Muzyka jest potęgą. Otwiera bramy do świata emocji i uczuć. Tworzy przestrzeń wirtualnej magii. W tej krainie nie ma niedomówień. Jest siłą, która scala ze sobą równolegle światy, eksploruje dźwiękową sferę wyobraźni, zatacza krąg nad równiną abstrakcyjnych myśli i jest tym wszystkim, czym pragniemy być teraz lub w innym życiu. Być może ta podróż przez ogród barw i światła jest napędzana ładunkiem fantazji, lecz niech tak już zostanie… Czas na muzykę MISTRZÓW…
Grupę Masterplan utworzyło dwóch, utalentowanych muzyków. Był rok 2001, zadecydowali o odejściu z Helloween i stworzeniu czegoś własnego, niepowtarzalnego. Tak Ronald Grapow i Uli Kusch powołali do życia nowy, progmetalowy tajfun o nazwie Masterplan…
Włączenie do składu charyzmatycznego wokalisty Jorna Lande i byłego basisty Iron Savior, Jona-Sorena Ecka, stworzyło zespół, który stał się bezsprzeczną supergrupą, nadającą rytm metalowemu królestwu muzycznych wibracji. Ich debiutancki album ukazał się w 2003 roku i zatytułowany był zwyczajnie – „Masterplan”. Musiały minąć dwa lata, aby ukazała się kolejna płyta studyjna - „Aeronautics”. Na następną trzeba było czekać do 2007 roku. „MK II” ukazała się 23 lutego 2007 roku, a „Time To Be King” 21 maja 2010r.. Następny album miał premierę 14 czerwca 2013r. Nadano mu tytuł „Novum Initium”. Kolejny - „PumpKings” został wydany w roku 2017. Natomiast ten najnowszy, „Metalmorphosis”, ukazał się 26 czerwca tego roku. Znakomita to płyta, a grają na niej muzycy, stanowiący gwarancję artystycznego poziomu wydawnictwa. Na czele zespołu stoi jego lider w osobie Rolanda Grapowa (gitara). Towarzyszą mu Axel Mackenrott (instrumenty klawiszowe), Rick Altzi (wokal), Jari Kainulainen (bas) i Kevin Kott (perkusja).
Muzyka Masterplan jest wypadkową ciężkich, nasączonych metalową estetyką brzmień z wachlarzem wspaniałych melodii, finezyjnych tekstów i barwną ekspresją. Nie da się opisać tego świata jednym zdaniem. To dżungla pełna harmonii, ocean niepokoju i czara zmysłowości. To chaos znajdujący symbiozę z harmonią.
Album otwiera kompozycja „Chase The Light”. Szalone wejście sekcji rytmicznej, rozpędzone klawiszowe ścieżki i gitarowe riffy uświadamiają z kim mamy do czynienia. Masterplan to rakieta przeszywająca grafitowy całun kosmosu. Rick Altzi jest niczym kapłan prowadzący procesję przez mistyczny bezmiar wszechświata - pełnego dźwięków, kakofonii, gitarowych eksplozji i fantazyjnych sekwencji klawiszy. Są tu klasyczne wersety i kombinacja metalu z symfoniczną stylistyką.
„Electric Nights” ma niesamowite tempa i melodie. Każdy takt wypełnia syntetyczna nuta metalowych solówek i wolt utkanych z głębi generowanej przez instrumenty klawiszowe. Roland Grapow inicjuje potężne, soczyste pasaże, narzuca rytm i wibracje.
„Shadow Man” to niezwykle przebojowa kompozycja. Kolejny ładunek wybuchowy, który rozsadzi sklepienia, utworzy tunel do innego świata i rozpocznie progresywny szlak ku nieśmiertelności.
„Bound To Fall” utrwala powermetalowy szlak. Perkusja i bas tworzą fundament, na którym wyrasta doskonała sekwencja gitary, klawiszy i wokalu. Wszystko w równowadze godnej mistrzów.
„Pain Of Yesterday” jest przesiąknięty orientalnym brzmieniem, niczym baklawa miodem. Efektowny początek kołysze biodrami roztańczonych, czarnookich piękności. Muzyka wiruje w takt pląsów ciał w kolorze bursztynu, łączy się z niebem tętnicą przestrzeni. Balansuje na skraju nocy, gdzie korzenne zapachy przenikają ciemność. Znakomite klawisze, klimatyczne gitary i głos Ricka wiodą słuchacza poprzez tajemnicze uliczki Kairu…
Tytułowy „Metalmorphosis” ucieka od wszelkich klasyfikacji. Rock miesza się z powermetalowymi riffami i kroplą elektroniki. Przebojowe wibracje i świetne solówki mistrza Grapowa nadają tej kompozycji niesamowitego rozpędu.
„Through The Storm” otwierają smyczki. Ta ciekawa orkiestracja przechodzi płynnie w żywiołowe gitarowe frazy, intensywną pracę basu i perkusji j oraz matowy głos Ricka. Marszowe rytmy i świetne sekwencje wychodzące spod palców Grapowa splatają się zgrabnie z wokalem.
„Ghostlight” uderza dynamicznie rozwijającą się zwrotką i porywającym refrenem. Na myśl przychodzą najwcześniejsze albumy, czyli „Masterplan” i „Aeronautics”, gdzie aż roi się od gorących melodii i apetycznych pomysłów.
Epicki i najbardziej rozbudowany ze wszystkich utworów, „The Call”, nie zwalnia. Rozpędzona machina przemyka po metalowych wiaduktach budowanych przez sekcję rytmiczną. Delikatne, nastrojowe frazy gitary przekierowują podróżnych do sfery progresu i rozpościerają wachlarz rozmaitości brzmieniowych. Płomień miesza się z chłodnymi powiewami wiatru. Krzyk równoważy ciszę. Kompozycja daje satysfakcję zarówno wielbicielom metalowego szaleństwa, jak i koneserom lżejszej aury.
Na zakończenie Masterplan serwuje wysokooktanowy koktajl w postaci „Rise Again”, będący stylistycznym ukłonem w stronę Helloween i klasycznej powermetalowej estetyki.
„Metalmorphosis” ofiarowuje fanom bukiet nowych pomysłów, jednocześnie nie zatraca kwiecistego brzmienia, tak charakterystycznego dla Masterplan. Metalowe riffy splatają się z symfonicznym rozmachem, a gorące treści stapiają wszystko w efektowną całość. Trzeba przyznać, że tego albumu słucha się z niebywałą przyjemnością i z dumą można go zaliczyć do jednych z najciekawszych produkcji tego roku.
