Riverside, Spiral, WALFAD - Kraków, Klub Studio, 20.10.2018

Paweł Świrek, Riverside, Spiral, WALFAD  - Kraków, Klub Studio, 20.10.2018

Po wydaniu płyty „Wasteland” ruszyła trasa koncertowa grupy Riverside. Część koncertów, podobnie jak w krakowskim Klubie Studio, została wyprzedana. Supportami na trasie były dwa zespoły: pochodzący z Wodzisławia Śląskiego WALFAD, który ma na koncie chociażby supportowanie Marillion podczas zeszłorocznego Marillion Weekend oraz trasy z RSC i ZSN Mech, a także rzeszowski Spiral.

Jako pierwszy na scenie zainstalował się WALFAD. Rozpoczęli utworem „Dum Spiro Spero” z albumu „Momentum”. Z racji tego, że trasa koncertowa zbiegła się z wydaniem nowej płyty („Colloids”), nie zabrakło nagrań z tegoż krążka. I tak jako drugi wybrzmiał „W kotle”, a po nim kolejne kompozycje z ostatniej płyty zespołu (w zasadzie wybrzmiała cała najnowsza płyta). Całość zakończył najciekawszy moim zdaniem utwór z przedostatniego wydawnictwa zespołu, czyli wspaniała kompozycja „Nasi bogowie wasi bogowie”. Potem była pamiątkowa fota z publicznością, a następnie rozpoczęła się przerwa techniczna.

2 Spiral 20181020Nastała godzina 20-ta i przy spowitej różowym światłem scenie zainstalował się zespół Spiral. Widziałem ich na żywo w 2014 roku i pamiętam, że dało się wtedy zauważyć energię płynącą ze sceny. Jednak teraz było trochę mniej energetycznie niż przed laty, ale równie atrakcyjnie. Szkoda tylko, że scena spowita była przez cały czas w odcieniach fioletu i różu. Muzycznie nie było najgorzej. To był dość krótki, acz ciekawy występ.

3 Riverside 20181020Około 21-szej z głośników popłynęły dźwięki „Wasteland – soundscape” i parę minut później na scenie pojawił się zespół Riverside. Identycznie jak podczas poprzedniej trasy na gitarze wspomagał ich Maciek Meller (znany przede wszystkim z grupy Quidam). Rozpoczęli materiałem z najnowszego krążka („Wasteland”). Najpierw wybrzmiał nieco przydługi „Acid Rain”, a po nim rewelacyjny „Vale of Tears”. Były nowości, po nich przyszła pora na starsze kompozycje. Najpierw „Reality Dream I” z debiutanckiej płyty. Wiele osób na to zapewne czekało, gdyż od dłuższego czasu w repertuarze grupy starszych kompozycji jest jak na lekarstwo. W pewnym momencie Mariusz Duda spytał się publiczności, ile osób było na pierwszym koncercie Riverside. Po czym opowiedział, jak to było na pierwszej trasie, że w poszczególnych miastach niewiele ludzi, a w Krakowie od razu 300. Dalszy repertuar koncertu złożył się przede wszystkim z kompozycji z ostatniej oraz pierwszej płyty z pojedynczymi kompozycjami z pozostałych regularnych albumów oraz EP-ki „Memories In My Head”. O ile na ubiegłorocznej trasie można było odnieść wrażenie, że w grze Maćka Mellera czegoś brakowało (a może raczej Kogoś brakowało na scenie), o tyle obecnie jakoś to odczucie minęło. Maciek doskonale poradził sobie z repertuarem i doskonale się wpasował w zespół na scenie.

Bisy wypełniły dwie kompozycje z ostatniego wydawnictwa oraz starsza - „02 Panic Room” (dość często grywana w ostatnich latach na koncertach). Tym sposobem kilkanaście minut po 23-ciej zakończył się koncert Riverside, a zarazem ten wspaniały sobotni maraton koncertowy w Klubie Studio, który tego dnia obchodził rocznicę wznowienia działalności po gruntownym remoncie.

 

Setlista Riverside:

  • Intro - Wasteland Soundscape
  1. Acid Rain
  2. Vale of Tears
  3. Reality Dream I
  4. Lament
  5. Out of Myself
  6. Second Life Syndrome (first part only)
  7. Left Out
  8. Guardian Angel
  9. Lost (Why Should I Be Frightened By a Hat?)
  10. The Struggle for Survival
  11. Forgotten Land
  12. Loose Heart
  13. Wasteland
  • Bisy:
  1. The Night Before
  2. 02 Panic Room
  3. River Down Below
MLWZ album na 15-lecie