Operation: Mindcrime - A New Reality

Artur Chachlowski, Operation: Mindcrime - A New Reality

Przed nami trzeci, ostatni już element płytowej trylogii formacji Operation: Mindcrime zatytułowany „A New Reality”. Dwie poprzednie części – „The Key” (2015) i „Ressurection” (2016) – wprowadziły nas w losy głównego bohatera cyklu, niejakiego H, teraz nadszedł czas na rozwiązanie wątków tej historii, która, jak zawsze w przypadku Geoffa Tate’a, dotyka tematów mocno zaangażowanych, jak polityka, światowa ekonomia i sprawy społeczne.

Podobnie jak w przypadku poprzednich płyt, Tate zatrudnił sporą gromadkę muzyków doskonale znanych z działalności w innych grupach, m.in. w Disturbed, AC/DC, Dio, UFO, Whitesnake i Foreigner. Szczególnie sekcja rytmiczna w postaci basisty Johna Moyera i aż czterech perkusistów: Briana Tichy’ego, Simona Wrighta, Mike’a Fergusona i Scotta Mercado robi kolosalne wrażenie. Słychać to w każdej minucie tej trwającej blisko godzinę płyty. Mocarne perkusyjne rytmy wydają się na tym krążku przez cały czas napędzać muzykę Operation: Mindcrime.

Płyta „A New Reality” rozpoczyna się od bardzo mocnego uderzenia w postaci utworu „A Head Long Jump”, w którego części pierwszej przeważa elektronika i sample, by po niespełna trzech minutach wyłonił się z nich potężny riff i dalej już rozpędzona muzyczna machina porywa bogactwem swoich brzmień i dźwięków wszystko, co tylko napotka na drodze. Końcowy fragment łagodnie przechodzi w nagranie nr 2: „Wake Me Up” - to niesamowicie dynamiczny, zagrany w szaleńczo rozpędzonym tempie utwór. Za nami świetny początek albumu, ale trzeba wiedzieć, że i reszta wypada całkiem dobrze. Trzeba podkreślić, że na płycie tej nie ma praktycznie żadnych ‘singlowych’ numerów. Wszystkie kolejne utwory płynnie łączą się ze sobą i tworzą zamkniętą całość, która wypada najlepiej, gdy słucha się jej od początku do końca. Oczywiście jest na „A New Reality” kilka muzycznych ‘pików’, jak na przykład kompozycja tytułowa, w której głos Tate’a niespodziewanie przybliża się swoją barwą i ekspresją do Davida Bowie, zanurzony w filmowej atmosferze „A Guitar In Church?”, „Under Control”, który długimi chwilami brzmi jakby był wyjęty z którejś ze starszych płyt Pain Of Salvation, obdarzony niesamowicie melodyjnym refrenem „My Eyes” oraz „All For What?”, w którym dominuje narracja, partia zagrana na fortepianie i przepięknie pracujące w tle smyczki. Ale i tak po chwili w „The Wave” Operation: Mindcrime zasypuje nas gradem elektronicznych syntezatorowych dźwięków, mocarnych gitarowych riffów oraz powracającym wokalnym duchem Bowiego. A potem sprawy nabierają już ogromnego tempa, by zaraz po jazzowym intermezzo na duet bas + gitara w trwającym zaledwie minutę temacie „Tidal Change” łagodnie przejść do wieńczącego całość „The Same Old Story”. Powracamy w nim do klimatu z samego początku albumu. Po wybrzmieniu ostatnich dźwięków trudno uwierzyć, że to już koniec płyty. I zarazem koniec trylogii…

Co podoba mi się na płycie „A New Reality”? Stylistyczna zwartość, płynność i „gęsty” klimat poszczególnych kompozycji. Także to, że przez cały czas czuje się, że słucha się spójnego dzieła, a nie kolejnego utworu po utworze. Podoba mi się forma wokalna Tate’a, jestem pod wrażeniem gry instrumentalistów. Klasa wykonawcza – poziom światowy! No i to brzmienie i te wszystkie saksofony, narracje, sample, wszędobylska elektronika oraz mocarne brzmienie często grających równocześnie dwóch perkusji.

A co mi się nie podoba? Właściwie niewiele. Może ograniczony zasób nośnych melodii, nieobecność powracających tematów i fragmentów, które od razu zapadałyby w pamięć oraz brak epickiego finału. Takiego, jaki przystoi każdemu dobrze skonstruowanemu koncept albumowi.

Jeśli podobały się Wam dwie poprzednie części trylogii Operation: Mindcrime, po wysłuchaniu „A New Reality” na pewno nie będziecie zawiedzeni. Jeżeli jednak podczas słuchania wcześniejszych albumów czuliście, że ta muzyka z jakichś względów Wam nie pasuje, to także i nowy album z pewnością Was nie porwie.

Warto pamiętać, że Operation: Mindcrime nie jest regularnym zespołem. W nagraniu całej trylogii wzięło udział kilkunastu muzyków. Czy zatem Geoff Tate i spółka pod tym szyldem zrealizują coś jeszcze? Tak czy inaczej, rodzą się pytania: co dalej? Co czeka Operation: Mindcrime po wydaniu ostatniej części płytowej trylogii? Pytania pozostają otwarte. Czas pokaże.

MLWZ album na 15-lecie
MojaFabryka.pl