Coma – Kraków, Zet Pe Te, 25.10.2018

Paweł Świrek, Coma – Kraków, Zet Pe Te, 25.10.2018

Jesienna trasa zespołu Coma zbiegła się z jubileuszem 20-lecia istnienia zespołu. W przypadku Krakowa wybór padł na mniejszy klub (Zet Pe Te położony na terenie po dawnej fabryce tytoniu przy ul. Dolnych Młynów). Przypomniały się czasy, gdy jeszcze kilkanaście lat temu, w okresie pierwszej płyty, zespół Coma występował w krakowskim klubie Lochness, który był podobnej wielkości, jak obecnie Zet Pe Te i pełnił identyczną funkcję.

Coma 2Z racji jubileuszu zespół zaprezentował bardzo obszerny repertuar, a raczej przekrój przez wszystkie płyty poczynając od tej, która ma się ukazać w przyszłym roku, a skończywszy na „Pierwszym wyjściu z mroku”. Stąd też jako pierwszy utwór wybrzmiał „Pi i sigma” – piosenka z programu dla dzieci „Przybysze z mat planety”. W przyszłym roku ma się ukazać płyta zawierająca adaptacje Comy piosenek z filmów i programów dla dzieci z lat 80. Następnym zagranym przez zespół utworem była „Meluzyna” z filmu „Podróże Pana Kleksa”. Muszę przyznać, że dotychczas byłem przyzwyczajony do oryginału śpiewanego przez Małgorzatę Ostrowską, stąd wersja wykonana przez Piotra Roguckiego zabrzmiała mi w uszach trochę… dziwnie. Płytę „Metal Ballads vol. 1” reprezentowały trzy kompozycje: „Widzę do tyłu”, „Odwołane” i „Za chwilę przestaniemy świecić”. W tej pierwszej Piotr Rogucki urządzał sobie wycieczki po położonych w fosie skrzyniach nagłośnieniowych. Płytę „2005YU55” reprezentował tylko jeden (i na szczęście tylko jeden) utwór: „Dionizos” (przyznam szczerze, że nienawidzę tej płyty). Potem już przyszła pora na starsze kompozycje. O ile „Angela” wypadła bardzo poprawnie, o tyle „Woda leży pod powierzchnią” (z solówką na flecie pod koniec) zabrzmiała nieco gorzej i zbyt sztucznie. W międzyczasie Piotr Rogucki opowiadał historie o wizycie w Krakowie (poprzedniego dnia odbył się dodatkowy koncert Comy), a podczas wykonywania kolejnych utworów popisywał się aktorskimi sztuczkami. Szkoda tylko, że przez marne oświetlenie były one ledwie dostrzegalne. Utwory z „Hipertrofii” wypadły świetnie, a potem nastąpił najlepszy moim zdaniem fragment drugiego albumu. Trzy utwory z początku płyty, czyli kolejno: „Święta”, „Wojna” oraz tytułowy „Zaprzepaszczone siły wielkiej armii świętych znaków” (pamiętam, że w listopadzie 2013 roku tym utworem zespół Coma rozpoczynał koncert w Klubie Kwadrat). Główną część koncertu zakończyły trzy kompozycje z pierwszego krążka. Mowa tu o „Spadam”, „Skaczemy” (przearanżowany na styl z ostatnich płyt) oraz już kultowy „Leszek Żukowski”, po czym zespół opuścił scenę.

Coma 3Po chwili muzycy wyszli na bis i Piotr Rogucki zapowiedział, że Adam Marszałkowski lubi ten utwór, bo wchodzi dopiero pod koniec. I tym sposobem zagrali „Daleka droga do domu”, a po nim „Los cebula i krokodyle łzy”. Tradycyjnie w tym utworze Piotr Rogucki posłużył się instrumentem perkusyjnym. Gdy zespół zszedł ze sceny, publiczność skandowała „sto tysięcy”. Po chwili zespół pokazał się znowu i Piotr Rogucki powiedział, że skoro publiczność wymusiła na nich ten utwór, to na zakończenie zagrają „Sto tysięcy jednakowych miast”. I zagrali. Po tym utworze publiczność zaczęła opuszczać klub i przed sceną pozostała tylko została niewielka grupka fanów oczekująca na zespół i pamiątkowe fotografie.

 

Setlista:

  1. Pi i Sigma
  2. Meluzyna (Małgorzata Ostrowskacover)
  3. Widzę do tyłu
  4. Odwołane
  5. Za chwilę przestaniemy świecić
  6. Dionizos
  7. Angela
  8. Woda leży pod powierzchnią
  9. Zamęt
  10. Trujące rośliny
  11. Popołudnia bezkarnie cytrynowe
  12. Święta
  13. Wojna
  14. Zaprzepaszczone siły wielkiej armii świętych znaków
  15. Spadam
  16. Skaczemy
  17. Leszek Żukowski
  • Bisy:
  1. Daleka droga do domu
  2. Los cebula i krokodyle łzy
  • Bis 2:
  1. Sto tysięcy jednakowych miast
MLWZ album na 15-lecie