Po raz pierwszy zetknąłem się z tym kanadyjskim zespołem jakieś 20 lat temu, kiedy recenzowałem ich dwa pierwsze albumy (polskojęzyczną recenzję albumu „Episodes” (2009) autorstwa Macieja Stwory można znaleźć na naszym portalu pod tym linkiem). Wtedy byli jeszcze instrumentalnym zespołem, ale od tego czasu zaszły spore zmiany zarówno w składzie zespołu, jak i w podejściu do komponowania i prezentowania przez niego swojej muzyki. Karcius powstał wiosną 2001 roku. Do założycieli, Simona L'Espérance'a (gitary) i Thomasa Brodeura (perkusja), najpierw, w 2009 roku, dołączył Sylvain Auclair (bas, wokal), a kilka lat później klawiszowiec Sébastien Cloutier. Ten ostatni zdążył akurat w samą porę na wydany w 2018 roku album „The Fold”, który był pierwszym z płytowej trylogii i po którym pojawł się „Grey White Silver Yellow & Gold” (w 2022 roku), a teraz seria ta dokończona jest w postaci najnowszego krążka „Black Soul Sickness”.
Ostatnim albumem grupy Karcius, jaki wpadł mi w ręce, był „The First Day” (2012), więc nie mogę go porównać z resztą trylogii, ale po wysłuchaniu najnowszej płyty mogę powiedzieć, że kanadyjscy muzycy odeszli, i to daleko, od instrumentalnego, progresywnego rocka i fusion jazzu.
Na „Black Soul Sickness” mamy do czynienia z progresywnym metalem. Szczerze mówiąc, momentami Kanadyjczycy grają tak ciężko, że przypominają mi Disturbed, ale przez większość czasu mogą kojarzyć się z Porcupine Tree z późniejszego okresu oraz elementami The Pineapple Thief porozrzucanymi tu i ówdzie. Nowy album jest dopracowany, dramatyczny i bezkompromisowy. Nie mam pojęcia co stało się z zespołem, który poznałem na początku jego działalności, ale ta transformacja jest po prostu niesamowita. To kinowy, nowoczesny, świeży i ekscytujący progresywny metal, który często wprowadza elementy bardzo ciężkiego brzmienia i tworzy coś, co nie jest tak naprawdę progresywnym metalem, ale czymś więcej niż „tylko” prog rockiem. To album, który chyba podświadomie chciałem usłyszeć, znając ten zespół długie lata, ale nie tego się spodziewałem. Mimo to, jest on zachwycający od początku do końca. Zatem jeśli, tak jak ja, znałeś starego Karciusa, to nowy może być szokiem dla systemu, ale w dobrym tego słowa znaczeniu.
Tłumaczenie: Artur Chachlowski
