Gee, Peter - The Bible

Artur Chachlowski, Gee, Peter - The Bible

Aż 28 muzycznych minitematów składa się na trwający 70 minut koncept album, którego autorem jest basista grupy Pendragon, Peter Gee. Ma on w swoim dorobku już sześć solowych płyt (a właściwie siedem, jeżeli wliczyć w to nie-rockowe, bo zawierające muzykę gospel, wydawnictwo „The Life Of God In The Soul Of Man” z 2009 roku), lecz "The Bible" jest absolutnie najambitniejszym tego muzyka. Jak łatwo się domyśleć, bo przecież wskazuje na to tytuł, a także okładka (wykonana przez Simona Williamsa - autora najsłynniejszych okładek płyt Pendragonu), album zawiera treści religijne oparte na Świętej Księdze i bezbłędnie wpisuje się w nurt tzw. chrześcijańskiego rocka.

W pewien sposób „The Bible” przypomina mi pierwszy solowy krążek Petera pt. „Heart Of David” (1993), lecz tym razem zamiast zaprosić do nagrań kilkudziesięcioosobową śmietankę progresywnego rocka, Peter wziął sprawy w swoje ręce i sam zagrał na wszystkich instrumentach (za wyjątkiem perkusji - gra na niej Steven Christey z grupy Jadis), powierzając partie wokalne jednemu człowiekowi – Joshowi Brownowi (żeńskie wokalizy wykonują Hayley Oliver i Becky Brannigam), a narracje - Johnowi Taylorowi. Dzięki temu płyta „The Bible” ma bardzo spójny i jednolity charakter. Krótkie, zazwyczaj nieprzekraczające trzech minut, utwory łączą się ze sobą w sposób płynny i zazębiają się ze sobą tworząc magicznie brzmiącą spójną całość. Całość będącą spojrzeniem Petera na 66 ksiąg Biblii zilustrowanych jest przez niego poprzez wspaniałą muzykę, a właściwie piosenki, w których przewija się wiele wydarzeń i postaci znanych z Pisma: Adam, Ewa, Samson, Jakub, Dawid, Goliat…

Jak już wspomniałem, album „The Bible” brzmi bardzo spójnie, choć zawiera oszałamiającą gamę stylów muzycznych począwszy od progresywnego rocka (na przykład takie utwory, jak "Revelation", „King Of Israel”, "The Kingdom Of God" i "The Prophets"), poprzez rockowe hymny ("The Fall", „A Voice Crying Out”, „The Road To Damascus”, „Saviour Of The World” i "The Law"), naznaczone wokalizami uduchowione utwory („Adam And Eve” i „The Gospel”), nagrania o akustycznym wydźwięku („Samson And Delilah” i „Exodus”), stylowe ballady („The Stars In The Sky”, „Ressurection Day”, „The Dreamer”), tematy nasączone duchem funk i gospel („Wisdom”, „Spirit”), urocze instrumentale („Jacob’s Ladder”, „The Cross”, „Walls Of Jericho”) aż po zanurzone w rytmicznych groove’ach energetyczne tematy („Crossing The Sea”, „Spirit”). Dawno już nie słyszałem tak ślicznej, a przy tym tak uduchowionej płyty. W trakcie jej słuchania kilkakrotnie miałem wrażenie, że unosiłem się w przestrzeni. Tak, „The Bible” to podnoszący na duchu album z szybującymi w powietrzu cudownymi melodiami granymi przez Petera Gee na gitarze i fortepianie, wspaniałymi solówkami skrzypcowymi (Rhiannon Davies) i z chwytającym za serce śpiewem niezwykle utalentowanego Josha Browna. Album wyważony, bez petard i fajerwerków, ale akurat w tym przypadku były one tak samo niepotrzebne jak w finale piłkarskiego Pucharu Polski. Za to ma inną ważną cechę. Ta płyta ma w sobie nieskończone pokłady energii oraz tak niesamowicie pozytywny wydźwięk, że nie pozostaje mi nic innego jak z całego serca polecić to wydawnictwo wszystkim słuchaczom o otwartych uszach i sercach…

MLWZ album na 15-lecie