Jadis - Photoplay

Artur Chachlowski,
ImageZespół Gary Chandlera powraca nowym albumem. Nie wiem czy wszyscy sympatycy zespołu Jadis będą nim usatysfakcjonowani, bowiem grupa prezentuje na nim swoje zdecydowanie rockowe (bez przedrostka „art”!) oblicze. Gitara rytmiczna  i głos Chandlera są tu na pierwszym planie, jakby na piedestale, spychając w cień całą resztę instrumentalistów. Nie ma na „Photoplay” dłuższych partii solowych, klawisze na których gra znany z IQ Martin Orford są schowane gdzieś w dalekim  tle. Nie ma tu porywających melodii, ani pozytywnie zaskakujących rozwiązań instrumentalnych. To bardzo gitarowa i dość zachowawcza płyta. Chyba to właśnie jest powodem, dla którego Orford oznajmił już po nagraniu płyty, że zaniechał  dalszej współpracy z Jadis. Chandler zaś w jednym z wywiadów, jakby na usprawiedliwienie zmian stylistycznych powiedział, że nie chciał by jego zespół ewoluował zbytnio w stronę IQ. Koniec końców panowie nie współpracują już ze sobą, co stawia pod znakiem zapytania rychłą trasę koncertową  zespołu (Chandler ma wystąpić  w Polsce w maju z akustycznymi koncertami w trakcie trasy Pendragonu). Czy proponowana prostsza, gitarowa muzyka Jadis znajdzie wielu zwolenników? Czy 11 utworów o prostocie nieomal radiowych „miękkich” przebojów to coś, co ucieszy wyznawców artystycznego rocka? Czy naprawdę aż tak daleko idących zmian chciał Chandler? Mnóstwo pytań nasuwa się po przesłuchaniu tego albumu. Chyba po prostu trzeba przyjąć do wiadomości, że właśnie taka jest muzyka grupy Jadis A.D. 2006. Chociaż jako wieloletni fan zespołu musze zabrać głos w imieniu rzeszy tysięcy sympatyków grupy Jadis: wszyscy czekaliśmy raczej na dzieło pokroju pierwszego albumu tej grupy z tak pamiętnymi hitami, jak „The Beginning And The End”, czy „Wonderful World”. Mamy nadzieję, że „Photoplay” to tylko chwilowy zastój i niegroźny zawrót głowy. Już teraz czekamy na następną, zdecydowanie lepszą płytę.
MLWZ album na 15-lecie