IQ - Subterranea

Kev Rowland, IQ - Subterranea

Wydając album „Subterranea” grupa IQ świadomie oddała się w ręce krytyków, gotowych zmiażdżyć ich swoimi recenzjami. Muzykom nie wystarcza już jedna płyta, postanawiają więc wydać podwójny concept-album, a jakby i tego było mało, przygotowują z tej okazji specjalny show, którego niestety nie udało mi się zobaczyć. Cóż, tak bywa! No dobra, rzucam wszystkim w tym miejscu wyzwanie! Miejmy to już za sobą: toż to nowy „The Lamb Lies Down on Broadway”! O, w mordę! Jednak to powiedziałem! A teraz czas zająć się stroną artystyczną tej jakże inspirującej i oryginalnie brzmiącej płyty.

Pod względem muzycznym bezbłędnie wyczuwamy tu estetykę IQ, tym razem jednak z pokaźnymi zmianami. Po pierwsze, żaden utwór nie ma ograniczeń czasowych, co pozwoliło zasadniczo rozbudować stronę muzyczną. Martin dokupił w tym celu nowy keyboard, dzięki któremu na płycie pojawia się sporo niesłyszanych wcześniej dźwięków. Peter śpiewa zdecydowanie pewniej niż na płycie „Ever” (jedynej poza „Subterranea” nagranej w tym samym składzie), zapewne dlatego, że bardziej odpowiada mu jej klimat. Cookie – no, tu bez zaskoczenia - jak zawsze absolutnie doskonały na perkusji. Co do JJ’a – słychać, że kilkuletnia współpraca z grupą Arena zaowocowała poszerzeniem jego muzycznych horyzontów. Mike z większą swobodą porusza się teraz w gitarowej stylistyce, sięgając zarówno po gitarę akustyczną jak i syntezator gitarowy, tworząc prawdziwie eklektyczne kompozycje. Jednocześnie słychać, że zespół uważnie przyglądał się temu, co działo się na światowej prog-rockowej scenie, a szczególnie jednemu z najświeższych desantów zza oceanu, amerykańskiej grupie Spock’s Beard, której znakiem rozpoznawczym były ostre, przeplatane riffy gotowe w każdej chwili eksplodować w nieoczekiwanym kierunku. IQ wykorzystuje na płycie niektóre z tych pomysłów, udowadniając tym samym, że i starzy wyjadacze wciąż potrafią zaskoczyć swoich słuchaczy.

„Subterranea” to album i długi - bo trwający ponad 100 minut – i wymagający. Najlepiej przesłuchać go kilka razy, by wychwycić wszystko, co w nim najsmakowitsze. Pewien słuchacz, któremu album w ogóle nie przypadł do gustu gdy mu o nim mówiłem świeżo po wydaniu, napisał mi ostatnio, że teraz jest stuprocentowym fanem tejże płyty. Ja natomiast zakochałem się już przy jej pierwszym odtworzeniu i z każdym kolejnym odkrywam na niej coś fascynującego. Moim zdaniem to ich najlepszy album i nie mam pojęcia jak będą próbować dorównać mu w przyszłości, bo poprzeczkę ustawili sobie bardzo wysoko. Jeśli macie ochotę posłuchać prawdziwych gigantów brytyjskiego prog-rocka, sięgnijcie po „Subterranea”. Nic lepszego nie znajdziecie.

 

Tłumaczenie: Agnieszka Frycz

MLWZ album na 15-lecie