Security Project - Contact

Artur Chachlowski, Security Project - Contact

Security Project to pełna szacunku dla oryginałów sceniczna próba reinterpretacji najbardziej znanych utworów z repertuaru Petera Gabriela. Podkreślmy od razu: Security Project nie jest tribute bandem.  Jest to bardzo udane przedsięwzięcie, spotykające się ze sporym uznaniem fanów na całym świecie, a przy tym niemające nic wspólnego z kopiowaniem, odtwarzaniem, powielaniem, czy – nie daj Boże - niszczeniem charakterystycznego ducha czającego się w twórczości słynnego wokalisty. Ale nie mogło być inaczej, skoro w zespole tym spotkali się muzycy wybitni. Ba, niektórzy z nich mieli okazję współpracować blisko z byłym liderem Genesis!

Bo kogóż tu spotykamy? Na perkusji gra Jerry Marotta. Swego czasu grał on praktycznie ze wszystkimi wielkimi tego świata: Peterem Gabrielem, Paulem McCartneyem, Cher, Suzanne Vegą, Tony Levinem, Sarą McLachlan, Toddem Rundgrenem. Można by tak wymieniać bez końca. Na basie – Trey Gunn. Tu też nie potrzeba dodatkowych rekomendacji, no może oprócz tego, że od kilku dekad jest on praktycznie ‘prawą ręką’ Roberta Frippa. Na gitarach gra Michael Cozzi. Współpracował nie tylko z Peterem Gabrielem, ale i INXS, Simple Minds czy Shriekback. Na instrumentach klawiszowych David Jameson – wynalazca, konstruktor i profesor nauk komputerowych w Trinity College w Dublinie, a przy okazji jedna z najważniejszych postaci w koncernie IBM. Przy tym wielki fan muzyki Gabriela potrafiący za pomocą przeróżnych aplikacji odtworzyć najdrobniejszy szczegół dźwiękowych tajemnic i smaczków czających się w jego muzyce. No i są tu jeszcze wokaliści: znany z licznych tribute bandów Brian Cummins oraz obdarzona czterooktawową skalą głosu Happy Rhodes, która w bezbłędny sposób wnosi w interpretacje Security Project zwiewnego ducha muzyki Kate Bush (która to przecież wielokrotnie towarzyszyła Peterowi Gabrielowi, szczególnie w początkowych latach jego solowej kariery).

Security Project już kilkakrotnie udowodnił swoją mistrzowską klasę w inscenizacji twórczości Gabriela (o albumach „Live 1”, „Live 2” oraz „Five” pisał na naszych łamach Kev Rowland), a na 17 listopada zapowiadane jest nowe wydawnictwo zatytułowane „Contact”, na którym znajdzie się dziesięć wykonanych na żywo nagrań z wczesnego repertuaru Petera Gabriela (program płyty po trosze wzorowany jest na słynnym albumie „Plays Live”). Słucha się ich przewspaniale i to głównie dlatego, że Security Project raz po raz zdecydowanie wykracza poza Gabrielowskie terytoria i jest zdecydowanie czymś więcej niż zwykłym tribute bandem. Wystarczy posłuchać wybornego wykonania utworu „Games Without Frontiers”, który w ich interpretacji rozrósł się do ponad 8 minut. Muzycy nadają poszczególnym piosenkom nowego ducha, opatrują je nowymi aranżacjami i ubogacają nowymi pomysłami, jednak ani raz nie przekraczają cienkiej granicy nadinterpretacji czy też braku szacunku dla oryginałów. Dodatkowo, główny wokalista wcale nie stara się podrobić śpiewu Gabriela. Brian Cummins obdarzony jest ciekawym, miękkim głosem i ani przez chwilę nie usiłuje naśladować słynnego wokalisty, lecz śpiewa w swojej, zupełnie innej (wyższej) tonacji, przez co w te wszystkie utwory, a niektóre z nich liczą sobie przecież 40 lat i więcej, wpuszczany jest jakby nowy duch i przez to brzmią one o wiele nowocześniej. I inaczej. Ale równie pięknie. Co jeszcze? Wspomniana już śpiewająca pani Happy Rhodes nie tylko świetnie spisuje się w roli Kate Bush, ale dodatkowo wnosi do Security Project własne wiano w postaci piosenek z repertuaru tej wokalistki (m.in. przepiękne wykonanie „Mother Stands For Comfort” – palce lizać!). No i dochodzi do tego jeszcze bezbłędna gra wszystkich instrumentalistów. Grają z wyczuciem, nie szarżują, swoimi trafionymi w punkt brzmieniowymi kreacjami dowodzą swojego niepodważalnego profesjonalizmu.

Wszystko to czyni tę koncertową płytę albumem niezwykłym. Mógłbym go słuchać bez końca i wcale by mnie to nie znudziło, ani też nie kazało tęsknić za oryginałami. W grze całego zespołu dostrzega się radość, czuje się ten niepowtarzalny czar interpretacyjny, który świadczy o tym, że muzycy wchodzący w skład Security Project są nie tylko prawdziwymi mistrzami we wszystkim za co się biorą, lecz są nimi dlatego, że podchodzą do muzyki, zresztą nie tylko tej skomponowanej przez Gabriela, z niezwykłym wręcz pietyzmem i szacunkiem.

Amerykańska publiczność już w listopadzie br. będzie miała okazję przekonać się o scenicznej klasie Security Project, bo niebawem zespół rusza w długie tournée od wschodniego po zachodnie wybrzeże. Pytanie: kiedy trasa po Europie? Czy przyjadą w tym roku do Polski, bo warto byłoby się na własne oczy przekonać o wielkich umiejętnościach tego projektu?

www.7dmedia.com 

MLWZ album na 15-lecie
JooWeb.pl