DBA - Pictures Of You

Artur Chachlowski,

ImagePrzyznam szczerze, że dawno nie miałem tak dobrego muzycznego początku roku. Album „Pictures Of You”, który trafił w moje ręce dokładnie w wigilijny poranek, od Świąt, poprzez Boże Narodzenie, Sylwester, Nowy Rok i Święto Trzech Króli praktycznie nie opuszczał mojego odtwarzacza. Żeby była jasność: nie, nie jest to płyta zawierająca kolędy, wręcz przeciwnie – to dobry, bezproblemowy i bardzo melodyjny pop rock wykonany na najwyższym poziomie. Muzykę tę firmuje wszak artysta z progrockowej branży – znany wszystkim z działalności w Yes, Asii oraz Icon - Geoff Downes. Drugą połowę duetu skrywającego się pod nazwą DBA stanowi Chris Braide – mieszkający w Los Angeles brytyjski multiinstrumentalista, autor piosenek oraz producent znany ze współpracy m.in. z Laną Del Rey, Christiną Aguilerą, Yuną czy Davidem Guettą. By być jeszcze bardziej precyzyjnym, to właśnie on skomponował i wyprodukował tak wielkie przeboje, jak „She Wolf” Davida Guetty czy „Blank Page” Christiny Aguilery.

Panowie Downes i Braide stworzyli sobie doskonałą platformę współpracy. Skomponowali 9 przebojowych utworów, które wypełniły program albumu „Pictures Of You”. Jeden z nich („Sunday News Suite”) trwa… 13 minut. Reszta to bezpretensjonalne, bardzo melodyjne i szybko wpadające w ucho piosenki, których słucha się przewspaniale. Pod wieloma względami (układ utworów na płycie, melodyjność, styl) album ten przypomina mi wydaną w (też pod sam koniec) 1995 roku płytę innego duetu - Strictly Inc., który tworzyli – też człowiek z „branży” – Tony Banks oraz śpiewający Jack Hues. Ten sam klimat, ta sama konwencja, podobna ilość pozytywnych wrażeń przy słuchaniu… Kto pamięta, ten wie o czym mówię.

Z wielką radością polecam wszystkim tę płytę. Owszem, nie ma na niej muzycznych „zakrętasów”, ani epickich momentów, ale w postaci takich utworów, jak „The Radiant Children”, „Songs That Can Heal”, „Sky Sailor” czy tytułowego „Pictures Of You” odnajdujemy w muzyce duetu Downes Braide Association szczery, pełen uroku, niczym nieskrępowany (no guitars! no drums!), prosty, ale jakże urokliwy melodyjny pop, którego słucha się z przeogromną radością. A w dodatku wrażliwe ucho wyłapie szereg niesamowicie sympatycznych rozwiązań melodycznych, w tym delikatnie zakamuflowany autocytat ze wstępu do „Video Killed The Radio Star” (w utworze „Ride The Waves”).

MLWZ album na 15-lecie