Quidam feat. Emilia Nazaruk - Deep River

, Rysiek Puciato

Można mnie posądzać o wszystko, o czym tylko się Państwu zamarzy, bo i tak nie będę brał tego do siebie, ale ukazanie się tego wydawnictwa spowodowało u mnie szereg westchnięć. Takich z samego dna muzycznej duszy i w dodatku połączonych ze wspomnieniami, które wraz z wiekiem zaczynają blaknąć, lecz nie przemijają. To, co piszę poniżej nie ma być w żadnym wypadku recenzją czy oceną. To jedynie, jak wspomniałem, kilka westchnięć, takich z uśmiechem na twarzy, głębokich, wydobywających się z dna oceanu wspomnień.

Westchnienie numer 1.

Cieszę się, że od strony wydawniczej ten album został wydany skromnie. Bez tysiąca wkładek, ulotek, bez opisów i tekstów. Te wszystkie dodatki w tym przypadku są po prostu niepotrzebne, a nawet dosadniej: zbędne. Ten album bowiem nie jest dla wszystkich, choć wielu powinno go posłuchać, by się przekonać, że zespół Quidam się reaktywował i znajduje się w fazie rekonstrukcji. Oczywiście od razu rodzi się pytanie o jej zakres, ale…

Westchnienie numer 2.

Ten album jest świadectwem tego, na co oczekuję: że rekonstrukcja będzie połączona z „muzyczną zabawą” wszystkich członków zespołu; że przeszłością jest granie w zespole/zespołach, a teraźniejszością jest bycie „jednym teamem”; że uda się połączyć (tak jak na tej płycie) to, co dobre z przeszłości z tym, co może nadejść w teraźniejszości lub powstać jutro… Że powstanie „nowe”.

Westchnienie numer 3.

Moja osobista wersja tego krążka jest nieco inna od tej oficjalnej. Tutaj jest sześć utworów, choć chciałoby się (a jakże!), żeby było ich o wiele, wiele więcej. Moja osobista wersja ma ich dwanaście. Dlaczego tyle? Odpowiedź jest prosta: stare i nowe, przeszłość i teraźniejszość, wspomnienia i nowe emocje. Ale najważniejsze, że ciągle jest owe „coś”, co przyciąga i cieszy.

Westchnienie numer 4.

Oczywiście zawsze będą spory o ten czy inny utwór. „Dlaczego ten, a nie inny; bo tamten jest lepszy, ładniejszy?”… itd. Nie podważam decyzji zespołu. Uważam, że dobór piosenek jest dobry. Cieszę się, że grupa nie wyrzekła się „pra-historii” i nie skupiła się tylko na dziejach najnowszych. Dobrze się stało, że się tak stało…, co chyba jest wynikiem artystycznej dojrzałości. Choć marzy mi się, ze prawdziwą muzyczną bombą mógłby być jakiś ślad nowego nagrania, tak całkiem nowego. No…, tego „z wczoraj”.

Westchnienie numer 5.

Najlepsze na tym krążku jest to, że został nagrany na przysłowiową setkę (live w studiu). Nowe wersje nabierają dodatkowego ładunku emocjonalnego, nabierają nowego życia i pokazują, że jesienna trasa grupy Quidam zapowiada się niezmiernie ciekawie (zwłaszcza jej zakończenie w inowrocławskim mateczniku). A dwugłosy Bartka i Emilii po prostu… brzmią! I to jak!

Westchnienie numer 6 (ostatnie).

Tak, to chyba polskiej muzyce progresywnej jest rok zespołu Quidam. Powrót, zremasterowane stare i wydane na nowo, trasa (a raczej trasy, wliczając tę jesienną), seria Q35 ze wszystkimi bootlegami, EP-ka live „Together Again” z Inowrocławia, wreszcie album „Deep River” - wyjątkowa składanka, która stała się przyczyną powyższych westchnięć.

Po westchnieniach  czas na nabranie oddechu… „Deep River” to sześć kompozycji, poczynając od roku 1996, a kończąc na 2012. To stary i znany materiał nagrany live na nowo. To ciekawe przypomnienie, a jednocześnie wspaniała zapowiedź tego, czego chyba można się spodziewać jesienią, a co już było troszkę zagrane wiosną. Niech ten „rok zespołu Quidam” trwa w najlepsze. I niech trwa dłużej niż rok.

MLWZ album na 15-lecie Dwa koncerty legendarnej formacji 'UK Revisited' Eddiego Jobsona w Polsce. Marillion Weekend w Polsce: 3-4 kwietnia 2027r., Kraków, Centrum Kongresowe ICE IQ w przyszłym roku wraca do Polski Zespół Rush wystąpi w Krakowie Airbag w Polsce na trzech koncertach w listopadzie 2026