Mike + The Mechanics - Let Me Fly

Artur Chachlowski, Mike + The Mechanics - Let Me Fly

Bardzo ucieszył mnie ten album. To pierwszy od wielu lat premierowy materiał, który dociera do nas z pogrążonego w głębokiej hibernacji obozu grupy Genesis (nie liczę oczywiście wiecznie aktywnego Steve’a Hacketta ani też pojedynczych utworów wypuszczanych w eter przez Petera Gabriela; mam przede wszystkim na uwadze tych muzyków, których „zostało ich tylko trzech”), co stwarza nadzieję na spełnienie mniej lub bardziej prawdziwych, tak często pojawiających się ostatnio w sieci, informacji o możliwym powrocie do czynnej działalności grupy Genesis.

Tak czy inaczej, po sześciu latach przerwy Mike Rutherford i jego Mechanicy powracają albumem w sumie dość przewidywalnym i praktycznie niezawierającym żadnych muzycznych niespodzianek, ale przy tym jakże sympatycznym i złożonym z samych udanych, melodyjnych piosenek. OK, wiem, że „Let Me Fly” wielkiej rewolucji pewnie nie uczyni, nie wierzę też, że przebije się do czołówki list najlepiej sprzedających się albumów, ale przecież nie o to chodzi i nie po to gitarzysta Genesis skrzyknął swoich Mechaników, by nagrać tę niewątpliwie przyjemną płytę. To już nie te czasy, kiedy to pierwsze płyty jego – tak wówczas się mówiło – pobocznego projektu, z pamiętnym debiutem (1985) i świetnie sprzedającym się „Living Years” (1988) na czele, święciły liczne sukcesy na listach przebojów pod każdą szerokością geograficzną.

Od tamtej epoki dzielą nas już lata świetlne, Mechanicy AD 2017 działają w zupełnie innym zestawieniu personalnym (z klasycznego składu ostał się tylko… Mike), ale, co warte podkreślenia, funkcjonują w tym samym składzie, w którym nagrali poprzedni album „The Road” (2011) i tym samym, w którym pojawili się w ubiegłym roku w Dolinie Charlotty, kiedy to zaprezentowali na żywo przed polską publicznością m.in. dwa premierowe utwory: „Let Me Fly” oraz „Are You Ready” (notabene oba otwierają najnowsze wydawnictwo). Na perkusji gra Gary Wallis, na klawiszach Lucke Juby, na gitarach Anthony Drennan (to ten sam człowiek, który w 1998r. wraz z grupą Genesis odwiedził Polskę, dając historyczny koncert w katowickim Spodku), a za mikrofonem stoją dwaj wokaliści, których głosy pasują do siebie jak jing i jang, dokładnie tak jak przed laty pasowali do siebie Paul Carrack i Paul Young (R.I.P.): czarnoskóry Andrew Roachford (przed laty liderujący popularnej w latach 90. formacji Roachford) oraz kanadyjski śpiewający aktor Tim Howar.

Pod kierownictwem Mike’a Rutherforda nagrali album, który w kategorii pop rock może nie mieć sobie równych w 2017 roku. Jak już wspomniałem, zawiera on niezwykle sympatyczną, przyjemną w odbiorze i optymistycznie brzmiącą muzykę. Na jego program składa się dwanaście premierowych utworów, z których oprócz wymienionych już wyżej dwóch przebojowych nagrań, zawiera co najmniej kilka kolejnych, które publiczność słuchająca melodyjnego rocka pamiętać będzie przez długie lata. Mam tu na myśli przede wszystkim niesamowicie chwytliwy superprzebój „Don’t Know What Came Over Me”, ale przecież spory potencjał mają też utwory „The Best Is Yet To Come”, „Not Out Of Love” czy zawierające w sobie kilka „skradzionych” nut z pierwszego przeboju Mechaników – „Silent Running”, bardzo nośne nagranie pt. „The Letter”. Zagrane na liryczną nutę „Save The World”, „Wonder” czy tytułowe „Let Me Fly” też potrafią chwycić za serce…

Album „Let Me Fly” to pop rock najwyższej jakości ze świetnymi piosenkami zagranymi po mistrzowsku, a zaśpiewanymi w sposób doprawdy znakomity. Forma jest. Klasa jest. Jest wszystko, co potrzeba, by powiedzieć, że to muzyczny powrót w niezłym stylu.

30 czerwca grupa Mike + The Mechanics supportować będzie Phila Collinsa w trakcie koncertu w londyńskim Hyde Parku. 3 września przybędzie do Polski na kolejny koncert w naszym kraju. Od razu rodzi się pytanie: kiedy panowie Mike Rutherford, Phil Collins wraz z Tony Banksem, a może jeszcze z którymś z muzyków wielkiej genesisowskiej rodziny znów połączą swoje siły? Choćby tylko na kilka okolicznościowych koncertów. Albo jeszcze lepiej na płytę z premierowym materiałem i długą trasę koncertową…  

MLWZ album na 15-lecie
MojaFabryka.pl