Kaos Moon - The Circle of Madness

Artur Chachlowski,
ImagePrzełom starego i nowego roku zaowocował obfitym wysypem wartościowych płyt, które z całą pewnością ucieszą sympatyków ambitnego progresywnego brzmienia. Będzie tak na pewno z nową płyta kanadyjskiej formacji Kaos Moon. To drugi album w jej dorobku, chociaż od ukazania się poprzedniej płyty minęło aż 10 długich lat. Historia tej formacji sięga jednak jeszcze lat 80-tych, kiedy to Bernard Oulette wraz z kilkoma kolegami założyli zespół, który z założenia miał grać ambitną odmianę muzyki rockowej. Po kilku latach działalności, w trakcie których rzeczywistość przerosła ambitne plany i marzenia, zespół rozwiązał się. Oulette trafił do innej artrockowej grupy Visible Wind, z którą pod pseudonimem Christopher Wells nagrał w 1988r. album „Catharsis”. Płyta ta zrobiła swego czasu sporo zamieszania w świecie progresywnego rocka, a dzięki swojemu charakterystycznemu klimatowi często nazywana była kontynuacją dokonań legendarnej grupy U.K. Co ważne, wszędzie podkreślano ogromny potencjał wokalny Bernarda, co niewątpliwie miało niebagatelny wpływ na sukces płyty po obu stronach Atlantyku. Po jej nagraniu Oulette rozstał się jednak z Visible Wind i powrócił no muzycznego pomysłu na życie pod szyldem Kaos Moon. W 1994r. ukazał się debiutancki album tej formacji pt. „After The Storm”, który zyskał sporo entuzjastycznych recenzji i ciepłego przyjęcia artrockowej publiczności. Nie wiadomo czemu na następną płytę musieliśmy czekać aż 10 lat, ale wysoka jakość produktu pod nazwą „The Circle Of Madness” z całą pewnością jest w stanie wynagrodzić tak długi okres oczekiwania. I choć to, oprócz lidera Bernarda Oulette’a oraz dwóch starych członków zespołu (Alain Pothier – g, Benoit Chaput – g), zupełnie inna grupa, to stylistyka wciąż ta sama. Co więcej, klasa materiału wypełniającego ten album przewyższa starsze dokonania zespołu. Nowy rozdział w działalności Kaos Moon zapowiada się więc niezwykle obiecująco. Zatem niech sympatycy klimatów a’la Marillion, czy IQ szybko rozglądną się za swoim egzemplarzem tej autentycznie pięknej płyty.
MLWZ album na 15-lecie