Twelfth Night - Fact And Fiction (The Definitive Edition)

Artur Chachlowski, Twelfth Night - Fact And Fiction (The Definitive Edition)

„Fact And Fiction” grupy Twelfth Night to jeden z najznakomitszych albumów nurtu, który na fali sukcesów wczesnego Marillion nazywany był w tamtych czasach ‘odrodzeniem rocka progresywnego’. Kilka utworów z niego pochodzących, jak „Human Being”, „We Are Sane”, „Creepshow” czy „Love Song”, do dziś uważanych jest za prawdziwe hymny i kamienie milowe neoprogresywnego rocka.

Album „Fact And Fiction” ukazał się pierwotnie tuż przed Bożym Narodzeniem 1982 roku. Pierwsze tłoczenie (1000 sztuk) sprzedało się w ciągu czterech tygodni. Potem – gdy zespół zawiesił swoją działalność oraz już po śmierci lidera i wokalisty Geoffa Manna (Geoff zmarł w lutym 1993r.) – nastąpiły różne wznowienia tego wydawnictwa na płycie CD: te mniej oficjalne (francuska firma MSI) oraz autoryzowane przez członków zespołu (jak poszerzone aż o siedem bonusowych nagrań wydanie wytwórni Cyclops z 2002 roku).

Dziesięć lat temu zespół Twelfth Night reaktywował się w mocno zmienionej konfiguracji personalnej (m.in. z udziałem muzyków tworzących grupę Galahad) sporadycznie tu i tam koncertując, lecz przede wszystkim pracując nad starannym wznowieniem całego swojego dorobku płytowego. Współpracuje przy tym z wytwórnią F2 Music Ltd., nakładem której w serii wydawniczej ‘The Definitive Edition’ ukazały się już przepięknie wydane albumy „Smiling At Grief”, „Art And Illusion” oraz „Live And Let Live”. Wszystkie poszerzone o rzadkie oraz niewydane wcześniej na płytach bonusowe nagrania z singli, taśm demo oraz z zagubionych i odnalezionych na nowo pokrytych kurzem różnych nośników.

Tak jest i teraz z albumem „Fact And Fiction”. F2 Music Ltd. wypuściła na rynek trzypłytową (sic!) wersję tego słynnego albumu. To prawdziwy biały kruk dla każdego fana i sympatyka twórczości tego zespołu cieszącego się dzisiaj statusem prawdziwej legendy. W porównaniu do poprzednich wydawnictw, wytwórnia zamiast poszerzać oryginalny album o  nieznane wcześniej utwory (zapewne wszystkie znalazły się już w wersji z bonusami z 2002 roku), tym razem bardziej skupiła się na oryginalnych utworach, dając słuchaczowi wgląd w to, jak rozwinęły się one poprzez różne procesy prób, opracowywania wersji demo, wykonywania ich na żywo oraz… interpretowania ich przez innych, blisko zaprzyjaźnionych z zespołem, wykonawców.

Co zatem znajdujemy na tym trzypłytowym boxie?  Krążek numer 1 to oryginalne  nagrania studyjne z 1982 roku, które wypełniły program pierwszej winylowej edycji płyty „Fact And Fiction” plus cztery unikatowe utwory, które nie zmieściły się wtedy w jej programie. Krążek nr 2 to koncertowe nagrania z lat 1983 – 2012 oraz wczesne dema (inne niż te, które znamy ze wznowienia z 2002 roku), lecz chyba najciekawszy z punktu widzenia kolekcjonera jest dysk nr 3. Na jego 73-minutowy program składają się nagrania innych wykonawców interpretujących dorobek Twelfth Night. Znajdujemy tu tak znane nazwy i nazwiska, jak Pendragon, Galahad i Coburg oraz Tim Bowness, Clive Nolan, Alan Reed, Kim SEviour, Mark Spencer i Lee Abraham. Część nagrań znamy już z wcześniejszych wydawnictw (np. z opublikowanego po śmierci Geoffa Manna albumu-hołdu jego pamięci „Mannerisms” czy też wydawnictwa DVD „MMX””), ale spora część z nich została przygotowana specjalnie i włącznie dla potrzeb niniejszego wydawnictwa (jak utwór „Fact And Fiction”  nagrany w marcu br. przez zespół Galahad, temat „World Without End” w interesującym wykonaniu Clive’a Nolana czy „This City” jakże wspaniale zinterpretowany wokalnie przez Tima Bownessa). Prawdziwą wisienką na torcie są dwa koncertowe nagrania: „Fact And Fiction” oraz „Love Song” wykonane przez zespół Eh! Geoff Mann Band, a więc formację, w której działał tuż przed swoją śmiercią, już po opuszczeniu szeregów Twelfth Night, lider Geoff Mann.

Wszystko to zostało opatrzone grubą książeczką, w której znaleźć można obszerny historyczny artykuł oddający kontekst powstawania oryginalnych nagrań oraz omawiający pracę nad wznowieniem, a także swoiste ‘słowo wstępne’ do tego albumu napisane przez perkusistę Twelfth Night, Briana Devoila. Ponadto mamy tu komentarze członków zespołu do poszczególnych utworów, archiwalne fotografie, a także skany odręcznie pisanych tekstów i szkiców graficznych Geoffa Manna, ilustrujących treść piosenek. Jednym zdaniem – wydawnicze cudeńko. Uczta dla uszu, dla oczu, a przede wszystkim trzy i pół godziny prawdziwego święta wspaniałej muzyki grupy Twelfth Night – jednej z najwspanialszych gwiazd ery progresywnego rocka wczesnych lat 80.

               

MLWZ album na 15-lecie