Arena - Double Vision

Magdalena Grabias, Arena - Double Vision

Brytyjska progresywna supergrupa Arena powraca w maju z dziewiątym studyjnym krążkiem, pod tytułem „Double Vision”. Przedpremiera płyty zbiegnie się z przyjazdem zespołu do Polski w ramach trzytygodniowego międzynarodowego tournée. Zespół w składzie: Clive Nolan (instrumenty klawiszowe), Mick Pointer (perkusja), John Mitchell (gitara), Paul Manzi (wokal) i Kylan Amos (gitara basowa), zagra w Polsce w Warszawie i Poznaniu. Trasa koncertowa celebruje 20-lecie jednego z najbardziej lubianych przez fanów i docenianych przez krytyków albumów Areny, „The Visitor” z 1998 roku. Wiemy już, że muzyka z tego właśnie krążka zajmie pierwszą część koncertu (fani usłyszą płytę w całości). W drugiej części usłyszeć mamy wybrane utwory będące przekrojem kariery supergrupy. Wiadomo też, że z nowego albumu zagrane zostaną 2 utwory. A szkoda, że tylko tyle, bo płyta zawiera więcej kompozycji wartych posłuchania.

„Double Vision” nie jest albumem koncepcyjnym. Jednakże 7 utworów połączonych jest ze sobą poprzez wspólne wątki tematyczne i muzyczne, a w całości łatwo dosłuchać się nawiązań do „The Visitor”. Wszyscy członkowie zespołu przyczynili się do finalnego kształtu warstwy muzycznej nowych kompozycji, ale stronę tekściarską po raz kolejny pozostawiono Clive’owi Nolanowi. Nolan bawi się motywami i przemyca treści i frazy, których identyfikowanie z pewnością sprawi fanom wiele przyjemności. Rozpoznać można też kilka wyraźnych nawiązań muzycznych. Jak zdradza sam Clive, niektóre z pytań pozostawionych bez odpowiedzi i kilka problemów z „The Visitor” znajdzie swoje rozwiązanie w warstwie lirycznej „Double Vision”. Faktycznie, znajome postacie i motywy muzyczne powracają, między innymi w pełnym melancholii „Scars” i ogromnie rozmaitym brzmieniowo „The Legend of Elijah Shade”.

Fani klasycznych neoprogresywnych kompozycji bardzo ucieszy kończący płytę 22-minutowy utwór. „The Legend of Elijah Shade” składa się z 7 zróżnicowanych muzycznie części, z których każda rozwija historię tajemniczego przybysza i jego sekretnej misji. Elijah Shade skazany jest na wieczną samotność i brak zrozumienia, z powodu niezwykłej mocy, której natury nie wolno mu wyjawić. Nie bez przyczyny pierwsze litery tytułów kolejnych części suity składają się w słowo VISITOR.

Muzycznie album celowo przypomina brzmienie Areny z lat 90. Całość sprawia wrażenie podróży sentymentalnej, która w założeniu jest ukłonem w stronę fanów, ale słychać wyraźnie, że nagrywając płytę muzycy dobrze się bawili sięgając do historii. W ostatnich latach proponowali przecież brzmienia znacznie mocniejsze, skłaniające się ku cięższym odcieniom rocka. Niemniej jednak, „Double Vision” zawiera też i utwory z ciężkimi gitarowymi riffami Mitchella, na przykład w „Zhivago Wolf” i „Red Eyes”. Są też i kompozycje łagodne - balladowe jak „Poisoned” (utwór ten poświęcił Nolan zmarłemu niedawno wieloletniemu reżyserowi jego musicali, Ianowi Baldwinowi) i cięższe, lecz melodyjne „The Mirror Lies” i „Paradise of Thieves”. Cała gama nastrojów i różnorakich klimatów przeplata się w „The Legend of Elijah Shade”. W trakcie słuchania można rozsmakować się w gitarowych i klawiszowych smaczkach, a Paul Manzi zmienia płytę w wokalną ucztę.

Album wydany jest w formie digipack. Wydawnictwo zawiera ośmiostronicową książeczkę opatrzoną tekstami utworów i bardzo ciekawą warstwą graficzną. Okładka albumu stworzona została na podstawie koncepcji Micka Pointera przez portugalskiego grafika João Martinsa (odpowiedzialnego również za grafikę z „The Seventh Degree of Seperation”). Zdjęciami i resztą szaty graficznej zajął się basista, Kylan Amos, przy asyście kolejnego wieloletniego współpracownika Areny, grafika Graeme’a Bella. „Double Vision” to album wpisujący się w klasykę neoprogresywnych brzmień i jest udanym podsumowaniem ćwierćwiecza kariery zespołu. Jest to w końcu rok jubileuszowy i sądzę, że właśnie w nastroju celebracji będziemy słuchać nowego krążka Areny.  

MLWZ album na 15-lecie