K2 - Book Of The Dead

Artur Chachlowski,
ImageAlbum sygnowany jest nazwą “K do kwadratu”. I w gruncie rzeczy był on przygotowywany jako solowe dzieło Kena Jaquessa - muzyka związanego z amerykańską formacją Atlantis. Ale najciekawsza  jest lista osób, które pomogły mu zrealizować to wydawnictwo: na gitarach gra Allan Holdsworth (ex-UK), na klawiszach Ryo Okumoto (Spock’s Beard), śpiewa nieżyjący już niestety Shaun Guerin. Już ta trójka zwiastuje wielkie artrockowe wrażenia na najwyższym poziomie. A oprócz nich mamy tu jeszcze Yvette Devereaux (viol) i Douga Sanborna (dr). Płyta powstawała bardzo długo, ale to precyzyjne cyzelowanie każdego dźwięku opłaciło się. Album opowiada o starożytnych cywilizacjach, głównie o kulturze Egiptu. Ta tajemnicza tematyka włożona jest w prawdziwie piękne muzyczne ramy. Jak na tytułową księgę przystało została ona podzielona na 5 rozdziałów. Już pierwszy z nich, 23-minutowy „Infinite Voyage” mówi całą prawdę o tej muzyce: podniosła, epicka, wykonana z prawdziwym artyzmem, z niesamowitym klimatem, pietyzmem i dbałością o każdy techniczny szczegół. Po prostu album „Book Of The Dead” posiada w sobie to coś, co powoduje, że nie sposób przejść wobec niego obojętnie. Ciepły głos Guerina, wszechobecne dźwięki elektrycznych skrzypiec Devereaux, a przede wszystkim jazzrockowe gitarowe łamańce Holdswortha sprawiają, że długimi chwilami ma się wrażenie, jakby słuchało się jakichś zapomnianych nagrań z okresu pierwszej płyty pamiętnej, legendarnej formacji UK. Ta sama stylistyka, zbliżona atmosfera, podobne rozwiązania melodyczne. Pozostałe rozdziały „Księgi umarłych”, chociaż krótsze, również robią ogromne wrażenie. Króluje w nich zdecydowanie gitara Holdswortha i głos Guerina. Mimo woli ukradli oni show pomysłodawcy całości Kenowi Jaquessowi. Ale to właśnie dzięki nim śmiało możemy powiedzieć, że to doskonały album.  A co najważniejsze, posiada on tyle atutów, że  na pewno spodoba się on nie tylko oddanym zwolennikom twórczości Eddie Jobsona, Johna Wettona i spółki sprzed ćwierć wieku. Taka muzyka nie zna granic.
MLWZ album na 15-lecie