Grupa Pet Shop Boys stworzyła podczas swojej ponad czterdziestoletniej kariery wiele rozpoznawalnych na całym świecie piosenek. Nic zatem dziwnego, że w końcu panowie Neil Tennant i Chris Lowe zdecydowali się wyruszyć w trasę, na której wykonywaliby właśnie swoje największe przeboje. Zatytułowali ją “Dreamworld: The Greatest Hits Live”, a jej start zaplanowany był na maj 2020 roku. Jednak ze względu na pandemię pierwszy koncert odbył się dopiero 2 lata później, a dokładniej 10 maja w Mediolanie. O olbrzymim sukcesie niech świadczy fakt, że w chwili gdy piszę te słowa, ponad cztery lata później, grupa szykuje się do już ósmej kolejnej serii koncertów.
Jeden z występów, 7 lipca 2023 roku w Royal Arena w Kopenhadze, został sfilmowany i na początku 2024 roku trafił do wybranych kin. Ze względów na problemy prawne dotyczące publikacji utworu „Go West”, oryginalnie wykonywanego przez The Village People, premiera sklepowej wersji filmu (wydanego na Blu-rayu z towarzyszącymi mu dwoma krążkami CD) była kilkukrotnie przesuwana i ostatecznie wydawnictwo ukazało się 27 lutego.
Kryterium doboru utworów do setlisty było jedno – piosenki musiały ukazać się na singlu, a że tych w swojej dyskografii duet ma grubo ponad pół setki, to wybierać było z czego. Jednak repertuar koncertów skupiał się głównie na hitach z początkowego okresu kariery zespołu, z lat 1985 – 1991, z których aż 16 (na 24 zamieszczone na wydawnictwie) singlowych nagrań (od „West End Girls” po „Jealousy”) wybrzmiało w trakcie wieczoru.
Po intro, w którym można wychwycić motywy z utworów „Dreamland”, „Love Comes Quickly”, czy też… „Marsza weselnego” Mendelssohna ekran zakrywający tył sceny podnosi się. Przy pierwszych dźwiękach piosenki „Suburbia” z debiutanckiej płyty „Please” (1986) duet schodzi z podwyższenia, na którym znajduje się dodatkowy zestaw instrumentów klawiszowych Chrisa, i zajmuje miejsca z przodu przy… dwóch latarniach ulicznych, po czym ekran opuszcza się. Oprócz swojej zasadniczej roli, czyli wyświetlania wizualizacji, pełni on też przez pierwszą część występu funkcję kurtyny oddzielającej Neila i Chrisa od reszty muzyków, którzy im towarzyszą. Są nimi grająca na instrumentach perkusyjnych Africa Green, wspierająca Chrisa na klawiszach Clare Uchima oraz obsługujący instrumenty perkusyjne, klawiszowe oraz gitarę elektryczną Simon Tellier. Cała trójka dodatkowo udziela się wokalnie.
Spora część utworów została połączona ze sobą. I tak „Suburbia” przechodzi płynnie w utwór „Can You Forgive Her?” („Very” (1993)), a ten z kolei w „Opportunities (Let’s Make Lots Of Money)” (ponownie z “Please”). Później jeszcze ten zabieg jest kilkukrotnie powtarzany.
W trakcie wstępu do „Where The Streets Have No Name” (oczywiście z repertuaru U2) złączonego z hitem z lat 60. „Can’t Take My Eyes Off You” pierwotnie wykonywanego przez Frankiego Valli, Neil zapowiada czego może spodziewać się publiczność tego wieczoru, budując wypowiedź z tytułów hitów grupy. Dodam, że tu po raz pierwszy w tle można usłyszeć partię gitary w wykonaniu Simona. Zestaw coverów, wydany na niezależnym (pozaalbumowym) singlu w 1991 roku ewoluuje w jedno z moich ulubionych nagrań z całego dorobku Pet Shop Boys – „Rent” („Actually” (1987)).
Dopiero szóste w setliście nagranie „I Don’t Know What You Want But I Can’t Give It Anymore” jest nieco młodsze niż wspomniałem we wstępie, choć wciąż pochodzące jeszcze z XX wieku, a konkretniej z płyty „Nightlife” (1999). Po nim słyszymy „So Hard”, a po tej reprezentantce mojej ulubionej płyty zespołu – „Behaviour” (1990), duet opuszcza na chwilę scenę. Obsługa odstawia latarnie oraz klawisze Chrisa, który przenosi się do zestawu na podwyższeniu. W tym czasie ekran zostaje podniesiony, ukazując muzyków towarzyszących grupie. Odbywa się to przy dźwiękach rozbudowanego intro do „Left To My Own Devices” z płyty „Introspective” (1988). Następnie przechodzimy do połączonego zestawu dwóch pieśni sprzed 30 lat (płyta „Bilingual”) – „Single-Bilingual” i „Se A Vida E (That’s The Way Life Is)”. Kontynuując podróż po letnich przebojach ze sceny wybrzmiewa hit „Domino Dancing” („Introspective”), poprzedzony historią o jego powstaniu. Tu duże brawa należą się kopenhaskiej publiczności, która zrobiła w refrenie należyty użytek ze swoich gardeł. Kolejna zapowiedź dotyczy jednej z najnowszych piosenek w zestawie – „Monkey Business” z, wówczas najświeższej, płyty „Hotspot” (2020). Ten mocno energetyczny, w stylu disco z lat 70., numer idealnie koresponduje z kolejnym utrzymanym w podobnym klimacie utworem „New York City Boy” („Nightlife”).
Pierwszym utworem, jaki skomponowali panowie Tennant i Lowe była ballada „Jealousy”, która światło dzienne ujrzała kilka lat później, będąc jednym z najjaśniejszych punktów albumu „Behaviour”. Ona wybrzmiała tuż przed zestawem przebojów, które obchodzą w tym roku swoje 40-lecie. Pierwszym z nich jest kolejna spokojna pieśń – „Love Comes Quickly”, która kończy się w wersji koncertowej słowami Chrisa „Passion, love, sex, money” odtworzonymi z podkładu. Głos klawiszowca kilkukrotnie pojawia się podczas koncertu w tle, ale tym razem miał on szansę, by także zaśpiewać (choć może lepszym słowem byłoby stwierdzenie, że wypowiedzieć) na żywo kilka wersów w zwrotkach piosenki „Paninaro”, z której pochodzą cytowane słowa. Znalazła się ona na singlu „Suburbia” oraz na samodzielnym 12” winylu wydanym we Włoszech. Dopiero w 1995 roku odświeżona wersja ukazała się na ogólnoświatowym małym krążku.
Oprócz autorskich propozycji Pet Shop Boys sięgali niejednokrotnie po cudze nagrania. Największym sukcesem spośród nich okazała się wydana w 1987 roku piosenka napisana przez trio Wayne Carson - Johnny Christopher - Mark James i najbardziej rozpowszechniona przez Elvisa Presleya – „Always On My Mind”. W wykonaniu duetu zdobyła szczyt brytyjskiej listy przebojów w Święta Bożego Narodzenia i jest jednym z najbardziej wyczekiwanych przez fanów fragmentów występów, o czym świadczą chóralne śpiewy w refrenie wypełniającej Royal Opera House publiczności.
Po tym evergreenie ze sceny wybrzmiewa drugi z najnowszych (wówczas) utworów – „Dreamland” napisany wspólnie z Olly’m Alexandrem z zespoły Years & Years. On wystąpił z zespołem na Festiwalu Glastonbury w 2022 roku, natomiast w Kopenhadze część jego partii wykonała Clare Uchima.
Ostatnim singlem, który zawojował brytyjską listę przebojów, docierając na jej szczyt, był utwór „Heart”, wybrany do promocji płyty „Actually”. Z niej pochodzi także, kolejna w zestawie, piosenka „What Have I Done To Deserve This?” oryginalnie wykonywana z Dusty Springfield. Na tej trasie w duecie z Neilem zaśpiewała ją Clare, a oboje zajęli miejsca przy latarniach, które wróciły na środek sceny. Trzeba przyznać, że szkocko-japońska wokalistka (i pianistka), mająca na koncie współpracę z wieloma gwiazdami współczesnej muzyki pop, wywiązała się ze swojej roli wyśmienicie.
Ostatnim coverem znajdującym się na tym wydawnictwie (choć na koncercie zespół wykonał jeszcze utwór „Go West”, ale jak wspomniałem na wstępie, musiał go usunąć z wersji, która trafiła do sklepów) jest „It’s Alright” z repertuaru Sterlinga Voida. Jest to utwór wydany na płycie „Introspective”. Natomiast ostatnim nagraniem z XXI wieku, który został zaprezentowany ze sceny był „Vocal” – jeden z ciekawszych punktów płyty „Electric” (2013). Po nim publiczność wpadła w ekstazę, gdy z głośników popłynęło charakterystyczne intro z odgłosem burzy i słowami „Twenty seconds and counting. T minus fifteen seconds, guidance is internal”. Tak, to „It’s A Sin”, jeden z najpopularniejszych utworów, jakie Neil i Chris napisali. Jego dynamiczna wersja kończy podstawową część koncertu.
Podczas bisów ekran ponownie zasłonił tył sceny, a z niej zaczęły wybrzmiewać pierwsze uderzenia bębna basowego, które bezbłędnie rozpoznali zgromadzeni w stolicy Danii fani. Po chwili Chris stanął ponownie za swoim zestawem i zaczął grać charakterystyczną linię basową piosenki „West End Girls” potęgując entuzjazm zgromadzonych przed sceną. W 1985 roku szerzej nieznani muzycy połączyli rap z typowo angielską melancholią tworząc jeden z najbardziej popularnych utworów w historii brytyjskiej listy przebojów a sobie zapewniając nieśmiertelność w annałach muzyki popularnej.
Duet znany jest z tego, że nie boi się poruszania trudnych, współczesnych tematów, o czym niech świadczy choćby utwór „Living In The Past” z 2022 roku (ukazał się na cyfrowej wersji EP-ki „Lost”), w którym sprzeciwia się mocarstwowym zapędom rosyjskiego dyktatora i wznieconej przez niego wojnie z Ukrainą. Dlaczego o tym wspominam? Ano dlatego, że muzycy postanowili zmienić nieco tekst swego hitu i zamiast wersu „From Lake Geneva to the Finland Station” ze sceny wybrzmiały słowa „From Mariupol to Kyiv Station”, którymi wyrazili wsparcie dla naszych wschodnich sąsiadów walczących z najeźdźcą.
Napisałem wyżej, że albumem, który darzę największą estymą w dyskografii Chłopaków ze sklepu zoologicznego jest „Behaviour”. Rozpoczyna go utwór, który może nie zdobył większej popularności w 1990 roku, ale jest jednym z ulubionych songów wśród fanów (oraz autorów), czyli „Being Boring”. To słodko-gorzka pieśń o sławie, ale też o stracie, napisana częściowo po śmierci bliskiego przyjaciela Neila, Christophera Dowella, który zmarł w wyniku powikłań związanych z AIDS w 1989 roku. Jego choroba i śmierć były także inspiracją do powstania tekstów do piosenek „It Couldn’t Happen Here” z „Actually” oraz „Your Funny Uncle” z singla „It’s Alright”. W wersji studyjnej można było usłyszeć partię gitary, na której zagrał, nieżyjący już, J.J. Belle. Tu została ona wykonana przez Simona Telliera, a wydłużona część instrumentalna pozwoliła Neilowi przedstawić wszystkich muzyków biorących udział w przedstawieniu.
Jak wspomniałem, grupa skupiła się głównie na wczesnych przebojach. W związku z tym w setliście zabrakło miejsca dla przedstawicieli płyt „Release” (2002), „Fundamental” (2006), „Yes” (2009), „Elysium” (2012) i „Super” (2016). Natomiast w trakcie tej trasy ukazał się kolejny album duetu – „Nonetheless”, z którego dwa utwory – „Loneliness” i „ A New Bohemia” zostały dołączone do programu występów, zastępując m.in. będące przedmiotem sporu nagranie „Go West”.
Na trasie „Dreamworld” Pet Shop Boys prezentują swoje największe hity. Niejako dla równowagi postanowili wystąpić w kwietniu w sali Electric Balroom w Londynie na pięciu koncertach zatytułowanych „Obscured”. Podczas nich wykonywali wyłącznie niesinglowe utwory, w zdecydowanie skromniejszym anturażu (bez kostiumów i wizualizacji), ale za to z gośćmi (m.in. Johnny Marr z The Smiths). W lipcu podobny format będą miały dwa koncerty w Berlinie. Chciałbym by jakaś rejestracja tych występów także doczekała się oficjalnego wydawnictwa.
Przy okazji trasy ukazał się zestaw „Smash” zawierający 55 singlowych nagrań z lat 1985 – 2020, którym grupa wróciła pod skrzydła wytwórni Parlophone, z którą związana była w latach 1985 – 2012. W tym roku na rynek trafiła książka „Volume. The complete visual record”, w której można prześledzić karierę duetu na podstawie szat graficznych ich wydawnictw oraz opraw ich koncertów. A jeśli już o nich mowa, to podczas opisywanego występu duet kilkukrotnie zmieniał swoje stroje, rozpoczynając go w maskach przypominających… kamerton, a kończąc w bardziej tradycyjnych strojach – Neil w płaszczu (podobnym do tego z teledysku do „West End Girls”), a Chris w kurtce i swojej kultowej czapce z napisem „BOY” (znanej choćby z okładki singla „Love Comes Quickly”).
Ten tekst powstał dopiero kilka miesięcy po premierze wydawnictwa, gdyż lato bardziej sprzyja klimatom tworzonym przez Pet Shop Boys. Wiem, że dokonania Neila Francisa Tennanta i Christophera Seana Lowe’a niewiele mają wspólnego z rockiem progresywnym, czy w ogóle z rockiem, ale niejednokrotnie spotkałem się ze słowami wielkiego uznania ze strony właśnie rockowej sceny muzycznej, jeśli chodzi o twórczość tych dwóch angielskich dżentelmenów. Drugim powodem powstania tej recenzji jest fakt, że piszący je, już od 40 lat z większym (częściej) lub mniejszym (zdecydowanie rzadziej) entuzjazmem śledzi poczynania duetu, który udowadnia, że muzyka pop czy też nawet disco nie zawsze oznacza błahość wypowiedzi, a używając prostych środków wyrazu można stworzyć bardzo wartościowe rzeczy.
„Dreamworld” to zestaw hitów zaprezentowanych w interesujących wersjach zarówno pod kątem wykonawczym jak i wizualnym, który zadowoli wiernych fanów grupy, ale także może być ciekawą propozycją dla tych, którzy nie śledzą kariery duetu, a chcieliby mieć w swoich zbiorach najbardziej znaną odsłonę Pet Shop Boys „w pigułce”.
