Player - Too Many Reasons

Robert "Morfina" Wegrzyn,

ImageMamy kolejny nowy krążek spod znaku „miękkich” hardrockowych klimatów wydany pod szyldem Frontiers Records, jak również kolejny zespół będący przedstawicielem rzetelnego hardrockowego grania, który prezentuje nam bardzo solidny i spójny materiał. Player to nikt inny, jak właśnie ten zespół, który w latach siedemdziesiątych święcił prawdziwe triumfy, sprzedając płyty w „platynowych” ilościach, a ich utwór „Baby Come Back” królował w 1977 roku  na rozmaitych  listach przebojów. A czy kojarzycie Państwo postać Ridge’a Forrestera  z serialu popularnego wśród wielu, wielu pokoleń pt. „Moda na sukces”? Tak, tak, to właśnie ten sam pan – aktor Ronn Moss, który w zespole Player gra na gitarze basowej, a okazjonalnie również śpiewa! Zatem historia tej kalifornijskiej grupy jest niezwykle frapująca. Kapela nagrała kiedyś trzy albumy, potem nastąpiła długa przerwa w jej działalności, a teraz zespół powraca, prezentując swoje kolejne wydawnictwo zatytułowane „Too Many Reasons”.

I co? Jest znakomicie. Produkcja brzmi bardzo interesująco, po prostu rasowo. Każdy dźwięk, aranż i brzmienie dopracowane są w drobiazgach. Nie ma na tym krążku żadnej ściemy. Po prostu tak się gra i tworzy brzmienie rasowego hardrocka rodem z lat 70. Śpiew głównego wokalisty, Petera Becketta, jest idealnie wyważony i dopracowany, a na całym albumie jest  bardzo przebojowo. Właściwie w trackliście płyty przebój goni przebój. „Man On Fire”, „The Sins Of Yesterday”, „Too Many Reasons”, „You’re My Addiction”, „A Part Of Me”, „Baby Come Back” czy śpiewany przez Mossa „Kites” to gotowy materiał na potencjalne hity. Zresztą mógłbym tak wymienić wszystkie 12 tytułów stanowiących program tego albumu.

Nie pozostaje nic innego, jak tylko kupować kabrioleta i z rozwianym włosem zapodać sobie ten kawałek muzyki. Rozumiem, że to wszystko już kiedyś było, jednak, jak się tym żyje długi czas, a w sercu jest zawsze miejsce dla muzyki, a bez niej jest ci źle, to mimochodem wraca się do wspomnień i przeżywania starych, dobrych chwil.  A muzyczni artyści, którzy niby odpuścili, raczej nie odpuszczają nigdy. Płyta „Too Many Reasons” zespołu Player to właśnie taki powrót do namiętności, do czasów uniesień i miłych zapachów, to jakby pierwsze klocki lego, smak pepsi i pierwsze pocałunki. A do tego wszystko to jest wzorowo wykonane. Bardzo zaskoczyła mnie ta produkcja, niezwykle pozytywnie zaskoczyła, na wielki plus. Gorąco polecam ten album!  

Grupa Player gra na albumie „Too Many Reasons” w składzie: Peter Beckett (vocals, guitar), Ron Moss (bass, vocals, lead vocals), Michael Parnell (keyboards, bass), Rob Math (lead guitar), JC Love (keyboards) oraz Steve Plunkett (drums) i Craig Pilo (drums).

MLWZ album na 15-lecie