Flor De Loto - Beyond The Cosmos

, Artur Chachlowski

Peruwiański zespół Flor De Loto od lat konsekwentnie udowadnia, że progresywny rock nie musi mówić wyłącznie językiem angielskich i amerykańskich wykonawców. Można grać rocka progresywnego, można zanurzyć się w cięższe rejony prog metalu, a jednocześnie zachować w muzyce coś, czego nie da się wyprodukować w studiu – autentyczne kulturowe korzenie. W tym przypadku korzenie indiańskie. Peruwiańskie. Świadczą o tym wszystkie dotychczasowe płyty zespołu, a już wydany niedawno album “Beyond The Cosmos” jest tego najlepszym przykładem.

I choć tytuł płyty sugeruje podróż gdzieś poza granice znanego nam świata, mam wrażenie, że Flor De Loto wcale nie musi opuszczać Andów, aby znaleźć się w kosmosie. Kiedy w styczniu 2025 roku zespół Flor De Loto wydał album “Cosmos”, wszystko wydawało się jasne. Peruwiańczycy zapraszali nas w podróż, której celem miała być przestrzeń poza codziennością, poza ograniczeniami gatunków i – w pewnym sensie – poza własnymi muzycznymi granicami.

Niedawno dość niespodziewanie okazało się, że tamta podróż wcale się nie skończyła. Flor De Loto postanowiło wrócić do własnego „kosmosu” i sprawdzić, co znajduje się dalej. Stąd tyutuł nowego wydawnictwa - “Beyond The Cosmos”. A na nim zestaw znanych i nieznanych utworów wykonywanych z plejadą zaproszonych gości. I praradoksalnie najciekawsze w płycie “Beyond The Cosmos” nie jest wcale to, że pojawiają się na niej nowe nazwiska wykonawców. Najciekawsze jest to, że Flor De Loto bierze część muzycznego świata stworzonego na “Cosmos” i zaczyna go przekształcać, zmieniać, modyfikować. Optymalizować. I to przy pomocy zaproszonych wokalistów. Dlatego szczególne uznanie należy się liderowi i głównemu wokaliście zespołu, Alonso Herrerze. Trzeba mieć odwagę, by oddać przy mikrofonie miejsce innym śpiewakom i, mniej lub bardziej mimowolnie, poddać się konfrontacji z innym sposobem muzycznej interpretacji.

Pamiętacie utwór „Sobreviviré”? Na płycie “Cosmos” był to jednen z najbardziej nośnych momentów albumu. To utwór, w którym ciężar gitar ustępuje miejsca melodii i bardziej lirycznej atmosferze. Udział Ingrid Castro dodawał mu kobiecego, delikatnego kontrapunktu. Nowa wersja z Andrésem Abákiem na wokalu jest czymś więcej niż zmianą nazwiska w rubryce „guest vocals”. To próba odpowiedzi na pytanie: ‘Czy ta sama kompozycja może opowiedzieć tę samą historię innym głosem?’.

Jeszcze ciekawszy jest przypadek „Nuevo Amanecer” (Nowe świtanie). Na płycie “Cosmos” utwór ten stanowił jeden z gwożdzi programu. Łączył w sobie progmetalowy nerw z charakterystycznymi dla Flor De Loto partiami fletu i instrumentów andyjskich. Teraz zespół zaprosił do niego Lucasa Gerardo.i… trudno o bardziej symboliczny tytuł dla takiego zabiegu. Nowe świtanie faktycznie staje się nowym świtem. Ta sama kompozycja otrzymuje nowe życie.

Jeszcze dalej idzie „Eclipse”, którego wersję z Royem Z znajdujemy w programie “Beyond The Cosmos”. No i trzeba przyznać, że robi się tutaj szczególnie interesująco. Roy Z nie jest przecież przypadkowym gościem. To gitarzysta i producent kojarzony ze światem ciężkiego rocka i metalu, a jego nazwisko pojawiało się przy tak ważnych dla tej sceny muzykach, jak Bruce Dickinson czy Rob Halford. A utwór brzmi tak jakby Iron Maiden spotkał się z Jethro Tull w ruinach Machu Picchu. To właśnie tutaj dwa, a nawet trzy światy spotykają się równocześnie: andyjski folk, progresywny rock i metal.

Jakby tego było mało, to teraz na scenie pojawia się sam wielki Arthur Brown - człowiek, którego formacja The Crazy World of Arthur Brown i przede wszystkim megahit „Fire” stały się częścią historii psychodelicznego rocka. W utworze „Robot” jego obecność nabiera dodatkowego znaczenia. Sam tytuł sugeruje przecież świat technologii, mechanizacji i człowieka uwikłanego w rzeczywistość, którą coraz trudniej kontrolować. Arthur Brown nie jest tutaj jedynie legendarnym nazwiskiem na liście płac. Jego udział działa jak most pomiędzy pierwszą generacją rockowej psychodelii a współczesnym, progresywnym światem Flor De Loto. To jeden z tych wspaniałych momentów na płycie, kiedy historia rocka spotyka teraźniejszość. I buduje dzięki temu absolutnie wyjątkowy klimat.

Jak widać, na “Beyond The Cosmos” grupa Flor De Loto zagląda raz jeszcze do poprzedniego albumu. Przepuszcza jego idee przez innych muzyków, inne głosy, inne doświadczenia. Wprawdzie śpiewający goście pojawili sie już na poprzednim krążku (Mike DiMeo i Ray Alder), ale teraz następuje kolejny etap: Andrés Abák, Lucas Gerardo, Roy Z, Arthur Brown i Gusifer (śpiewa gościnnie w “Reino del Dolor”) to artyści nietuzinkowi i nie byle jacy. Każdy z nich dodaje własną kreskę do obrazu, który Flor De Loto zaczęło malować na płycie “Cosmos”.

I właśnie dlatego wolę nie nazywać “Beyond The Cosmos” typowym „nowym albumem” To raczej element projektu, którego “Cosmos” był pierwszą, a “Beyond The Cosmos” drugą częścią. W progresywnym rocku przyzwyczailiśmy się do koncept albumów, suit, powracających motywów i muzycznych narracji. Flor De Loto proponuje nam jednak coś trochę innego. Koncept nie kończy się wraz z ostatnim utworem. On może powrócić rok później. Może dostać inny głos. Może otrzymać cięższe brzmienie. Może zostać zinterpretowany na nowo.

Właśnie dlatego “Beyond The Cosmos” wydaje się czymś więcej niż kolejnym albumem progrockowym z Ameryki Południowej. Ta płyta to muzyczny dialog. Dialog pomiędzy Peru i resztą świata. Pomiędzy tradycją i nowoczesnością. Pomiędzy rockiem progresywnym i metalem. Pomiędzy przeszłością reprezentowaną przez Arthura Browna a teraźniejszością, w której funkcjonują członkowie Flor De Loto.

Ale przede wszystkim to dialog pomiędzy tym, co znajome, a tym, co dopiero czeka na odkrycie. A kiedy już zaczniemy słuchać, okazuje się, że ta muzyczna podróż z Peru naprawdę może zaprowadzić nas… poza kosmos. Dlatego warto tę płytę przesłuchać kilka razy. Za pierwszym razem słyszymy rock. Za drugim – Andy (rewelacyjna gra Sergio Cuadrosa na fletach i innych andyjskich instrumentach dętych!). Za trzecim zaczynamy słyszeć kosmos. Co usłyszymy za czwartym razem?... Każdy z nas pewnie coś innego, lecz równie pięknego.

MLWZ album na 15-lecie Dwa koncerty legendarnej formacji 'UK Revisited' Eddiego Jobsona w Polsce. Marillion Weekend w Polsce: 3-4 kwietnia 2027r., Kraków, Centrum Kongresowe ICE IQ w przyszłym roku wraca do Polski Zespół Rush wystąpi w Krakowie Airbag w Polsce na trzech koncertach w listopadzie 2026