W ubiegłym roku Mariusz Duda, wydając pod szyldem Lunatic Soul album „The World Under Unsun”, domknął „Cykl życia i śmierci”, który był tematem przewodnim wszystkich płyt projektu. Pojawiło się pytanie – co dalej? Początkowo nie było pewności, czy to koniec Lunatic Soul (co jednak było mocno wątpliwe), czy też zmieni się koncept jego funkcjonowania. Wątpliwości zostały rozwiane 23 kwietnia, kiedy to Mariusz ogłosił, że po 25 latach rozstaje się z Riverside i oświadczył, że teraz „przekierowuje swoją kreatywną energię na Lunatic Soul, który niedługo wejdzie w nową fazę i będzie od teraz jego głównym projektem studyjno-koncertowym”.
Zanim to jednak nastąpi Mariusz postanowił wrócić do dźwięków sprzed sześciu lat, do czasów, gdy światło dzienne ujrzała płyta „Through Shaded Woods”. W specjalnej wersji, wydanej w formie digibooka, zawierała ona dodatkowy dysk z trzema kompozycjami. Do tej pory nie ukazały się one na krążku winylowym, co stanowiło idealny pretekst by „Cykl życia i śmierci” zyskał post-scriptum w postaci dziewiątej płyty sygnowanej nazwą Lunatic Soul.
Żeby jednak nie powielać jedynie znanego materiału oraz by w pełni wykorzystać miejsce oferowane przez analogowy nośnik Mariusz powrócił do kompozycji, której szkic powstał przy pracach nad wspomnianą płytą. Mowa tu o czteroczęściowym, prawie 12-minutowym, utworze „Realm Of The Weeping Willows”, który został dokończony w styczniu tego roku. Rozpoczynają go organowe akordy, do których dołącza motyw zagrany na przesterowanym basie i motoryczny rytm oraz swoiste uzupełnienie podkładu rytmicznego charakterystycznymi zaśpiewami. W drugiej części na czoło wysuwa się gitara akustyczna spowita klawiszowym tłem i wokalnymi ozdobnikami. Trzecia odsłona jest początkowo bardziej mroczna, stonowana, z klawiszowym motywem i powoli narastającym klimatem zbudowanym na przestrzennym basowym motywie i delikatnej chóralnej partii wokalnej, którą Mariusz buja niczym wiatr porywający gałęzie wierzby do tańca. Ostatnie minuty zdominowane są przez akordy grane na gitarze, które ustępują klawiszowo-perkusyjno-wokalnemu podkładowi. Całość prezentuje się naprawdę doskonale. idealnie wpasowując się w klimat pozostałych nagrań wypełniających wydawnictwo.
Stronę A edycji winylowej uzupełniają dwie krótsze kompozycje z bonusowego krążka „Through Shaded Woods”, obie w zremiksowanych wersjach. Pierwszą z nich jest dynamiczna „Hylophobia” z mocnym, zapadającym w pamięć, riffem, wyrazistym podkładem perkusyjnym i odzwierciedlającym tytułową hylofobię (strach przed lasami, drzewami) klawiszowym tłem. Drugim utworem jest „Vyraj” zabierający słuchaczy do mitycznej słowiańskiej krainy, w której zimują ptaki, lub też do której odlatują dusze zmarłych, powracające wiosną wraz z bocianami jako noworodki. Tu także rządzi motoryczny, plemienny rytm z linią melodyczną prowadzoną przez bas oraz organowymi motywami a także wysuniętą w środkowej części gitarą akustyczną, której towarzyszy wokaliza. Nietrudno wyobrazić sobie leśne nimfy tańczące na leśnej polanie w rytm tego nagrania.
Aby dostosować materiał do ograniczeń pojemnościowych płyty winylowej konieczne było zmodyfikowanie, czy też przebudowanie utworu tytułowego, oryginalnie trwającego prawie 28 minut. Nowa, zremiksowana i, jak informuje napis na tylnej okładce, „skondensowana”, wersja suity „Transition II”, w której Mariusz zabiera słuchaczy w podróż przez swoje wcześniejsze dokonania, trwa aktualnie równo 23 minuty i wypełnia całą stronę B analogowego wydawnictwa. Dodatkowo została podzielona na 7 części z indywidualnymi podtytułami. Co ważne, to „cięcie” kompozycji obyło się z wielkim wyczuciem, bez uszczerbku dla ogólnej atmosfery kojarzącej się z twórczością Mike’a Oldfielda czy Dead Can Dance.
W pierwszej części („When I Met The Ferryman”), która rozpoczyna się podobnie do utworu „Transition” z drugiego albumu (2010), wracamy równocześnie do debiutu z 2008 roku, a konkretnie do utworu „The Final Truth”, którego fragment jest tu zacytowany. Przy okazji jest to jedyna część całego wydawnictwa, w której słyszymy dłuższy tekst. Słowa pojawiają się też w drugiej części, a konkretnie kilkukrotnie powtarzany jest szeptem jej tytuł: „Remember, Forget”. Towarzyszy im bardziej folkowy klimat, z wyraźnie zaznaczonym rytmem. W spokojnym „Fireflies” mamy klawiszowe filmowe tła, z basowym motywem oraz krótkim solem, dźwiękami kalimby oraz orientalnie brzmiącą wstawką. Stonowany perkusyjny podkład, gitara akustyczna oraz odgłosy przypominające ciężki oddech – to części składowe odsłony czwartej zatytułowanej „All Those Memories”. Po nich słyszymy szum wiatru, subtelny klawiszowy podkład, basowy motyw oraz nastrojowy duet pianino – gitara, to już część zatytułowana „Miss You”. W „Back To The Forrest” znów wchodzimy w folkowe klimaty, z uderzeniami w kocioł, spokojnym zaśpiewem oraz wyrazistymi gitarowo – basowymi ornamentami. I wreszcie finał w postaci ambientowego „Awakening”, gdzie na klawiszowym tle wybrzmiewają nuty wydobywane z gitary oraz delikatna wokaliza zaczerpnięta z utworu „He Av En” rozpoczynającego krążek „Under The Fragmented Sky” (2018).
Znane utwory wypełniające bonusowy dysk „Through Shaded Woods” uzupełnione nową kompozycją stworzyły zupełnie odrębną instrumentalną całość stając się pełnowymiarowym dziewiątym wydawnictwem Lunatic Soul. Zielona barwa, w której utrzymana jest szata graficzna (autorką okładki jest Julia Malec, a całość spiął Travis Smith) oraz kolory winyli w specjalnych edycjach (oliwkowo zielony krążek wydany przez wytwórnię Kscope lub marmurkowy zielony przygotowany przez Mystic) czy płyty kompaktowej zwiastuje narodziny czegoś nowego. Nic dziwnego, wszak od debiutu mija właśnie 18 lat. Projekt zatem jest już „pełnoletni” i teraz wchodzi w nowy etap. Jaki? Na pewno różniący się od dotychczasowych dokonań. Do tej pory Mariusz unikał używania gitary elektrycznej (z jednym wyjątkiem na ubiegłorocznej płycie), by odróżnić brzmienie Lunatic Soul od Riverside. Aktualnie to ograniczenie, w związku z cytowanym na początku tekstu oświadczeniem, zniknęło. Zatem to może być pewna podpowiedź. Ponadto zmieni się formuła działalności formacji – z solowego projektu studyjnego przeistoczy się w studyjno-koncertowy zespół, którego skład poznamy jesienią. Pierwszą okazją do zobaczenia nowej odsłony Lunatic Soul będzie przyszłoroczna edycja Cruise To The Edge. Ponadto w muzyce „zacznie pojawiać się więcej muzycznego światła i nadziei. A „Transition II” już zawiera te jaśniejsze elementy i zajmuje miejsce dokładnie pomiędzy starym a nowym” (Mariusz Duda).
Wszystko to jednak pieśń przyszłości, a już teraz możemy cieszyć się tym, nomen omen, przejściowym albumem, który prezentuje formację z folkowo – melancholijnej strony, niezwykle ciekawie wzbogacając muzyczny krajobraz wykreowany przez Mariusza Dudę pod szyldem Lunatic Soul.
