Karnataka - Strange Behaviour

Artur Chachlowski,
ImageOd razu mówię: ta płyta sprawia ogromną radość. I to radość potęgującą się z każdym kolejnym przesłuchaniem. „Strange Behaviour” to przewspaniały dwupłytowy koncertowy album jednego z najciekawszych art rockowych zespołów młodego pokolenia z Wielkiej Brytanii. O swojej wielkiej klasie Karnataka przekonała nas już swoimi trzema wcześniejszymi płytami, spośród których ubiegłoroczna „Delicate Flame Of Desire” przyniosła wreszcie tej grupie zasłużoną eksplozję popularności. Muszę się przyznać, że poza wydawnictwami DVD nigdy nie widziałem Karnataki występującej na żywo. I dopiero ten album uzmysłowił mi jak doskonale prezentuje się ten zespół na scenie. Dźwięk i produkcja zostały zrealizowane wręcz w perfekcyjny sposób. Zbiór ponad 20 utworów (oprócz 19 wylistowanych na okładce tytułów mamy jeszcze dwa „ukryte” nagrania w postaci prawdziwych muzycznych perełek na samym końcu drugiego krążka) stanowi jedną spójną i zamkniętą całość, której słucha się przewspaniale, bez najmniejszego śladu znużenia, mając przez cały czas świadomość fizycznego uczestnictwa w tym rockowym misterium. Czyste i klarowne brzmienie zespołu podkreślane jest, jak zawsze w przypadku Karnataki, ładnymi melodiami. Gdy trzeba zespół gra bardzo lirycznie („Heaven Can Wait”, „The Storm”), kiedy indziej podziw budzi epicki rozmach („Heart Of Stone”) i liczne przewspaniałe długie gitarowe solówki autorstwa Paula Daviesa. Zresztą cały zespół prezentuje się na tym koncercie znakomicie. A już najpiękniej wypada chyba wokalistka Rachel Jones wspomagana przez swoją koleżankę Ann-Marie Helder (v,fl). Krystalicznie czyste głosy i genialne harmonie wokalne w wykonaniu obu pań potrafią wprawić w ogromny zachwyt i wzbudzić najwyższy szacunek. Profesjonalizm w każdym calu. Jest czego zazdrościć widzom, którzy oklaskują zespół na tej płycie. Co więcej, sądząc po zdjęciach wewnątrz książeczki uroda obu wokalistek Karnataki dorównuje pięknu ich głosów. W tym przypadku uroda i talent idą w parze, a i pozostała (brzydsza) część zespołu dorównuje żeńskiej parze, szczególnie pod względem tego drugiego elementu. Piękna i radosna to płyta. Zdecydowanie najlepiej zagrane i wyprodukowane koncertowe wydawnictwo początku XXI wieku. Wróżę tej grupie wielką przyszłość. Niechaj potwierdzeniem moich słów będą dwa premierowe utwory, które znalazły się w programie tego koncertu. Zarówno „These Dreams Are Over”, jak i „Talk To Me” niewątpliwie będą prawdziwą ozdobą następnej studyjnej płyty Karnataki.
MLWZ album na 15-lecie