Po tym, jak w 2023 roku Hex A.D. zachwycił wszystkich swoim doom/progowym stylem na albumie „Delightful Sharp Edges”, 5 czerwca br. ukazał się nowy, siódmy już, album tego norwesko-brytyjskiego zespołu zatytułowany „Surgical Cuts In The Cosmos”. A na nim Hex A.D. powraca do bardziej stonowanej formy, owszem, wciąż z ciężkimi riffami, z naciskiem na groove z domieszką stoneru i dość mroczniejszymi brzmieniami, ale jest jakiś bardziej strawny i przystępny.
Otwierający płytę utwór „Reintroducing A Bit Of Heat” to absolutny rockowy killer, który uderza z mocą wodospadu. Riffy i rytmy od razu kojarzą się z „Immigrant Song” Zeppelinów i stanowią niesamowicie wybuchowy wstęp do tej 45-mnutowej całości. Można powiedzieć, że kolejne nagranie, „A Bloody Mess”, jeszcze bardziej podsyca poczucie uczestniczenia w wielkim muzycznym misterium dzięki jeszcze szybszym riffom i chropowatemu wokalowi (duże słowa uznania dla Ricka Hagena). „Z kolei Black Rope Candy” zagłębia się w mroczniejsze i spokojniejsze nastroje. W „Perfectly Fatal” grupa wprowadza potężne brzmienie a’la Black Sabbath, które przenosi się w kolejny skoczny groove, a sekcja rytmiczna wydaje się najmocniejsza ze wszystkich utworów na tym krążku. „The Devil Makes Work For Idle Hands” oferuje porywający zestaw melodyjnych (sic!) zwrotek i refrenów oraz klimat zawieszony w klasycznym stoner rocku.
Największymi jednak hiciorami są na tej płycie dwie kompozycje. Pierwsza z nich to blisko dziesięciominutowa „P.I.G.” - najbardziej wyróżniająca się na tle innych, momentalnie kontrastująca z pozostałymi utworami dzięki industrialnemu, przepełnionemu samplami, rytmowi w towarzystwie marzycielskich gitarowych improwizacji nawiązujących do Pink Floyd oraz niepokojących szeptów. Ciężar tego utworu stopniowo narasta wraz z gęstymi liniami syntezatorów i zachwyca wyborną linią wokalną (znowu duże brawa dla Ricka Hagana). Drugi wyróżniający się utwór to finałowy „Death Of A Thousand Cuts”, w którym znaleźć można wszystko, czego potrzeba w dobrym prog metalu: mocne brzmienia, fajne melodie, rewelacyjny wokal (brawa dla Ricka Hagana po raz trzeci), finezyjna gitarowa solówka, techniczne popisy (ale bez przesady) oraz mnóstwo ciekawych pejzaży dźwiękowych. To nagranie to mocna, progmetalowa ballada, która z pewnością zachwyci niejednego fana mocnych, a przy tym dojrzałych, dobrze przemyślanych i wycyzelowanych brzmień.
Album „Surgical Cuts In The Cosmos” z pewnością wyróżnia się jako jedno z bardziej „przebojowych” (czytaj: najmniej skomplikowanych) dzieł w dyskografii Hex A.D. Zawsze fajnie jest obserwować jak zespół, który specjalizował się przez ponad dekadę w swoim progresywnym doomie, rozwinął teraz skrzydła i odważnie wkroczył na nowe, przystępne muzyczne terytoria i skupił się na zwartych, chwytliwych riffach i ciekawych melodiach. Gitary charakteryzują się spójnym, przesterowanym brzmieniem; bas oscyluje między wyraźnym, średniotonowym fundamentem, a wokale (w przeważającej mierze czyste, lecz o szorstkiej fakturze, tu i ówdzie pojawia się wers zaśpiewany growlem, z okazjonalnymi fragmentami spoken-word – na przykład w „P.I.G.”) wysuwają się na pierwszy plan w miksie i stanowią prawdziwą wartość dodaną brzmienia grupy. Brzmienia, które przez cały czas tej trwającej trzy kwadranse płyty oscyluje gdzieś pomiędzy strukturami progresywnego rocka, klasycznymi heavymetalowymi korzeniami, stonerrockowymi teksturami oraz oldschoolowo brzmiącym domem.
