Czasem największym sprawdzianem dla artysty jest moment, w którym postanawia zburzyć misternie budowaną bezpieczną strefę, by postawić wszystko na jedną kartę. Kiedy polski projekt GuitAr Zet, dowodzony przez gitarzystę i kompozytora Arkadiusza Zuzmaka, zapowiedział premierę swojego trzeciego krążka zatytułowanego „New Timeline”, w środowisku fanów technicznego, instrumentalnego grania wyczuwało się spore napięcie. Trudno się dziwić – album, który oficjalnie zadebiutował 1 września 2026 roku nakładem krakowskiej wytwórni Lynx Music, przyniósł radykalny zwrot akcji. Zuzmak, wspierany przez swoją niezawodną, atomową sekcję rytmiczną w osobach basisty Wojciecha Famielca oraz perkusisty Pawła Zwirna, postanowił tchnąć w dotychczasową formułę zupełnie nowe życie, rejestrując materiał w prestiżowym Domination Studio.
Największym zaskoczeniem i zarazem producenckim majstersztykiem tej płyty jest odważne przełamanie dotychczasowego, wyłącznie instrumentalnego monolitu. Zespół na dziesięć przygotowanych kompozycji po raz pierwszy wprowadził partie wokalne, a zaproszenie do współpracy Raya Aldera z Fates Warning okazało się genialnym posunięciem. Jeden z najbardziej ikonicznych głosów w historii prog metalu ostatnich dekad idealnie wtopił się w szorstką, acz finezyjną tkankę hard & heavy, gdzie przewodnia gitara Zuzmaka niezmiennie nadaje ton całemu wydawnictwu. Ta niezwykła symbioza ludzkiego głosu z wirtuozerskimi riffami sprawia, że tradycyjne, rockowe rzemiosło zyskuje głęboki, niemal filmowy wymiar emocjonalny, daleki od sztucznie generowanych cyfrowych produktów.
Ta wielka soniczna opowieść bierze swój początek w instrumentalnym otwarciu pod postacią utworu „Alone”, który uderza z potężną, techniczną precyzją. Dynamiczne uderzenia perkusji Pawła Zwirna płynnie łączą się tu z głębokim, pulsującym basem Wojciecha Famielca, budując wielowymiarowy fundament dla popisów Zuzmaka, które stylem nawiązują do najlepszych tradycji Johna Petrucciego czy Steve'a Vaia. Gitara lidera od pierwszych sekund śpiewa z rzadko spotykaną, progresywną swobodą, co od razu narzuca całemu wydawnictwu najwyższe standardy wykonawcze. Zaraz potem uderza w nas utwór tytułowy, „New Timeline”, gdzie głęboki, dojrzały głos Raya Aldera przejmuje stery mikrofonu. Muzyka potężnieje, a drapieżne riffy i wokal splatają się ze sobą, nadając całości dostojny, intrygujący ton. Po tym uderzeniu nadchodzi „Blue Tone”, oparte na gęstych strukturach rytmicznych i zaskakujących zmianach tempa. Kompozycja ta mieni się całą paletą barw, sprawnie balansując między technicznym wigorem a nastrojowymi, fusionowymi oddechami w środkowej części, by w finale ponownie eksplodować pełną mocą zespołu. Ta dynamiczna żonglerka znajduje swoje ujście w utworze „The Long Walk”, gdzie Alder po raz kolejny czaruje swoją unikalną dramaturgią, a zróżnicowane motywy gitarowe budują tajemniczy, wręcz hipnotyzujący nastrój wędrówki w nieznane.
Z tego mroczniejszego klimatu płynnie przechodzimy do kompozycji „Fortunate” oraz „Inner War”, które trzymają wysoki poziom energetyczny, uderzając rasowym, prog-metalowym ciężarem, by wreszcie ustąpić miejsca prawdziwemu sercu i najczulszej strunie tego wydawnictwa. Jest nią poruszająca ballada rockowa „Fireflies For Satellites”. Kompozycję otwiera nostalgiczne, klasyczne pianino, na którym gościnnie zagrał Piotr Kuźniar, tworząc idealną przestrzeń dla eterycznego i pełnego melancholii śpiewu Raya Aldera. W drugiej części utwór monumentalnie pęcznieje, wzbogacany o potężne akcenty całej sekcji, by w finale przynieść jedną z najpiękniejszych, najbardziej napowietrzonych solówek gitarowych na płycie. Gitara Zuzmaka dosłownie unika tu ziemskiego przyciągania, płynnie stapiając się z dramatycznym finałem całego instrumentarium. Zaraz po niej uderza motoryczny „Lonely Lion”, stanowiący idealny pomost do kolejnej niespodzianki ukrytej pod numerem dziewiątym – „Metal Gate”. W tym utworze gościnną, piorunującą i pełną wirtuozerii solówkę zagrał sam Simone Mularoni z DGM, zamieniając środek kompozycji w porywający, gitarowy dialog dwóch wielkich rzemieślników. Całą podróż zamyka monumentalne wyciszenie w postaci „Infinity”. Przepiękna partia fortepianu, za którą tym razem odpowiada Mateusz Hrynkiewicz, służy za podkład pod niezwykle subtelne, pełne wyczucia tony gitary. Utwór przechodzi przez ostateczny, gwałtowny wzrost dynamiki, po czym zostawia słuchacza z kojącym, minimalistycznym epilogiem, który pozwala wybrzmieć wszystkim emocjom narastającym podczas tego seansu.
Nową płytą projekt GuitAr Zet udowodnił, że ewolucja nie musi oznaczać odcięcia się od własnych korzeni. „New Timeline” to album kompletny, poruszający i wybitny instrumentalnie, na którym rockowy jad idealnie współgra z dojrzałą finezją. Zamiast uciekać w bezpieczne, utarte schematy, Arkadiusz Zuzmak wraz z zespołem i wybitnymi gośćmi stworzył dzieło gęste od emocji, które bezczelnie domaga się wielokrotnych odsłuchów. Dla polskiej sceny progmetalowej to potężny krok naprzód i płyta, która bez kompleksów może rywalizować z zachodnimi markami w podsumowaniach muzycznych 2026 roku.
