Elektryczne Gitary, ADSU – Kraków, Kwadrat, 07.12.2019

Paweł Świrek, Elektryczne Gitary, ADSU – Kraków, Kwadrat, 07.12.2019

W 2019 roku zespół Elektryczne Gitary obchodzi jubileusz 30-lecia swego istnienia. Fakt ten przyciągnął bardzo wielu widzów na koncert w krakowskim klubie Kwadrat.

Zanim główna gwiazda wieczoru zawładnęła sceną, publiczność rozgrzewał support – trio o wdzięcznej nazwie ADSU. Podczas ich występu na sali było całkiem sporo ludzi, chociaż część przebywała w przedsionku klubu. Występ tego tria niezbyt mi przypadł do gustu. Zagrali raptem kilka utworów, po czym zeszli ze sceny.

elektrycznegotary koncertowoPo przerwie technicznej na scenie pojawił się zespół Elektryczne Gitary. Początkowo większość muzyków weszła na scenę z instrumentami perkusyjnymi (tamburynami), zaś Kuba Sienkiewicz grał na dość nietypowo i zarazem dość oryginalnie wyglądającej gitarze – całość instrumentu stanowił gryf ze strunami, zaś zamiast pudła był jedynie jego cienki obrys. Jako pierwszy utwór wybrzmiał bardzo dobrze znany „Człowiek z liściem na głowie”. Niektóre utwory cała publiczność śpiewała razem z zespołem. „Marymoncki Dżon” przypomniał czasy szczękoblaszaków – metalowych bud będących wątpliwej jakości wizytówką Warszawy w latach 90. (do tego też w zapowiedzi nawiązał Kuba Sienkiewicz). Reszta repertuaru stanowiła przekrój przez całe 30 lat zespołu. Można żałować, że brakowało wielu wczesnych hitów zespołu, takich jak „Jestem z miasta”, „Wszystko ch*” czy „Wytrąciłaś”. Ale mimo braku tych kawałków można było usłyszeć „Dywizjon 303”, „Kiler”, „To już jest koniec”, „Głowy Lenina” czy słynny „Co ty tutaj robisz?”. Przed poszczególnymi numerami Kuba Sienkiewicz opowiadał historie związane z tymi numerami – w sam raz na podsumowanie 30 lat działalności Elektrycznych Gitar. Gdyby zmieścić utwory, których mi brakowało, koncert zakończyłby się pewnie późno po północy.

Wcześniej miałem okazję widzieć ten zespół podczas koncertów plenerowych (Władysławowo – 1995, Kraków Rynek – 2018 WOŚP). O ile koncert we Władysławowie bardzo mi się podobał (mimo kilku problemów technicznych), o tyle te późniejsze jakoś nie zrobiły już na mnie aż takiego wrażenia.

MLWZ album na 15-lecie