Hedonism - Cotton Pleasures EP

Robert "Morfina" Węgrzyn,

ImageZacznę od krótkich słów o minialbumie „Cotton Pleasures”: będzie mega obiektywnie i bez ściemy. Hedonism to nowy skład na deskach polskiej sceny niezależnej, z niewyhamowanym kapitanem Andrzejem Bardzo na statku. Zespół popełnił 7 kompozycji i zamieścił je na EP-ce. Chcąc się pochwalić wskazał nawet palcem (na okładce), o co mu chodzi. Zatem, jeżeli już wiemy „kto”  i „dlaczego”, to teraz rozwińmy wątek „co”.

Cotton metal, fakt taki jest. Mówiąc całkiem serio, mocno teatralna osobowość pana Kaliny może na wstępie budzić skrajne emocje, jednak czas działa na korzyść owego jegomościa i całej warstwy muzycznej. Faktem jest, że muza  jest mocno zamieszana i nie wstrząśnięta, co tylko jeszcze bardziej zaciekawia, ale być może niektórych zdenerwuje. Zważywszy, że to EP-ka numer jeden w dorobku zespołu, to pomijam fakt stosunkowo słabych brzmień, w przyszłości jednak porwałbym się na staranniejszą pracę  studyjną i lepszy dobór repertuaru, chyba że pewna surowość i chropowatość jest zamierzona (ale wtedy mi się to nie podoba). Zwracam też uwagę na wyważenie poszczególnych partii instrumentariów, by jeden drugiemu w odbiorze nie przeszkadzał. Ważną sprawą jest też wizerunek, jaki kreuje kapela. Jeden pan w garniaku, reszta niekoniecznie - to trochę nie pasuje do całości. Operowe śpiewanie w wykonaniu zespołu też nie do końca od razu może zostać przyswojone, jednak jest to pewien oryginalny chwyt, który grupa ma już na wejściu, a dodatki aktorskie tylko dodają całości uroku.

Panowie, trzeba popracować dokładniej, posłuchać się nawzajem i będzie fajniej. Słuchając Waszej produkcji, do końca nie zdefiniowanej muzycznie, trudno określić, co gracie i gdzie chcecie iść. Są lepsze i gorsze momenty w danych kompozycjach. Brzmienie to podstawa, wykonanie również, a to wymaga dużo pracy. Weźmy ostatni na płycie, akustyczny numer zatytułowany „Don’t Look Back” i powiem szczerze, że chyba jest najlepszy na „Cotton Pleasures”. Trzeba iść w tym kierunku.

Podsumowując całość dokonań grupy Hedonism na ich debiutanckim krążku, to oceniam je na plus. Słychać, że grupa coś kombinuje muzycznie, nie gra szablonowo, do tego wszystkiego jest w niej oryginalny wokalista, uwidaczniający się zarówno śpiewaczo jak i aktorsko. Jest coś, co warto doskonalić, by pierwszy prawdziwy i pełnowymiarowy krążek zespołu  był dużym wydarzeniem na naszej scenie.

 

PS. Pozdrawiam i na konfetti zawsze pozwalam.
MLWZ album na 15-lecie