Ciuraj, Wojciech - Ballady bez romansów

Paweł Świrek, Ciuraj, Wojciech - Ballady bez romansów

Po trzech pełnowymiarowych albumach zespołu WALFAD przyszła pora na solowy krążek jego lidera i założyciela grupy – Wojciecha Ciuraja. Muzyka zaprezentowana na tym wydawnictwie subtelnie różni się od tego, co można usłyszeć na płytach jego macierzystego zespołu. Jedynie charakterystyczny wokal Wojciecha pozostał niezmienny.

Na płycie zatytułowanej „Ballady bez romansów” znajdujemy zbiór spokojnych kompozycji pełnych pięknych brzmień gitar oraz fletu i fortepianu. Gdzieniegdzie pojawiają się także skrzypce (szczególnie świetnie prezentują się w utworze „Złość”, a gra na nich Piotr Rachwał), a w dwóch kompozycjach słychać także i drugą gitarę, na której gościnnie gra Daniel Arendarski (to w jego studiu nagraniowym została zrealizowana ta płyta). Większość nagrań wypełniających program „Ballad…” to krótkie utwory o „radiowych” rozmiarach, ale mamy w tym zestawie też trzyczęściową minisuitę pt. „Okrąglik”, która trwa aż 10 minut. O ile większość kompozycji ma spokojny i dość zrównoważony charakter, to w tej suicie sporo się dzieje. Dużo jest w niej dynamicznych momentów, a w ostatniej części („Woń jest konaniem kwiatów”) pojawia się prawdziwy popis finezyjnej gry na gitarze. Jest to zarazem najciekawsza i najbardziej wyróżniająca się kompozycja na płycie. Drugi, również wyróżniający się utwór to „Złość”. Był on swego czasu mocno lansowany na Turbo-Top w Antyradiu (najwyższa pozycja 6.). Osiągnięcie takiej pozycji w tej renomowanej rozgłośni można uznać za duże wyróżnienie, szczególnie gdy utwór ten z powodzeniem konkurował z najnowszymi dokonaniami m.in. U2, Neuoberschlesien, Closterkellera czy Comy. Aktualnie tytułowy utwór świetnie radzi sobie w rockserwisowym Czarcie. Ale taka jest właśnie muzyka na solowej płycie Ciuraja – jest w stanie konkurować z najlepszymi płytami wydanymi w 2017 roku.

Album „Ballady bez romansów” kończy kolejne wyróżniające się nagranie - radosna kompozycja „Lepsze kolory” – to taki lekki i zwiewny utwór, w którym także dużo się dzieje (m.in. znowu świetne skrzypce!). No i zawiera w sobie bardzo optymistyczny brzmieniowy akcent na samo zakończenie płyty.

Chociaż pierwszy solowy album Wojciecha Ciuraja jest nieco odmienny od tego, co można usłyszeć na płytach grupy WALFAD, to głos naszego bohatera jest tak charakterystyczny, że ani przez moment nie mamy wątpliwości do kogo należy. A śpiew Ciuraja wydaje się z płyty na płytę coraz lepszy. To pierwszy plus tego albumu. Drugi – to spora liczba naprawdę udanych piosenek utrzymanych w przeważającej mierze w nostalgicznym klimacie. Trzecia duża zaleta to duża ilość świetnych partii gitar, jak np. ta długa, efektowna i monumentalna solówka we wspomnianym wcześniej finale „Okrąglika”. No i czwarta, skupiająca w sobie wszystkie pozostałe: „Ballady bez romansów” to bardzo równy album. Bez słabych momentów. Jeżeli ktoś lubi spokojniejsze rockowe kompozycje (ballady!), to ta płyta z pewnością powinna przypaść mu do gustu.

„Oddaję w Wasze ręce ‘Ballady’ z przeświadczeniem, że to dopiero początek” – pisze w książeczce dołączonej do albumu jego autor. Wojtku, cieszymy się bardzo i już czekamy na więcej!

MLWZ album na 15-lecie