Abigail's Ghost - Selling Insincerity

Artur Chachlowski,

ImageTakie płyty jak ta elektryzują słuchaczy. A także polaryzują ich opinie. Jedni będą wysławiać ten album pod niebiosa, inni będą odżegnywać grupę Abigail’s Ghost od czci i wiary. A dlaczego? Dlatego, że muzyka, którą słyszymy na płycie „Selling Insincerity” jest mocno zainspirowana, czy jak kto woli: jest kalką dokonań pewnego bardzo popularnego w progresywnych kręgach zespołu. Gdy teraz powiem, że chodzi o grupę Porcupine Tree, na pewno gwałtownie wzrośnie Wasze zainteresowanie. No tak drodzy Czytelnicy, słuchając płyty „Selling Insincerity” istotnie odnosi się wrażeniu muzycznego deja vu. Dobrze to, czy źle, że mamy kogoś aż tak spokrewnionego muzycznie z Porkami? Odpowiedź zostawmy sobie na koniec niniejszego tekstu. Teraz skoncentrujmy się na faktach.

Grupa Abigail’s Ghost pochodzi z miejscowości Lockport w stanie Luizjana. Tworzy ją trójka muzyków: Joshua Theriot (v, g), Kenneth Wilson (sic!) (bg) i Brett Guillory (k), a na płycie towarzyszą im jeszcze panowie John Patrick Rodrigue (dr) i Randy Paul (g). Do niedawna posiadali w swoim dorobku zaledwie dwie EP-ki z materiałem demo, lecz kilka miesięcy temu zadebiutowali pełnowymiarowym albumem pt. „Selling Insincerity” wydanym przez małą niezależną wytwórnię Aesperus Music. Na płycie znajduje się 11 utworów, w większości o klasycznych 4-5 minutowych piosenkowych rozmiarach. I faktycznie o niektórych spośród z nich można powiedzieć, że to „zaledwie” zgrabne i w większości urokliwe rockowe piosenki („Windows”, „Waiting Room”, „Love Sounds”, „Dead People Review”). Lecz o innych powiedzieć tego nie wypada. Bo na przykład taki „Cerulean Blue” posiada mocny energetyczny, transowy posmak (kłania się pamiętny jeżozwierzowy „Signify”). To samo można powiedzieć o kończącym płytę „Mother May I?”, w którym z monotonnym rytmem basu w canto sąsiaduje agresywny wydźwięk refrenu, przechodzący w niemal heavy metalową sekcję instrumentalną. Patent ściągnięty jak nic od Wilsona (Stevena!). Na przeciwległym biegunie znajdujemy króciutki instrumentalny i sentymentalny temat  „Mazurka”, który wydaje się, że mógłby być podkładem muzycznym pod jakiś film o sycylijskiej mafii oraz „Seeping”, który dzięki dźwiękom katarynki, na których zasadza się jego melodia, nabiera charakteru słodkiej kołysanki dla maluchów. Są też na tej płycie utwory, które moim zdaniem mogłyby śmiało znaleźć się na jeżozwierzowych albumach „In Absentia”, czy „Deadwing”. W „Close”, „Seeping”, „Love Sounds”, „Monochrome”, „Sellout”, ba, na całej płycie wyraźnie słychać obfitość wzorców sprawdzonych i wynalezionych już dawno przez lidera Porcupine Tree. Myślę tu zarówno o rozwiązaniach produkcyjnych, jak i melodycznych. Jako żywo o grupie Abigail’s Ghost można śmiało mówić jako o następcach (kontynuatorach?) dobrej jeżozwierzowej tradycji. Mnie te ewidentne nawiązania zupełnie nie przeszkadzają. Choć bez przerwy przy słuchaniu płyty „Selling Insincerity” łapałem się na tym, że porównywałem wypełniającą ją muzykę do znanych mi dźwięków wyczarowanych już kiedyś przez Wilsona (Stevena!) i spółkę, to muszę jednoznacznie stwierdzić, że to naprawdę dobry album i słucha się go z wielką radością. 

MLWZ album na 15-lecie