D Project

Tusmørke - Bydyra

Robert "Morfina" Węgrzyn, Tusmørke - Bydyra

Na łamach MLWZ.PL prezentowaliśmy w ubiegłym roku dwie najnowsze produkcje grupy Tusmørke – albumy „Fjernsyn i Farver” oraz „Osloborgerlig Tusmørke: Vardøger og utburder, Vol. 1”Osloborgerlig Tusmørke: Vardøger og utburder, Vol. 1”. Dziś sięgniemy po nieco starszą płytę - „Bydyra”, którą wytwórnia Karisma Records wypuściła na rynek w listopadzie 2017 roku.

To album nr 5 w dorobku Tusmørke i zawiera on piętnaście kompozycji utrzymanych w (bardzo) szeroko rozumianej stylistyce psychodelicznego rocka. Ta muzyka zaskakuje niemal na każdym kroku. Czym najbardziej? Oprócz borsuka, wiewiórki i kruka na okładce (jej autorem jest coraz modniejszy ostatnio norweski artysta Thore Hansen), którzy ubrani ni to w marynarki, ni to w fartuchy spoglądają na dziwaczne „drzewo”, w produkcjach tej grupy daje się dostrzec delikatną nutkę skandynawskiego powietrza. Wiadomo, że grupa wywodzi się z Norwegii, gdzie psychodeliczny zmierzch sprzyja takim przebierankom i muzycznym freakom. Folk, rock, ska, wokale niczym z bajki z Krainy OZ w połączeniu z Monty Pythonem i Bee Gees… Nic dziwnego, wszak ta muzyka powstała oryginalnie jako akompaniament pod przedszkolne przedstawienie. Niestety taka forma artystyczna nie puka do mych uszu. Słuchając tych dziwacznych dźwięków i pokręconych melodii człowiek zastanawia się co to jest, gdzie jest jakiś punkt zaczepienia i o co w tym wszystkim chodzi? Muzyka dla przedszkolaków ze śpiewanymi po norwesku tekstami dla dorosłych?... Przyznacie, że niełatwo tu o jakakolwiek logikę? A może to po prostu taki zabieg artystyczny? W każdym razie ja tego nie kupuję.

Płytę „Bydyra” (po polsku tytuł oznacza mniej więcej „miejską dżunglę”) polecam jedynie słuchaczom mocno zaprawionym w boju, otwartym na sztukę i nowe muzyczne horyzonty. Album raczej nie nadaje się jako prezent (piszę to w okresie świąteczno – noworocznym), no chyba że chcemy zrobić komuś niezłego psikusa.

www.karismarecords.no

MLWZ album na 15-lecie