził awanturniczy tryb życia, wdawał się w bójki. W jednej z nich, w 1606 roku - przypadkowo zabił młodego szlachcica, co zmusiło go do ucieczki z Rzymu. Jednocześnie należał do wybitnych i niekonwencjonalnych artystów, którym nie brakowało wrażliwości i głębokiej empatii. Album odświeża kadry z życia malarza, jego uczuciowe fascynacje, żarliwą potrzebę tworzenia i chwile melancholii.

Muzyka znajduje się na dwóch dyskach, z których każdy zawiera po dwanaście utworów, zarówno instrumentalnych, jak i z wokalem. Wśród muzyków, którzy użyczyli swojego głosu jest wyżej wspomniany Tim Bowness (No-Man), znajduje się też charyzmatyczny, brytyjski wokalista Grice (Laugh Like a Madman, The Burning Martyrs, The Martyrs, Swanston), którego można usłyszeć chociażby w utworach „The Well” czy „Endless”.

Większość kompozycji cechuje ogromna doza spokoju i delikatności ukrytej w dźwiękach fortepianu. Każda nuta wypływająca spod palców Stefano jest niczym brylant najczystszej postaci. Kroplę jazzowych smaczków wprowadza brzmienie saksofonu, szczególnie w „Stepping Out Of Your Dream”. W innych utworach, chociażby w „Don’t Touch Me”, dominuje rockowe oblicze Theo Travisa. Warto w tym miejscu podkreślić, że instrumenty dęte stanowią niezwykle ważny element w tworzeniu doskonałego klimatu. Saksofon sopranowy i flet Travisa oraz trąbka Luki Calabrese emitują fale emocji, przekazują drżenie powietrza i blask wschodu i zachodu słońca.

Bajeczne gitary wprowadzają do królestwa akustycznych pasaży, nastrojowych wizji, mocnych riffów i dźwięcznych solówek. Nic dziwnego, że jest tu tak dużo skrajnie różnych brzmień, zmian nastroju i stylistyki. Kompozytorskie wizje Stefano Panuzziego mogli z nim zbudować tylko najlepsi. Dlatego wśród gitarzystów znalazły się takie nazwiska, jak David Torn, Markus Reuter, Nicola Alesini, Giacomo Anselmi , Nicola Lori czy Michael Bearpark.

Podobnie z sekcją rytmiczną, którą reprezentują Colin Edwin (bas), Fabio Fraschini (bas) oraz Alessandro Inolti (perkusja) i Marco Fuliano (perkusja).

Każdy utwór ma swój niepowtarzalny wdzięk i piękno nanizane na pięciolinię czasu. Niektóre jednak zwracają szczególna uwagę. Jednym z moich ulubionych jest „Hold” - olśniewający bogactwem pomysłów, uwodzący orientalnym motywem fletu, gitarową solówką i linią wokalną bliską klimatom Davida Bowie. Wtopiony w chórki baryton, drapieżne frazy saksofonu i świetna aranżacja - to bezsprzeczne atuty tej kompozycji. Kolejnym utworem o niesamowitej sile rażenia jest „Sea Of Madness” z eteryczną ścieżką perkusji, ciekawym dialogiem instrumentów dętych, wiolonczelą i finałem pełnym chaosu.

Album „Caravaggio” jest wspaniałym dziełem, stworzonym z rozmachem i perfekcją. Stefano Panuzzi przedstawił burzliwe losy malarza w wielu ciekawych projekcjach. Uzmysłowił jak skomplikowanym labiryntem było życie włoskiego artysty. Opowiedział to językiem zmysłowych i pięknych dźwięków, jedyną w swoim rodzaju magią i barwną paletą barw. Caravaggio nanosił farby na płótno - Stefano maluje dźwiękiem…

MLWZ album na 15-lecie Peter Hammill na dwóch koncertach w naszym kraju 18. raz Ino-Rock Festival Mostly Autumn Weekend 2026 Zespół Rush wystąpi w Krakowie Airbag w Polsce na trzech koncertach w listopadzie 2026