Starfish64 - The Future In Reverse

Artur Chachlowski, Starfish64 - The Future In Reverse

Nigdy wcześniej nie spotkałem się z muzyką niemieckiej grupy o nazwie Starfish64, dlatego z niemałym zdziwieniem, studiując materiały informacyjne nadesłane mi wraz z jej najnowszą płytą „The Future In Reverse”, dowiedziałem się, że jest to już album nr 6 w jej dorobku.

Zespół został założony w 2006 roku przez niemieckiego wokalistę, kompozytora i autora tekstów Dietera Hoffmanna. Pierwotnie miał być wehikułem dla jego solowej pracy, ale z biegiem czasu jego kompozycje coraz bardziej przesuwały się w kierunku neoprogresywnego rocka, co wpłynęło na to, że Starfish64 wymagał szerszego i bardziej rozbudowanego składu personalnego. Do Dietera najpierw dołączył perkusista Henrik Kropp, a następnie grający na gitarach Dominik Suhl. Niedawno, wraz z Martinem Pownallem (gitara basowa) na pokładzie, już jako regularny zespół rockowy, nagrali utwory wypełniające najnowszy krążek zatytułowany „The Future In Reverse”.

To album dość minimalistyczny w swojej koncepcji, stylistyce i wykonaniu. Nie ma na nim wielkich, pełnych rozmachu aranżacji i pełnych przepychu brzmień. Starfish64 nie buduje jakże częstych w neoprogresywnej stylistyce ścian dźwięków, gra raczej akustycznie, przejrzyście i przestrzennie, a poszczególne utwory (jest ich w sumie pięć) utrzymane są w spokojnej, rzekłbym nawet, melancholijnej stylistyce. Siłą, a zarazem najbardziej charakterystyczną cechą muzyki Starfish64, jest bardzo ciekawie prezentująca się współpraca wyrazistych partii gitar i budujących niesamowite tła instrumentów klawiszowych. Nie bez kozery ten tak często stosowany instrumentalny „dwugłos” przywodzi mi na myśl współczesne wydanie Marillion. Muzyka Starfish64 rozwija się nieśpiesznie, marzycielsko i dostojnie, bardzo często niektóre kompozycje osiągają niebotyczne rozmiary („Determination” to blisko 13 minut muzyki, a „Charting An Abyss” trwa ponad 18 minut!). Z krótszych nagrań polecam spokojny, acz chwytliwy utwór „Yesterday’s Favourite Smile”, który otwiera cały album. Choć tak naprawdę niczego nie brakuje też dwóm pozostałym: „Tomorrow In Dark Water” oraz „Molehills”. Nic tylko siąść, słuchać i rozmarzyć się. Odpłynąć w krainę hipnotyzujących dźwięków muzyki Starfish64.

Bo to bardzo eleganckie i stylowo brzmiąco granie. A przy tym brzmieniowo spójne i naprawdę oryginalne, gdyż w ten neoprogresywny styl (nie lubię a priori przyklejać zespołom stylistycznych łatek, ale w przypadku tej nieznanej przecież na naszym rynku grupy, gatunek ten stanowi chyba najlepszy drogowskaz do tego, czego po muzyce Starfish64, nie znając jej wcale, można się spodziewać) wprowadzono solidną dawkę psychodelii i muzycznego rozmarzenia, co stanowi niewątpliwą zaletę twórczości tego zespołu.

Na pewno warto spróbować.

MLWZ album na 15-lecie