Millenium - In Search Of The Perfect Melody

Paweł Świrek,

ImageW tym roku zespół Millenium obchodzi 15-lecie swojego istnienia. Po wydanym latem albumie kompilacyjnym „In The World Of Fantasy?... And Other Rarities” przyszła pora na kolejną pełnowymiarową płytę studyjną.

„In Search Of The Perfect Melody” to prawie godzina muzyki i sześć kompozycji, w tym jedna, tytułowa, najdłuższa w karierze zespołu. Chociaż już parokrotnie w dorobku Millenium mieliśmy do czynienia z kompozycjami trwającymi po kilkanaście minut (jak chociażby na debiutanckim albumie, na płycie „Reincarnations”, na EP-ce podsumowującej historię trzech braci Sandersów, czy też na albumie „Ego”), ale „In Search Of The Perfect Melody” to rzecz najdłuższa i najdojrzalsza w karierze zespołu, nawiązująca do największych klasycznych dzieł progresywnego gatunku. Suita opowiada o kompozytorze szukającym za wszelką cenę idealnej melodii. Rozpoczynająca się wokalem a capella kompozycja obfituje w częste zmiany nastroju i brzmień, od klasycznych aż po elektroniczne. O fabule tej historii Ryszard Kramarski opowiadał niedawno w jednej z audycji MLWZ, powiem więc tylko, że w finale bohater tej kompozycji stwierdza, iż idealna melodia nie istnieje, a wszystkie starania i dążenia do doskonałości okazują się być tylko snem. Końcowe fragmenty utworu zostały zaśpiewane w języku niemieckim oraz… polskim. W przeszłości mieliśmy już przykład dwujęzycznego tekstu w kompozycji Millenium (w utworze „My Life Domino”). Daje się także zauważyć inne delikatne nawiązania do wymienionych wcześniej rozbudowanych kompozycji. Czyżby to też miało być swoiste podsumowanie 15 lat twórczości? Podobnie, jak na poprzednim albumie otrzymaliśmy fragment zaśpiewany przez Karolinę Leszko. Suita, pomimo tak długiego czasu trwania (prawie 20 minut) nie męczy słuchacza. Jest ona epickim hołdem złożonym wielkim kompozytorom, głównie muzyki klasycznej.

Utwór nr 2 -„Girl From The Glass Sphere” to dedykacja dla Natalii, pełnoletniej już córki jednego z fanów zespołu zmagającej się z autyzmem, a żywo reagującej na muzykę grupy Millenium. W końcowym fragmencie utworu słychać dźwięk tłuczonego szkła, który symbolizuje rozlatującą się szklaną kulę otaczającą świat bohaterki tego nagrania. Potem przychodzi czas na dość długi instrumentalny kawałek pt. „The Mirror Of Memories” dedykowany pamięci ojca Ryszarda Kramarskiego. Od czasu do czasu pojawia się dźwięk przypominający projektor filmowy. To symbol projekcji końcowego stadium życia bliskiej osoby, która niczym film przewija się przed oczami autora tej kompozycji.

Po trzech długich kompozycjach przychodzi czas na krótsze utwory. Nawiązujący do tragicznej śmierci Andrzeja Zauchy „Blood On The Rain” rozpoczyna się dźwiękami smyczków połączonymi z fortepianem. Ale potem mamy już typowe dla zespołu Millenium dźwięki gitary Piotra Płonki, który akurat na tej płycie lśni chyba najjaśniej ze wszystkich instrumentalistów. W „Over And Over” witają nas dźwięki przypominające starego Hammonda, a w dalszej części mamy swoisty ukłon w stronę bardziej przebojowych brzmień. Wydaje się, że warto pomyśleć o wylansowaniu tego utworu w stacjach radiowych. Potencjał na pewno jest, czas trwania (niewiele ponad 5 minut) już wstępnie kwalifikuje go do radia, a gdyby go jeszcze odrobinę skrócić, to otrzymalibyśmy typowy radiowy singiel. „Over And Over” kończy wielogłosowy śpiew w wykonaniu Karoliny Leszko. Chwilę potem różnymi pozamuzycznymi odgłosami wchodzimy w kolejną rozbudowaną kompozycję – „In The World Of Fantasy?”. Już zamieszczona na wspomnianej we wstępie kompilacji wczesna wersja tego utworu znamionowała fakt, że mamy do czynienia z utworem nieprzeciętnym i nietuzinkowym. I tak jest w rzeczywistości. Mamy tu mocno wyeksponowane mroczne chórki i murmuranda Metusa, a wokale Karoliny Leszko przeplatają się z głosem Łukasza Galla. Głos Metusa został na początku przykryty delikatnymi dźwiękami klawiszy, czego nie było w poprzedniej wersji. Utwór i jednocześnie cała płyta kończy się wokalem a capella oraz głośnym i mrocznym oddechem Metusa. Całość prezentuje się jako jeden z najciekawszych utworów w całym dorobku Millenium.

I takim to sposobem wokal Łukasza Galla spina klamrą cały album, podobnie jak miało to miejsce w przeszłości, chociażby na niektórych albumach Genesis czy Pink Floyd (tyle, że tam inne elementy były spoiwem). Płyta „In Search Of The Perfect Melody”, pomimo dość długiego czasu trwania, nie sprawia uczucia znużenia. Powiem więcej, po jej wysłuchaniu ma się wręcz uczucie niedosytu, że to już koniec. Szkoda tylko, że zespół Millenium zbyt rzadko koncertuje, gdyż nie daje to możliwości sprawdzenia, jak materiał w jego wykonaniu brzmi na żywo. Ale to nic, okazja na pewno wcześniej czy później się pojawi. Wszak dopiero teraz Millenium zbliża się do wieku dojrzałego. Pierwsze 15 lat twórczości zespołu można uznać za podsumowane, teraz zatem nadszedł czas na otwarcie nowego rozdziału.
MLWZ album na 15-lecie