Mystery - Theatre Of The Mind

Artur Chachlowski,
ImageNieczęsto recenzujemy na tych łamach progresywne płyty z dalekiej Kanady. Zapewne dlatego, że na artrockowe łamańce z Kraju Klonowego Liścia zwykło patrzeć się wyłącznie przez pryzmat dokonań grup Rush i Saga. Zapewne też dlatego, że w sumie niewiele o muzyce z tego kraju wiemy. Debiutancki album grupy Mystery jest zatem doskonałym pretekstem do przyjrzenia się ambitnej muzyce „made in Canada”. Mystery jest obok Visible Wind i Kaos Moon najbardziej reprezentatywnym przedstawicielem kandyjskiej sceny artrockowej. Już sam układ albumu „Theatre Of The Mind” nawiązuje do najlepszych wzorów. Podzielony jest on na dwie części: The Reality oraz The Dream. Niektóre utwory składają się z kilku części („The Inner Journey”), tematycznie płyta mówi o nakładaniu się na siebie dwóch płaszczyzn życia każdego człowieka - marzeń i rzeczywistości.  Tak więc album ten posiada wszystkie cechy klasycznego concept-albumu. A jaka jest sama muzyka? Z grubsza rzecz biorąc adresowana jest ona do sympatyków rocka zbliżonego do starych produkcji a’la Yes, czy Genesis z pewnymi elementami typowymi dla amerykańskiego rocka lat 80-tych. Wokalista Mystery - Gary Savoie brzmi momentami łudząco podobnie do Steve’a Perry z grupy The Journey, a niektóre kompozycje przypominają stare, dobre produkcje spod znaku Styx, czy Boston. Bardzo dużo tu brzmienia akustycznych gitar („In My Dreams”, „The Inner Journey”), sporo tu ballad wzbogaconych delikatnym brzmieniem skrzypiec („Peace Of Mind”, „Believe In Your Dreams”), od czasu do czasu robi się tu nieco dynamiczniej („Black Roses”, „Theatre Of The Mind”), dużo tu miłego, przyjemnego nastroju, choć ani przez chwilę nie jest to mdła i cukierkowata słodycz pop music. Czy płyta ta powie nam zatem nieco więcej na temat kanadyjskiego artrocka? Być może nie jest to cała prawda o aktualnej kondycji tego gatunku w kraju za oceanem, ale śmiało mogę ten album polecić nawet największym malkontentom. Śmiem twierdzić, że to z pewnością jedno z najciekawszych i najambitniejszych kanadyjskich zjawisk muzycznych, które w sumie dość nielicznie, ale za to niezwykle ekspansywnie atakują Stary Kontynent swoimi interesującymi, perfekcyjnie zrealizowanymi progresywnymi pomysłami.
MLWZ album na 15-lecie