Knopfler, David - Wishbones

Artur Chachlowski,
ImageChyba każdy z czytelników MH zachwycał się kiedyś takimi przebojami, jak “Sultans Of Swing”, czy “Lady Writer” grupy Dire Straits. Ale chyba nie każdy utożsamia tę grupę z młodszym z braci Knopflerów, Davidem. Opuścił on zespół po nagraniu płyty „Communique” (1979) i rozpoczął karierę solową. W ciągu 20 lat wydał 8 albumów, na których udowodnił wierność stylistyce proponowanej przez Dire Straits. Nie inaczej jest też na jego nowej płycie, na której znajdujemy mnóstwo wspaniałych gitarowych dźwięków i nastrojowych piosenek. Warto podkreslić, że niski i ciepły głos Davida do złudzenia przypomina wokal Marka Knopflera, tak więc słuchając albumu „Wishbones” cały czas mamy nieodparte wrażenie, że słuchamy muzyki Dire Straits. Dużo tu spokojnych, balladowych utworów, w których David prezentuje się wręcz wyśmienicie. By się o tym przekonać wystarczy posłuchać mnóstwa lirycznych utworów, z których najpiękniejsze to „Jericho”, „Karla Faye”, i „Arcadie”. Rewelacyjnie brzmi też otwierający to wydawnictwo „A Clear Day”, skomponowany przez Davida do spółki z Chrisem Rea. Po opuszczeniu Dire Straits David nigdy nie osiągnął szczytów popularności. Jego solowym płytom daleko też do indywidualnych sukcesów brata. Lecz moim zdaniem, właśnie dzięki takim albumom, jak „Wishbones” poszukujący słuchacze mają wspaniałą możliwość „odkrywania” dla siebie prawdziwie pięknej muzyki osobiście, a nie poprzez uporczywe lansowanie przebojów w komercyjnych rozgłośniach radiowych. Gorąco polecam świadome dotarcie do tej płyty, do jej drugiego dna, do jej wspaniałego przesłania. Gwarantuję, że radość z poznawania tego materiału z pewnością będzie ogromna.
MLWZ album na 15-lecie