Sophie Brown And Friends - Short Tales From The Isles

Maciej Niemczak

Mówi się w Irlandii, że pod starym bile — świętym drzewem — czas przestaje płynąć. Kto stanie pod jego gałęziami, słyszy szepty dawnych królów, głosy zaginionych kochanków i pieśni, które nie mają początku ani końca. Słuchając drugiego wydanego pod szyldem Sophie Brown And Friends albumu „Short Tales From The Isles” (pierwszy, “Runes”, recenzowaliśmy na naszych łamach tutaj) trudno nie poczuć, że Chris Engels otwiera przed nami właśnie taki bile — miejsce, w którym świat legend zaczyna oddychać. Album brzmi jak księga uchylona przy ogniu, z której unoszą się obrazy: mgła nad wrzosowiskiem, echo dawnej pieśni, cień istoty stojącej na granicy dwóch światów. Ale zanim pojawią się kelpie, banshee, selkie, łabędzie, duchy, święte drzewa i bohaterowie dawnych epok, najpierw pojawia się muzyka. Delikatna, przestrzenna, utkane z echa i światła brzmienie, które Engels doprowadził do perfekcji. To nie jest folk w klasycznym sensie. To nie jest pop. To nie jest neo prog. To jest mgła, która nauczyła się śpiewać.

Engels buduje swoje miniatury jak filmowe sceny: krótkie, ale pełne światła, z subtelnymi warstwami instrumentów, które nigdy nie dominują — tylko prowadzą. Harfy, flety, miękkie syntezatory, smyczki, delikatne perkusjonalia, czasem echo bodhránu, czasem pulsujący pad, czasem pojedyncza gitara akustyczna. A nad tym wszystkim unosi się głos ‘Sophie Brown’ — eteryczny, czysty, jakby utkany z mchu i mgły. To głos, który nie opowiada legend. On je przywołuje. I może właśnie dlatego brzmi tak nieziemsko: bo Sophie nie jest realną wokalistką, lecz wirtualnym awatarem stworzonym przez Chrisa Engelsa, głosem‑duchem.

Album wyrasta z celtyckiej tradycji, w kilku utworach słychać wyraźne wpływy Clannad — tę samą miękkość, przestrzeń i filmową narrację, która kiedyś unosiła się nad „Robin Of Sherwood”. Zdarza się też, że Sophie śpiewa z manierą Stevie Nicks, co dodaje muzyce ziemistego ciepła i folkrockowego oddechu. W pastelowych gitarach pobrzmiewa Mike Oldfield, a w świetlistych wokalnych harmoniach — echo Celtic Woman. W kilku miniaturach ważną rolę odgrywa również męski głos, pojawiający się jak narrator dawnej opowieści.

Opowieści z wysp — 16 legend w miniaturach Chrisa Engelsa

1. „The Kelpie’s Call” 

Kelpie to wodny duch, który przybiera postać pięknego konia, by zwabić ludzi w odmęty. W szkockich opowieściach jego mokra grzywa pachnie rzeką, a oczy błyszczą jak szkło. Engels śpiewa o pokusie, która wygląda jak wybawienie, a kończy się utonięciem w głębinie.

2. „Janet and Tam Lin” 

Jedna z najpiękniejszych ballad szkockich. Tam Lin został porwany przez Królową Elfów, a Janet — śmiertelniczka — musi utrzymać go w ramionach, gdy zmienia się w ogień, bestię, żelazo. Engels opowiada o miłości, która nie boi się przemiany.

3. „The White Trout of Cong” 

Legenda mówi o kobiecie zamienionej w białą troć, skazanej na wieczne czekanie w podziemnej rzece. Kto ją zrani, sprowadza na siebie nieszczęście. Engels śpiewa o miłości, która trwa nawet wtedy, gdy przybiera inną formę.

4. „Deirdre of the Sorrows” 

Deirdre była bohaterką, której los został przesądzony jeszcze przed narodzinami — jej piękno miało sprowadzić zgubę na Ulster. Engels opowiada o przeznaczeniu, którego nie da się uniknąć.

5. „The Washer Woman” 

Bean Nighe pierze zakrwawione szaty tych, którzy wkrótce umrą. W legendach siedzi nad strumieniem, nucąc pieśń o losie. Engels pokazuje ją inaczej — jako istotę wykonującą swoją ponurą pracę. Paradoksalnie muzyka jest skoczna, jak rytm prania nad wodą.

6. „The Selkie’s Lament” 

Selkie to kobieta‑foka, która po zdjęciu skóry staje się człowiekiem. Jeśli ktoś tę skórę ukradnie, selkie zostaje uwięziona na lądzie. Engels śpiewa o tęsknocie za morzem i wolnością.

7. „The Ghost of Lough Key” 

Duch z Lough Key strzeże jeziora i jego tajemnic. To nie zjawa, która straszy — to pamięć miejsca, która nie chce odejść. Engels opowiada o historii krążącej nad wodą jak mgła.

8. „The Children of Lir” 

Czwórka dzieci przemieniona w łabędzie na dziewięćset lat. Engels śpiewa o czasie, który nie ma litości, i o miłości, która trwa mimo przemiany.

9. „The Banshee’s Cry” 

Banshee nie jest demonem — jest zwiastunem. Jej krzyk ostrzega o śmierci w rodzinie. Engels opowiada o strachu, który nie jest złem, lecz wiadomością.

10. „True Thomas” 

Thomas the Rhymer został porwany przez Królową Elfów i obdarzony darem prawdy — od tej chwili nie mógł kłamać. Engels śpiewa o słowie, które ma moc większą niż magia.

11. „Tír na nÓg” 

Kraina wiecznej młodości, gdzie czas nie istnieje. Engels opowiada o tęsknocie za miejscem, które jest zbyt piękne, by mogło być prawdziwe.

12. „The Mountain of the Saint” 

Nawiązanie do Croagh Patrick — góry, na której św. Patryk modlił się o uwolnienie Irlandii od demonów. Engels śpiewa o pielgrzymce, która jest bardziej duchowa niż fizyczna.

13. „The Dream of Aengus” 

Aengus, celtycki bóg miłości, śnił o dziewczynie tak pięknej, że wyruszył jej szukać po całej Irlandii. Engels opowiada o miłości, która jest snem, ale prawdziwszym niż rzeczywistość.

14. „Ethnea’s Betrayal” 

Ethnea zdradziła swój lud dla miłości — i zapłaciła za to klątwą. Engels śpiewa o wyborach, które mają cenę większą niż życie.

15. „Ancient Tree” 

Stare drzewa są jak żywe kroniki. Engels opowiada o pamięci zaklętej w naturze — o tym, że niektóre historie trwają dłużej niż ludzkie życie.

16. „The Blue Men of the Minch” 

Blue Men to morskie istoty, które przewracają statki, jeśli kapitan nie odpowie na ich zagadkę. Engels śpiewa o odwadze mierzącej się z żywiołem.

„Short Tales From The Isles” to album, który nie tylko opowiada legendy — on je przywraca światu. Engels nie tworzy muzyki o mitach, lecz muzykę, która zachowuje się jak mit: pojawia się nagle, otacza słuchacza mgłą, zostawia echo, które wraca jeszcze długo po wybrzmieniu ostatniego dźwięku. To płyta, która wymaga ciszy, skupienia i odrobiny wyobraźni — najlepiej słuchać jej wieczorem, kiedy świat zwalnia, a dawne opowieści zaczynają brzmieć jak coś, co dzieje się tuż obok nas.

Każda z szesnastu miniatur jest jak uchylona strona dawnej księgi. Każda legenda — jak oddech przeszłości, który nie zgasł. Każdy głos — jak cień istoty stojącej na granicy dwóch światów. Chris Engels stworzył album delikatny, świetlisty, pełen przestrzeni, a jednocześnie głęboko zakorzeniony w mitach Irlandii i Szkocji. To muzyka, która nie tylko brzmi — ona otwiera drzwi. A kto je uchyli, zobaczy mgłę, usłyszy szepty i poczuje, że świat legend naprawdę oddycha. Ten album skrywa ich wiele. A może sięgniecie po mity celtyckie i tam znajdziecie odpowiedź...

Na koniec warto przywołać stare szkockie przysłowie: „Na każdej górze jest mgła, ale nie każda mgła skrywa tajemnicę”.

MLWZ album na 15-lecie IQ w przyszłym roku wraca do Polski Peter Hammill na dwóch koncertach w naszym kraju Mostly Autumn Weekend 2026 Zespół Rush wystąpi w Krakowie Airbag w Polsce na trzech koncertach w listopadzie 2026