3.2 - The Rules Have Changed

Artur Chachlowski, 3.2 - The Rules Have Changed

Minęło wiele lat, ale wciąż współpraca panów Keith Emerson – Carl Palmer – Robert Berry pod szyldem 3, która była jednokrotnym, acz wiele znaczącym wydarzeniem dla sympatyków progresywnego rocka, budzi spore emocje, a jedyny album tria dawno osiągnął status kultowego. Przypomnę, że wszystko zaczęło się w 1987 roku. Przewrotny plan polegał na stworzeniu bardziej melodyjnego i bardziej zorientowanego na przebojowe utwory zespołu (w porównaniu do ELP, z którego wywodzili się Emerson i Palmer), który pod nieobecność wokalisty Grega Lake’a, pozwoliłby zdyskontować komercyjny sukces popularnych wówczas formacji Asia i GTR. Do dwóch ogromnie cenionych w progresywnym światku muzyków dołączył Amerykanin Robert Berry, czego efektem było powołanie do życia formacji 3, a następnie wydanie albumu "To The Power Of Three", który światło dzienne ujrzał w 1988 roku. Czy cel w postaci sukcesu komercyjnego został osiągnięty? Pierwszy singiel "Talkin 'Bout" osiągnął 9. miejsce na liście Billboardu, a zespół odbył pełną sukcesów trasę koncertową po Stanach Zjednoczonych. Jednak brak drugiego albumu tria i znacznie różniące się od siebie pomysły na dalszą karierę poszczególnych członków zespołu świadczą, że na wspomnianej, jedynej płycie, wymyślona formuła ich grupy wyczerpała się na dobre.

Wprawdzie podobno Keith Emerson i Robert Berry jeszcze pod koniec lat 80. zaczęli rozmawiać o kontynuacji, a na pewnym etapie nastąpiła nawet wymiana muzycznych pomysłów i wstępna współpraca związana z zarysami nowych utworów, ale do chwili obecnej leżały one pochowane gdzieś głęboko po szufladach. Wszelkie spekulacje związane z reaktywacją tria 3 ucięła wiadomość o samobójczej śmierci Keitha Emersona w marcu 2016 roku. Paradoksalnie jednak to smutne wydarzenie stało się dla Roberta Berry katalizatorem do odgrzebania dawno zarzuconych muzycznych pomysłów. Po kilku miesiącach żałoby zaczął myśleć co zrobić z tymi wspólnymi szkicami i wznowił pracę nad tym materiałem. Chciał stworzyć płytę, która ostatecznie byłaby hołdem dla muzycznej spuścizny Keitha Emersona, a jednocześnie ożywiła i dopasowała do współczesnych wymogów styl muzyczny, który trio 3 zapoczątkowało ponad trzydzieści lat temu. Efektem jego starań jest płyta „The Rules Have Changed” sygnowana nazwą, która także odzwierciedla zmieniające się czasy - 3.2.

Tylko jedna z piosenek stanowiących program nowego albumu pochodzi z oryginalnej taśmy demo, nad którą w 1987 roku pracowali wspólnie Emerson i Berry. Wykorzystano też jeden pasaż łączący nowe utwory i niektóre instrumentalne partie solowe ze wspomnianej taśmy. Reszta została stworzona w oparciu o cyfrowe pliki, którymi kilka lat temu wymieniali się panowie Emerson i Berry oraz o rozmowy telefoniczne, podczas których obaj dyskutowali o kształcie nowych kompozycji. Robert Berry wspomina to tak: „Keith tworzył i dzielił się ze mną swoimi pomysłami. Gdy grałem mu coś przez telefon wiele razy mówił: ‘nie, nie, brakuje ci tam pewnej nuty’ lub ‘ten akord potrzebuje czegoś dodatkowego’. Po śmierci Keitha sięgnąłem po swoje notatki i ze zdziwieniem, ale i zadowoleniem zauważyłem, że mam ogromną ilość jego muzyki, którą mogę wykorzystać na nowym albumie”.

Jest na „The Rules Have Changed” kilka prawdziwie epickich nagrań („One By One”), są też przebojowe momenty („Powerful Man”, „Somebody’s Watching”), są potężne brzmienia („The Rules Have Changed”), ale jest też trochę akustycznych utworów („This Letter”). W jednym z nich („Our Bond”) Berry wzorem pamiętnej kompozycji „Desde La Vida” śpiewa nawet kilka linijek tekstu po hiszpańsku. Jest też instrumentalny bonus („Sailor’s Horn Pipe”) dołożony do japońskiej edycji tego wydawnictwa. Generalnie jest tu mnóstwo szaleńczych, prawdziwie Emersonowskich klimatów. Jest nieźle, choć nie jest to płyta łatwa w odbiorze i generalnie wydaje się o wiele mniej przebojowa niż „To The Power Of Three”.

Nie wierzę w powtórzenie sukcesu albumu „To The Power Of Three”. Nie, „The Rules Have Changed” nie zbliży się do poziomu popularności i nie osiągnie statusu tamtego albumu, bo czasy są inne i słuchaczy pamiętających tamto wydawnictwo coraz mniej, ale nowe dzieło Berry’ego jest płytą, która zasługuje na uwagę każdego sympatyka twórczości Keitha Emersona. Zawiera sporo eleganckich i charakterystycznie brzmiących Emersonowskich partii instrumentalnych, którymi każdy fan muzyki progresywnej będzie z pewnością zachwycony.

MLWZ album na 15-lecie