Regulus - Quadralith

Robert "Morfina" Węgrzyn, Regulus - Quadralith

Miłe zaskoczenie. I to jako cały pakiet: muzyka i opakowanie. Najpierw okładka: pustynia, na niej długowłosy, a na horyzoncie jakieś geometryczne konstrukcje. Wydaje się, że będzie z tego jakiś dziki western a tutaj… proszę bardzo: interesujące, żywe brzmienie, napędzająca rytm stopa i soczyste bębny oraz rozliczne solówki a’la Slash… Fajne to.

Dowiedziałem się, że „Quadralith” to druga płyta grupy Regulus, której nadwornym szeryfem jest niejaki Luke Jennings. Jego charyzmatyczny wokal, ta jego chrypa, trochę od whisky, a trochę jakby wprost idealnie skrojona dla tego „kurzu” muzycznego. No i te jego gitarowe zagrywki. Palce lizać!

Lukowi towarzyszy trzech instrumentalistów: Thomas „Oz” Osborne (gitara), Joe Milburn (perkusja) i Martyn Lucas-Bewick (gitara basowa). Razem tworzą doskonale rozumiejący się i świetnie współpracujący ze sobą kwartet.

Album zawiera dziesięć kompozycji, które mocno zakorzenione są w piachu amerykańskich pustyni. Ten niezwykle chwytliwy, ciężki i napędzany niesamowitymi riffami materiał brzmi stonerowo (uwaga! absolutnie nie bluesowo), przez cały czas jest bardzo drapieżnie, brzmieniowo ‘brudno’ i bardzo emocjonalnie… Całość brzmi wyśmienicie, ale nic w tym dziwnego, skoro album został nagrany w renomowanych studiach Playing Aloud i wydany przez Off Yer Rocka Recordings.

Wymykający się spod gatunkowych definicji i absolutnie nie dający się zaszufladkować zespół Regulus zasługuje na zwrócenie na niego uwagi zdecydowanie dłużej niż na krótką chwilę.

MLWZ album na 15-lecie