Master Men - Through The Window

Artur Chachlowski,

ImageMaster Men to grupa pięciu muzyków, którzy już w latach 80. funkcjonowali w różnych zespołach i koncertowali na popularnych wtedy festiwalach (m.in. Jarocin), a ich głowy pełne były entuzjastycznych planów i pomysłów. Udało się je zrealizować dopiero teraz. Niezawodna w odkrywaniu nieznanych polskich talentów wytwórnia Lynx Music pod sam koniec 2015 roku wypuściła na rynek debiutancki (!) album Master Men zatytułowany „Through The Window”.

Ale zanim do tego doszło, warto wiedzieć, że w latach 80. muzycy tworzący dziś Master Men funkcjonowali jako Man, na krótko przemianowali się Mr. Man i pod tym szyldem udało im się zarejestrować materiał na płytę, a także kilka piosenek dla Polskiego Radia. Zespół, już pod nazwą Master Men, spotkał się po ponad dwudziestu latach przerwy, aby odświeżyć stare utwory i zrealizować nowe. Najpierw powstała płyta demo, a we wrześniu ubiegłego roku w krakowskim studiu Ryszarda Kramarskiego (Millenium) nagrano materiał wydany teraz na płycie „Through The Window”. Zawiera ona jedenaście utworów zaśpiewanych przez Artura Machurę po angielsku. Od pierwszych wyśpiewywanych przez niego fraz, jego głos wydaje się znajomo brzmiący. Moje skojarzenia biegną ku Chrisowi de Burgh i każde kolejne nagranie umacnia to niesamowite podobieństwo. Zespół gra w stylu, który można by określić jako łagodny melodyjny neoprogres. Niektóre utwory przypominają mi swoim brzmieniem dokonania działających w latach 90. brytyjskich grup Lorien i Winter. Dziś wprawdzie mało kto o nich pamięta, ale swego czasu były one nadzieją na przyszłość neoprogresywnego rocka z Wysp Brytyjskich.

Czy dzisiaj grupa Master Men ma szansę stać się nadzieją polskiego rocka? Myślę, że ambicje członków zespołu nie sięgają aż tak daleko, niemniej warto podkreślić, że w postaci albumu „Through The Window” zespół przedstawia się jako bardzo profesjonalna grupa grająca muzykę dobrze przemyślaną, utrzymaną na wysokim poziomie wykonawczym i mająca w swoim repertuarze co najmniej kilka utworów, które przy odpowiednim podlansowaniu mogłyby śmiało zaistnieć na listach przebojów. Większość z nich to zwięzłe, melodyjne, trwające po około 4 minuty rockowe piosenki, a w gronie tym zdecydowanie wyróżniają się „Rattlesnake”, „Through The Window” i „Flower Children”. Zwracam też uwagę na „kolorowy” cykl utworów: „Red”, „Grey” i „Yellow”. Całą płytę pochłania się zresztą za jednym zamachem, słucha się jej z dużą przyjemnością i wiem, że są (oraz na pewno będą!) tacy, którzy pokochają ją od pierwszego przesłuchania.

Zespół działa w Jaworznie, skąd coraz częściej wyrusza na koncerty, w trakcie których niektóre utwory wykonuje w języku polskim, choć cała płyta zaśpiewana jest w wersji angielskiej. Podkreślę raz jeszcze dobre warunki głosowe (oraz bezbłędny akcent) Artura Machury, który jednak tuż po nagraniu płyty wyjechał z Polski i teraz miejsce za mikrofonem zajmuje Olaf Migus.

Na koniec wymieńmy jeszcze nazwiska instrumentalistów tworzących Master Men: Zbigniew Pajda gra na gitarach, Stanisław Sapun na basie, Piotr Dęboń na perkusji, a Damian Nowak na instrumentach klawiszowych.

MLWZ album na 15-lecie